Reklama

Reklama

Pełną dawką zaszczepiło się kilka procent mieszkańców. Są takie gminy na Podhalu. "Turystyka może im zagrozić"

Lipnica Wielka, Czarny i Biały Dunajec - to trzy gminy, w których do tej pory zaszczepiło się najmniej mieszkańców. Wszystkie znajdują się na Podhalu lub w okolicach, a to popularny kierunek urlopowy Polaków. - Mamy obawy, że turyści nie przyjadą - mówi nam wójt jednej z gmin. Lekarz Tomasz Karauda podkreśla, że turystyka może jednak zagrozić niezaszczepionym mieszkańcom.

Nowouruchomiony serwis Ministerstwa Zdrowia "Szczepienia Gmin" pokazuje, jak przebiega akcja podawania preparatów przeciwko COVID-19 w lokalnych społecznościach. Sprawdzić w nim można, ilu mieszkańców danej gminy zaszczepiło się jedną, a ilu dwoma dawkami. I jaki jest to procent ludności danego regionu.

Na samym końcu listy widnieje gmina Lipnica Wielka, znajdująca się w okolicach Nowego Targu. Tu na 6012 mieszkańców dwie dawki szczepionki przyjęły 374 osoby, a więc 6,2 proc. społeczności.

Druga i trzecia gmina z najmniejszą liczbą zaszczepionych mieszkańców to kolejno Czarny i Biały Dunajec na Podhalu. Tu w pełni zaszczepionych jest odpowiednio 8 proc. i 8,4 proc. ludności.

Reklama

Co siódmy lub co szósty mieszkaniec po jednej dawce

Ilu mieszkańców w tych miejscach zaszczepiło się chociaż jedną dawką? Autorem takiego zestawienia jest Piotr Tarnowski, który wykonuje wizualizacje i analizy związane z COVID-19. Przygotował listę 10 gmin z najwyższym i 10 gmin z najniższym procentem mieszkańców zaszczepionych jedną dawką.

W trzech wspomnianych gminach jedną dawkę szczepionki przeciw COVID-19 przyjął co siódmy lub co szósty mieszkaniec. Problem z chętnymi do szczepień mieszkańcami ma jeszcze jedna podhalańska gmina - Szaflary. Tu nieco ponad 15 proc. mieszkańców zaszczepiło się pierwszą dawką. 

"Jesteśmy zaniepokojeni"

Mateusz Alojzy Lichosyt, wójt gminy Lipnica Wielka, mówi Interii: - Jako samorząd robimy wszystko, by mieszkańcy mieli jak najlepszy dostęp do szczepień. Myśmy od początku ten program realizowali także weekendowo, aby umożliwić szczepienie się tym, którzy w tygodniu pracują i nie mogą wziąć dnia wolnego. Patrząc na nasze statystyki i porównując się do innych regionów jesteśmy zaniepokojeni.

I dodaje, że wiele osób zameldowanych w gminie pracuje poza granicami kraju. - Na 6 tys. mieszkańców myślę, że jest ich ok. 1,5 tys. Być może tam, w zakładach pracy, zostali już zaszczepieni. Mam nadzieję, że ta odpowiedzialność mieszkańców jest wyższa, niż wskazują liczby - komentuje wójt.

Podobnie mówi nam Michał Jarończyk, sekretarz gminy Czarny Dunajec. Stwierdza, że statystyka dotycząca tej gminy "nie do końca oddaje rzeczywistość". - Nawet 30 proc. naszych mieszkańców przebywa w pracy za granicą i najpewniej część z nich tam się szczepi - podkreśla.

Większa promocja szczepień

Mateusz Alojzy Lichosyt mówi, że mimo to statystykę trzeba poprawić. - Dostaliśmy teraz mocny sygnał. W najbliższym czasie przedyskutujemy, co więcej możemy zrobić, by jeszcze bardziej promować i jeszcze bardziej zachęcić mieszkańców do szczepień - zapewnia.

- Na pewno będziemy dalej promować akcję szczepień. Przedyskutujemy z ośrodkami zdrowia, jak to można przyspieszyć - dodaje Michał Jarończyk, sekretarz gminy Czarny Dunajec. - Nasza gmina posiada możliwości szczepienia większych ilości mieszkańców, funkcjonują trzy punkty szczepień w tym dwa publiczne ośrodki zdrowia, które posiadają rezerwy - dodaje.

- Niezależnie jednak od mniejszego niż oczekiwane zainteresowania - w miesiącu czerwcu otrzymały te gminne punkty szczepień o połowę mniej szczepionek niż w maju. Mimo zgłoszenia większego zapotrzebowania gmina nie otrzymała dodatkowych szczepionek.  To powoduje, że nawet przy takiej jak obecnie liczbie zainteresowanych szczepimy w mniejszym tempie niż byśmy chcieli i tworzy się kolejka - podkreśla.

Zauważa jeszcze jedną kwestię: - Wiele gmin Podhala słabo wypada, jeśli chodzi o szczepienia. My uważamy, że wpływ na to miała też wiosenna fala COVID-19, która w naszym regionie była niemal nieodczuwalna. Stąd też może takie przeświadczenie ludzi, że ten koronawirus nas już nie dotknie.

Czy turyści przyjadą?

Na pytanie o nadchodzący sezon wakacyjny wójt Lichosyt odpowiada: - Faktycznie, Podhale, Orawa, to są tereny turystyczne. Obawiamy się więc, że osoby z całej Polski, które są zainteresowane spędzeniem czasu w górach, a mocno zwracają uwagę na kwestie bezpieczeństwa, nie przyjadą. Na pewno koledzy samorządowcy z okolicznych gmin mają podobne przemyślenia. Być może uda się wspólnie wypracować jakieś tego rozwiązanie. Zależy nam na tym, aby turyści nadal przyjeżdżali w nasze rejony.

Sekretarz Jarończyk zaś ocenia: - Trzeba brać pod uwagę to, że mniej turystów do nas przyjedzie ze względu na tę statystykę. Z drugiej strony kiedy przypominam sobie sezon zimowy i moment, w którym otwarte zostały stoki narciarskie, to turystów była masa. Zdaje się, że nie zastanawiali się wówczas nad tym, ilu mieszkańców w regionie jest, a ile nie jest zaszczepionych. Ludzie bardziej kierują się spadkami lub wzrostem zachorowań.

Lekarz: turystyka może zwiększyć zachorowania

O komentarz do sprawy poprosiliśmy lekarza oddziału chorób płuc Tomasza Karaudę. - Te liczby są przerażające. Nie udało się dotrzeć do serc i przekonań ludzi, by chcieli się szczepić. Ludzie wciąż boją się bardziej szczepienia, niż choroby. To błąd - ocenia lekarz.

- Szczerze? Boję się o ludzi tam mieszkających. Osoby zaszczepione mogą czuć się względnie bezpieczne, ale te, które nie są, powinny się martwić. Skoro to popularny kierunek urlopowy Polaków, to napływ turystów może właśnie zwiększyć liczbę zachorowań w regionie. Turystyka może zagrozić tym będącym na miejscu ludziom - stwierdza Tomasz Karauda.

- Dodatkowo jesienią, jeśli oczywiście te szczepienia nie przyspieszą, grozi to zwiększoną liczbą zachorowań w tych gminach. To też może doprowadzić do regionalizacji obostrzeń - swoboda korzystania z usług będzie mniejsza dla wszystkich w regionie - podsumowuje lekarz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje