Reklama

Reklama

Ogniska zakażeń w szkołach. Nauczyciele są pełni obaw. "Boję się, że narażam uczniów"

Niemal 2400 placówek oświatowych funkcjonuje w trybie zdalnym lub mieszanym. To rodzi coraz większe obawy wśród nauczycieli, którzy nawet w przypadku zajęć hybrydowych lub zdalnych codziennie przychodzą do szkół. Są zaszczepieni, więc nie kieruje się ich na kwarantannę, gdy pojawia się zakażenie w klasie, z którą prowadzili lekcje. O sprawę spytaliśmy byłego głównego inspektora sanitarnego, dra Marka Posobkiewicza.

Pani Ewa uczy języka obcego w szkole podstawowej. Sześć klas, w których prowadziła zajęcia, zostało w ostatnim czasie skierowanych na naukę zdalną. Oficjalnie pani Ewa nie wie, kto dokładnie jest zakażony koronawirusem. Co nie zmienia faktu, że miała lekcje tam, gdzie był zarażony uczeń.

Mimo to pani Ewa nie jest na kwarantannie. Takie jest prawo - osoby zaszczepione oraz ozdrowieńcy kwarantannie nie podlegają. Zatem tylko niezaszczepiony nauczyciel w przypadku prowadzenia zajęć z klasą, w której jest przypadek COVID-19, kierowany jest na kwarantannę.

Zaszczepiona nauczycielka jest jednak zaniepokojona. Ale nie o siebie. - Muszę codziennie iść do szkoły. Jest to w mojej ocenie ryzykowne. Boję się, że narażam innych uczniów, a mam kontakt z blisko 160 osobami dziennie - mówi Ewa.

Reklama

Zdalne nauczanie? "Byłoby bezpieczniej"

Agnieszka, nauczycielka pracująca w liceum, obecnie naucza w formie hybrydowej. Raz ma zajęcia zdalne, a raz z uczniami w klasie. 

- W środy mam trzy lekcje zdalnie, czwartą na żywo. Na ostatniej muszę być, trzy pierwsze mogłabym poprowadzić z domu. Ale nie zdążę dojechać na przerwie, więc muszę być w szkole od samego początku - opowiada.

- Żadna tragedia, ale w domu zawsze byłoby bezpieczniej. Zwłaszcza, że starsza córka jest na nauce zdalnej, a młodsza profilaktycznie siedzi w domu, bo czekamy na wynik testu wychowawczyni. Nie ma jeszcze 12 lat, więc jest niezaszczepiona - dodaje nauczycielka i mama dziewczynek, wskazując tym samym, że jej dzieci mogły mieć kontakt z osobą zakażoną.

Zdalne nauczanie niekorzystne dla dzieci

Nauczyciele, z którymi rozmawiamy, zauważają, że szczepienie nie chroni przed zakażeniem, a przed ciężkim przebiegiem choroby. - Kto poprowadzi lekcje, kiedy zaszczepieni nauczyciele zaczną chorować? - pyta Ewa.



- Przychodzimy do szkoły i możemy roznosić wirusa na potęgę - dodaje Agnieszka.

- 75 proc. nauczycieli to ludzie 45+. Mamy starszych, schorowanych rodziców. A codziennie wchodzimy do miejsca, które może być rozsadnikiem wirusa - zauważa kolejna nauczycielka, Lidia.

Minister zdrowia Adam Niedzielski przyznał w poniedziałek w Polsat News, że szkoły są dominującymi ogniskami zakażeń koronawirusa. Jednocześnie wskazał, że "muszą być otwarte za wszelką cenę". W jego ocenie przejście na naukę zdalną wiąże się ze zbyt dużym kryzysem dzieci na tle psychicznym.

GIS: Na kwarantannę tylko zaszczepieni

Zapytaliśmy Szymona Cienkiego, rzecznika prasowego głównego inspektora sanitarnego: Czy nauczyciel, jeśli jest zaszczepiony lub przechorował koronawirusa - nie musi udawać się na kwarantannę, nawet jeśli w domu tej osoby przebywają inni domownicy będący na kwarantannie? Czy może w takiej sytuacji swobodnie udać się do szkoły?

Otrzymaliśmy następującą odpowiedź: "Na podstawie aktualnie obowiązujących przepisów, kwarantannie nie podlegają ozdrowieńcy oraz osoby zaszczepione".

Dr Marek Posobkiewicz, były główny inspektor sanitarny, w rozmowie z Interią uspokaja: - Jeżeli nauczyciel jest zaszczepiony, nie ma powodu, aby był poddawany kwarantannie tylko dlatego, że w jego klasie był zakażony uczeń. W przypadku, w którym jego obecność w szkole jest potrzebna, nie ma przeciwwskazań, żeby do niej przychodził. Natomiast, jeżeli jest to osoba mająca pod opieką tylko jedną klasę, która w danym momencie jest na kwarantannie, to oczywiście mógłby zostać w domu.

I wyjaśnia: - Szkoły są z natury takimi miejscami, w których łatwo dochodzi do transmisji wielu wirusów i bakterii. Wszystko dlatego, że kontakt młodzieży i dzieci jest bardzo bliski. Jednak z chwilą, gdy osoba zakażona jest zidentyfikowana i odizolowana, a niezaszczepione osoby z kontaktu poddaje się kwarantannie, wystarczy pomieszczenie, w którym przebywali wywietrzyć, posprzątać i zdezynfekować. Wówczas jest już bezpiecznie - miejsce nie jest nośnikiem wirusów samo w sobie, ale kluczowe jest zachowanie ludzi, którzy w danym miejscu przebywają.

Zdalne nauczanie i tryb mieszany. Prawie 2400 placówek nie pracuje stacjonarnie

Zgodnie z danymi Ministerstwa Edukacji i Nauki z 3 listopada, 14 przedszkoli pracuje obecnie zdalnie, a 220 w trybie mieszanym. Na naukę online przeszły też 43 podstawówki i 46 szkół średnich. Hybrydowo uczy się 1405 podstawówek i 666 szkół średnich.

To w sumie 2394 placówki, które nie mogą funkcjonować normalnie w związku z pandemią. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL