Reklama

Reklama

Nauczycielka pokazała przelew. Dostała 16 złotych podwyżki

O 4,4 proc. ma wzrosnąć średnie wynagrodzenie nauczycieli. Wieść o takich podwyżkach nie wzbudziła entuzjazmu środowiska, szczególnie w obliczu dwucyfrowej i ciągle rosnącej inflacji. Część nauczycieli zobaczyła już na koncie średnio od 80 do 150 dodatkowych złotych. Są i tacy, którzy otrzymali zaledwie kilkunastozłotową podwyżkę. - Szok i poniżenie - komentuje nauczycielka, której pensja wzrosła o... 16 złotych.

Zgodnie z zapisami znowelizowanej Karty Nauczyciela w okresie od 1 maja do 31 grudnia 2022 r. średnie wynagrodzenie nauczycieli ma się zwiększyć o 4,4 proc. 

W związku z tą zmianą minister edukacji i nauki musiał znowelizować rozporządzenie o wysokości minimalnego wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela z tytułem zawodowym magistra i przygotowaniem pedagogicznym w zależności od stopnia awansu zawodowego ma wzrosnąć od 130 zł brutto do 178 zł brutto.

Jak przekazało nam MEiN, kwoty podwyżek mogą być też wyższe. Nauczyciele posiadający tytuł zawodowy magistra bez przygotowania pedagogicznego lub tytuł zawodowy licencjata (inżyniera) z przygotowaniem pedagogicznym mają otrzymać od 132 zł do 256 zł brutto, a nauczyciele z tytułem zawodowym licencjata (inżyniera) bez przygotowania pedagogicznego, dyplomem ukończenia kolegium nauczycielskiego lub nauczycielskiego kolegium języków obcych od 210 zł do 599 zł brutto.

Reklama

Nauczyciele otrzymają podwyżkę najpóźniej do 30 czerwca, z wyrównaniem od 1 maja 2022 roku. Część z nich już zobaczyła dodatkowe pieniądze na koncie.

"Żenujące"

129 zł podwyżki otrzymała Joanna, nauczycielka mianowana w trakcie awansu na dyplomowaną ze Śląska. - Aż nie wiem co zrobić z tą górą pieniędzy - ironizuje. - To jest żenujące. Tylko tak mogę to skomentować - dodaje.

Lidia z województwa mazowieckiego - nauczycielka dyplomowana z dwudziestoletnim doświadczeniem - zobaczyła na koncie dodatkowe 146 zł i 45 gr. - Prestiż - komentuje uszczypliwie. Jej pensja, razem z dodatkami, to obecnie niewiele ponad 3700 zł netto.

- Ciężko mówić tu o podwyżce. Wystarczy porównać procentowo minimalne wynagrodzenie, a naszą pensję - różnica niknie w oczach. Do tego w związku z sytuacją ekonomiczną spada wartość nabywcza naszych zarobków. Niestety wymagania, oczekiwania i wyzwania w naszej pracy są coraz większe i chociaż jesteśmy obarczani dużą odpowiedzialnością, jesteśmy chyba najgorzej opłacanymi specjalistami - stwierdza nauczycielka.

Mówi, że w ostatnim czasie chciała wziąć kredyt, by wymienić samochód. Niestety, mimo stabilnego zatrudnienia nie ma obecnie zdolności kredytowej. Dodatkowe pieniądze, które otrzymała, zamierza więc przeznaczyć na kurs, ale tym razem zupełnie niezwiązany z zawodem nauczyciela. - Pora zmienić kwalifikacje - dodaje.

"Truskawki sobie kupię"

Są też nauczyciele, którzy dostali znacznie niższą podwyżkę. Wręcz kilkunastozłotową.

- Dostałam 16 złotych wyrównania za maj, a także pensję za czerwiec zwiększoną o... 16 zł. Przyznam, że zadzwoniłam do kadr zapytać, czy to nie pomyłka. Jestem nauczycielem mianowanym w trakcie awansu na nauczyciela dyplomowanego. Staż pracy 13 lat - mówi nauczycielka, która chce pozostać anonimowa. Pracuje w pełnym wymiarze godzin, ma tytuł magistra i przygotowanie pedagogiczne. Jej pensja po podwyżce to 2593 zł na rękę.

Nauczycielka komentuje: - Szok i poniżenie. Tak właśnie "dobrze" mają nauczyciele. Nawet na czereśnie mnie nie stać. Kilogram truskawek sobie kupię.

Joanna Makowska dostała wyrównanie jeszcze niższe, bo na kwotę 5,65 zł. Jej pensja za czerwiec jest natomiast o 120 zł wyższa. - Jestem nauczycielem kontraktowym po studiach magisterskich z przygotowaniem pedagogicznym. Mam umowę na pełny etat. To jest absurd - wskazuje nauczycielka.

- Za tę kwotę kupię córce buty. Na to wystarczy. Koszty życia, kredyt, czynsz w spółdzielni, paliwo, jedzenie, wszystko poszło w górę. Muszę zabrać ją do dentysty, ale niestety, z wizytą musimy poczekać - dodaje Joanna Makowska.

Spytaliśmy Wydział Prasowy MEiN o to, z czego wynikają tak niskie kwoty podwyżek u niektórych nauczycieli. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na to pytanie. Justyna Sadlak wskazała jedynie: "Kwota podwyżki netto, którą otrzymali nauczyciele, jest trudna do oszacowania ze względu na różnice wynikające z ulg podatkowych i różnic składkowych".

ZNP postulowało podwyżkę o 20 proc.

ZNP w opinii wysłanej do ministra Przemysława Czarnka jeszcze przed wprowadzeniem zmian pisał, że proponowana przez MEiN podwyżka 4,4 proc. oznacza, iż średnioroczny wzrost wynagrodzeń wyniesie zaledwie 2,93 proc., tymczasem planowany wzrost inflacji w 2022 r. wynosić ma 10,8 proc. (pismo z połowy kwietnia 2022).

"W związku z tym planowana podwyżka nie zneutralizuje nawet negatywnych skutków utraty siły nabywczej wynagrodzeń w roku 2022. Uznać więc można, że w roku 2022 nastąpi faktyczna obniżka wynagrodzeń nauczycieli o 7,87 proc." - czytamy w dokumencie.

Związek Nauczycielstwa Polskiego wnosił o wzrost stawek wynagrodzenia zasadniczego o 20 proc. z wyrównaniem od 1 stycznia 2022.

O 4,4 proc. poziomie podwyżki negatywnie wypowiadała się również nauczycielska "Solidarność". "Jako sarkazm odczytujemy pierwsze zdanie w uzasadnieniu projektu ustawy, w którym zaznaczono, że jest ona realizacją priorytetu Ministerstwa Edukacji i Nauki - zwiększeniem prestiżu zawodu nauczyciela" - komentowała w oświadczeniu "Solidarność".

Niedobory, wakaty i odchodzenie z zawodu

Lidia Różacka, nauczycielka z woj. śląskiego, która dostała 150 zł podwyżki, komentuje na koniec: - To nie jest żadna podwyżka, ale ochłap z pańskiego stołu. Rodzaj jałmużny dla gorszego sortu. Obecna władza świadomie i celowo poniża oraz pauperyzuje nauczycieli.

- Policzkiem nie tylko dla nauczycieli stały się niedawne kilku- i kilkunastotysięczne premie dla pracowników Ministerstwa Finansów za tzw. Polski Ład, który okazał się niewypałem. Porównujemy się też z pensjami oferowanymi na start chętnym do pracy jako żołnierze. Osoba bez żadnego wykształcenia otrzyma ponad 4500 zł. Młody nauczyciel bezpośrednio po studiach: 2500 - wskazuje nauczycielka.

I podkreśla: - Stąd niedobory, wakaty, odchodzenie. Ja też będę pracowała tylko do końca sierpnia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy