Reklama

Reklama

Nauczyciele piszą do premiera o "haniebnej lekcji" na granicy polsko-białoruskiej. "Pan ponosi za to odpowiedzialność"

"W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami haniebnej lekcji na granicy polsko-białoruskiej. Ponosi Pan odpowiedzialność za skutki tej fatalnej edukacji" - piszą nauczyciele i nauczycielki w liście otwartym do premiera Mateusza Morawieckiego. Podkreślają, że ostatnie wydarzenia z granicy "mogą skutkować u młodych ludzi obniżeniem poziomu empatii, zaburzoną zdolnością do rozpoznawania dobra i zła, obniżeniem lub nawet utratą wrażliwości i uważności na drugiego człowieka". Wzywają szefa rządu do udzielenia pomocy "każdemu człowiekowi, który znajduje się na terenie naszego państwa".

Nauczyciele i nauczycielki z organizacji "Edukacja w działaniu", "NIE dla chaosu w szkole", "My, nauczyciele" oraz "Protest z wykrzyknikiem" w liście otwartym do premiera Mateusza Morawieckiego wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec działań rządu na granicy Polski i Białorusi. 

"Protestujemy przeciw nielegalnej praktyce pushback wobec obcokrajowców, którzy przedostali się na terytorium Rzeczypospolitej i chcą skorzystać z prawa do pomocy międzynarodowej. Potępiamy bezduszne działania skazujące ludzi na śmierć w wyniku głodu i wychłodzenia. Są one w całkowitej sprzeczności z wartościami, które w oparciu o Prawo oświatowe przekazujemy naszym uczniom i uczennicom" - podkreślają nauczyciele.

Reklama

Zauważają, że preambuła ustawy Prawo oświatowe odwołuje się bezpośrednio do Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowego Pakietu Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Konwencji o Prawach Dziecka. "Zgodnie z nimi życie człowieka jest najwyższą wartością, a łamanie praw człowieka nie ma żadnych uzasadnień. Próby tworzenia takich usprawiedliwień przez Pański rząd są skrajnie demoralizujące. Skutki dzisiejszych pańskich działań wobec uchodźców na granicy mogą być tragiczne dla przyszłości naszej i naszych uczniów i uczennic" - czytamy w petycji.

"Będziemy się z tym borykać"

"Każdego dnia swojego urzędowania prowadzi Pan publiczną otwartą lekcję wychowawczą, a słuchaczami i widzami są wszyscy obywatele i obywatelki, w tym uczniowie i uczennice polskich szkół" - piszą nauczyciele. 

"W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami haniebnej lekcji na granicy polsko-białoruskiej. Ponosi Pan odpowiedzialność za skutki tej fatalnej edukacji. Będziemy się z nimi borykać w dalszej pracy wychowawczej, a co gorsza, będziemy je odczuwać w przyszłości. Ostatnie wydarzenia mogą skutkować u młodych ludzi obniżeniem poziomu empatii, zaburzoną zdolnością do rozpoznawania dobra i zła, obniżeniem lub nawet utratą wrażliwości i uważności na drugiego człowieka. Tak ukształtowani, będą w przyszłości tworzyć społeczeństwo ze zwiększoną skłonnością do agresji, niezdolne do budowania szczęśliwej wspólnoty, w której ludzie wzajemnie dbają i troszczą się o siebie" - tłumaczą.

Nauczyciele wzywają premiera do "przestrzegania prawa międzynarodowego" i do "natychmiastowego udzielenia pomocy humanitarnej każdemu człowiekowi, który znajduje się na terenie naszego państwa".

Podpisując petycję jedna z nauczycielek napisała: "Bojkotuję rządową lekcje WuDePe, czyli Wychowania do podłości. Panie premierze, jak pan może wysyłać ludzi na śmierć! Jeśli nie wiadomo, jak się zachować, najlepiej zachować się przyzwoicie. Jeśli nie ma dobrego wyjścia z sytuacji, to trzeba wybrać najlepsze - zachować człowieczeństwo. Korzystajmy z tego luksusu, zanim świat się pogrąży w ciemności".

Co się dzieje na polsko-białoruskiej granicy?

Polskie służby codziennie raportują o kolejnych próbach nielegalnego wejścia na terytorium RP. Członkowie grup pomocowych donoszą z kolei o przemarzniętych i głodnych ludziach, koczujących w przygranicznych lasach. Do tej pory zmarło pięć osób. Ostatnią ofiarą jest 24-letni Syryjczyk.

O tym, co dokładnie dzieje się na polsko-białoruskiej granicy, pisaliśmy tutaj.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy