Reklama

Reklama

Mówią "nie" dla węzła kolejowego CPK. Sześć torów może przejść przez działkę Magdy

- Siedzimy na bombie - mówi w rozmowie z Interią Magdalena Darska-Serafin, mieszkanka Starych Bud w gminie Jaktorów (woj. mazowieckie). CPK przez jej podwórko wyznaczył sześć torów kolejowych prowadzących do planowanego megalotniska. Wieś według obecnych planów spółki ma przeciąć "kluczowy węzeł kolejowy". Jeśli do tego dojdzie, ucierpią też inni mieszkańcy - budująca wymarzony dom Anna, właścicielka koni Elżbieta, a także rolnik i sołtys Marek Staniaszek. Rzecznik prasowy CPK Konrad Majszyk zapewnia, że celem spółki nie jest wyburzanie domów, a wybranie wariantu, który spowoduje jak najmniej kolizji z zabudowaniami. Podkreśla jednocześnie, że w przypadku węzła kolejowego nie jest możliwe "kształtowanie go w sposób dowolny".

- Zapraszam, ale proszę patrzeć przed siebie, nie rozglądać się - mówi Magdalena Darska-Serafin u progu swojego domu przy ul. Zielonej w Starych Budach. - Każdemu każę zamknąć oczy, jak do mnie wchodzi. W przedpokoju nie mamy jeszcze szaf, nie ma nadal barierki przy schodach w domu, tarasu też nie zrobiliśmy. Ale jak mamy się za to zabrać, skoro nie wiemy, czy zaraz ten dom nie zostanie rozjechany - tłumaczy.

CPK przez jej podwórko wyznaczyło sześć linii kolejowych, będących częścią kluczowego węzła prowadzącego do megalotniska w Baranowie.

Reklama

Magdalena i jej rodzina obawiają się, co się stanie, jeśli plan CPK wejdzie w życie. - Boimy się, bo wszystko wskazuje na to, że odszkodowania wyliczane przez rzeczoznawców zatrudnianych przez spółkę CPK nie dość, że nie pozwolą na odbudowanie naszych domów, to w wielu przypadkach nie starczą na spłatę dopiero co zaciągniętych kredytów hipotecznych. Perspektywa jaka nam się rysuje to pozbawienie domu, pozostała część kredytu do spłacania i w obecnej sytuacji nikła szansa na nowy kredyt. Siedzimy na bombie - mówi mieszkanka Starych Bud.

Jej telefon nie milknie. Bo temat dotyczy nie tylko wsi Stare Budy i gminy Jaktorów, a całego kraju. Dzwonią i piszą mieszkańcy z miejsc, w których CKP również planuje budowę linii kolejowych przechodzących przez ich działki i domy. Wszyscy szykują się do ogólnopolskiego protestu.

Pierwsze zderzenie

- Jak CPK opublikował na stronie internetowej mapy, na drugi dzień zorganizowaliśmy spotkanie online mieszkańców naszej gminy. W ciągu 24 godzin tak nagłośniliśmy lokalnie sprawę, że podłączyło się 200 komputerów, przed którymi siedziały całe rodziny. Rozmawialiśmy o tym, co to dla nas oznacza i jak w ogóle te mapy czytać. Ludzie byli przerażeni - opowiada Magdalena.

Na stronie pojawiła się wówczas ankieta. - Można było ją wypełnić tylko online. 60 proc. naszej gminy na dzień dobry zostało odciętych od "konsultacji". Dopiero po naszej interwencji dostaliśmy plik PDF do wydrukowania, a sołtysi zobligowani przez wójta jeździli do mieszkańców i wypełniali te ankiety. Przekazaliśmy nasze uwagi do CPK. Informacji zwrotnej wobec tych ankiet nie mamy do dziś - dodaje.

- Pod koniec stycznia tego roku byliśmy w CPK, prosiliśmy o przedstawienie analizy, na podstawie której doszli, że to jest najlepsze miejsce do umieszczenia węzła kolejowego w naszej gminie. Przecież ten fragment korytarza przechodzący przez m.in. Stare Budy można przesunąć na tereny o prawie zerowej zabudowie. Usłyszeliśmy znowu, że trwają konsultacje społeczne. Ale co my mamy konsultować, skoro mamy przedstawiony tylko jeden wariant korytarza. W niektórych miejscowościach i gminach są alternatywy, u nas nie ma - wskazuje Magdalena Darska-Serafin.

300 zagrożonych domów

Magdalena otwiera laptopa i pokazuje dziesiątki map z wytyczonymi liniami kolejowymi przechodzącymi przez gminę Jaktorów. Wyliczyła: jeśli obecne propozycje CPK wejdą w życie, tylko w ich gminie zagrożonych jest prawie 300 domów, statystycznie to minimum 1200 osób, których mogą objąć wywłaszczenia.

- To są narysowane tylko tory. A przecież do tego musi iść trakcja, drogi serwisowe, bocznice przeładunkowe, bocznice bezpieczeństwa. Nasza gmina zniknie - mówi. Przyznaje, że wcześniej nie znała się zupełnie na tych kwestiach, teraz staje się ekspertką. - A mam jeszcze pracę, rodzinę. Próbuję to wszystko pogodzić.

Jak dodaje, walka z CPK odbija się na jej zdrowiu. - Gdy to wszystko ruszyło schudłam w miesiąc sześć kilogramów. Budziłam się w nocy z przerażenia i nie mogłam już zasnąć. Serce tak mi telepało. Czułam i czuję nadal ogromny niepokój. Miałam takie dni, że z łóżka nie chciałam wstać. Gdyby nie dzieci, to nie wiem, czy bym się zmotywowała - przyznaje.

"20 lat jak krew w piach"

Sześć linii kolejowych wyznaczonych na mapach przez CPK otacza jeszcze bufor inwestycyjny. Ten obejmuje już większość działek i nieruchomości we wsi. W tym dom cioci Magdaleny, położony na dwóch hektarach malowniczej działki. Elżbieta Zyskowska razem z mężem włożyła w ten teren 20 lat pracy. - 20 lat jak krew w piach - wzdycha.

- Ja mam dwa konie, dwa duże psy. Gdzie mam z nimi iść? Do kawalerki mam je zabrać, którą mi zaproponują na lokal zastępczy? To jest jakiś obłęd - ocenia mieszkanka Starych Bud.

- Może być też tak, że będę musiała mieszkać z torami za oknem. Nie wysiedlą mnie, dom będzie stać, ale pozostała część działki nie będzie już moja, bo akurat ten teren będzie im potrzebny. I będę mogła "podziwiać", jak metr po metrze go niszczą. Nie ma takiej opcji, żeby ta kolej tu była. Będę walczyć o to do końca - dodaje Elżbieta Zyskowska.

Marzenia, które mogą zostać odebrane

Zrezygnować z życia w Starych Budach nie zamierza także Anna Czyżewska. W 2018 roku kupiła z partnerem działkę i rozpoczęła budowę domu w tej wsi.

- To było nasze marzenie. Ja sobie nie wyobrażam, żeby nam je odebrano. Od trzech lat nie jeździmy na żadne wakacje, bo wszystko co zarobimy, inwestujemy w dom. W lipcu mamy się wprowadzić - mówi.

Jej działka również znalazła się w buforze zarezerwowanym pod teren na węzeł kolejowy CPK. Anna przyznaje, że bardzo źle zareagowała na tę informację.

- Mimo wszystko staram się myśleć pozytywnie, inaczej nie dałabym rady psychicznie. A muszę, dla dzieci. One wiedzą, co tu się dzieje, że może tu być kolej, ale nie nastawiamy ich, że to się faktycznie wydarzy i wpłynie w jakikolwiek sposób na nasze życie - podkreśla kobieta.

"Łzy cisną się do oczu"

"Ratujmy naszą gminę Jaktorów", "Nie dla węzła kolejowego CPK". Takie plakaty zawisły na ogrodzeniu posesji sołtysa wsi Stare Budy. Marek Staniaszek jest też rolnikiem, zajmuje się produkcją zbóż na gospodarowanych przez niego 55 hektarach.

- Jestem piątym pokoleniem. Mój syn poszedł do szkoły rolniczej, chce kontynuować tradycje rodzinne i pracować na roli. Kiedy usłyszeliśmy o planach CPK, zadał mi pytanie: tata, co dalej? Nie wiedziałem, co mu odpowiedzieć - mówi łamiącym się głosem. - Widzi pani, jak tylko o tym myślę, chwili łzy cisną się do oczu - dodaje.

Jeden z narysowanych torów idzie przez dom sołtysa, pozostałe przez budynki gospodarcze, w tym skansen maszyn rolniczych, odwiedzany przez turystów od 12 lat. - Chcieliśmy jeszcze stawiać stajnię, ale czas nam się zatrzymał. Nic nie możemy w tej chwili zrobić. Nie mamy żadnych perspektyw na przyszłość - dodaje Marek Staniaszek.

I podkreśla: - Jestem przeciwny wywracaniu ludziom życia do góry nogami. Trzeba zrobić to tak, jak należy - pójść najpierw w teren i zobaczyć, jak on wygląda, a nie rysować tak, jak się inwestorowi podoba - ocenia sołtys. - Nie widzę siebie w innym miejscu. Jako sołtys będę ostatnim, który zgasi światło - podsumowuje Marek Staniaszek.

CPK: Naszym celem nie jest wyburzanie domów

Konrad Majszyk, rzecznik prasowy CPK przekazał Interii, że obecnie prace przygotowawcze trwają już na 1300 z 2000 km planowanych nowych linii kolejowych. Zapewnia: - Na tym etapie żaden z branych pod uwagę wariantów linii kolejowych nie jest przesądzony, a docelowa lista gmin, na których zostaną przeprowadzone inwestycje, zostanie określona po uzyskaniu decyzji środowiskowych i lokalizacyjnych.

- Naszym celem nie jest wyburzanie domów - to sprawa oczywista. Naszym celem jest wybranie takiego wariantu, który spowoduje jak najmniej kolizji z zabudowaniami, a także z miejscami cennymi pod względem przyrodniczym, np. obszarami Natura 2000. Zamierzamy zminimalizować, jak to tylko to możliwe, potencjalne kolizje z zabudową, chociaż nie możemy wykluczyć, że w przypadku niektórych "szprych" (linii - red.) będą one miały miejsce - wskazuje rzecznik prasowy CPK.

Jak dodaje, "w ramach trwających w różnych regionach Polski prac przygotowawczych do budowy 'szprych' odbywają się szeroko zakrojone konsultacje społeczne, czyli seria spotkań z mieszkańcami i samorządami, na których przedstawiciele spółki CPK prezentują proponowane warianty, odpowiadając na pytania". - Mieszkańcy mają możliwość zgłaszania uwag, propozycji korekt przebiegów, głosowania na preferowany wariant w ankietach, a ich uwagi są analizowane przez projektantów - mówi Konrad Majszyk. Podkreśla też, że "wszystkie dotychczasowe konsultacje to dodatkowy i nieobowiązkowy element procesu". Etap konsultacji obowiązkowych wymaganych prawem odbędzie się w momencie wydawania decyzji środowiskowej przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska.

Węzeł kolejowy CPK. "Nie możemy go kształtować w sposób dowolny"

Jak się to ma do planowanego węzła kolejowego w gminie Jaktorów? Jak wskazują przecież mieszkańcy, u nich żadnych alternatywnych wariantów nie ma. Rzecznik CPK przyznaje, że na terenie tej gminy, a także gmin: Baranów, Błonie, Mszczonów, Sochaczew, Teresin, Wiskitki i Żyrardów, zlokalizowana jest część planowanego węzła kolejowego CPK zintegrowanego z megalotniskiem i jest to "kluczowy element inwestycyjnej układanki CPK".

- Układ węzła wynika z istniejących od wielu lat założeń koncepcyjnych dla systemu Kolei Dużych Prędkości i potrzeb obsługi nowego lotniska przesiadkowego, dlatego nie możemy go kształtować w sposób dowolny - komentuje Konrad Majszyk. Oznacza to, że na łukach pociągi muszą osiągnąć odpowiednią prędkość, a ewentualne przesunięcia mogłyby to zaburzyć.

- W sprawie węzła odbyliśmy szereg spotkań m.in. z samorządowcami i przedstawicielami lokalnych stowarzyszeń. W czerwcu planujemy spotkania z mieszkańcami, o czym będziemy jeszcze informować - dodaje.

Ile domów może zostać wyburzonych? "Prawdopodobnie ponad tysiąc"

Mieszkańcy obawiają się również tego, jak przebiegać będą wywłaszczenia pod budowę CPK. Mirosław Ochojski, prezes zarządu INLEGIS Kancelarie Prawne, ekspert w sprawach o ustalenie odszkodowania za wywłaszczenie nieruchomości, komentuje Interii: - CPK oraz inwestycje towarzyszące wywołały ogólnopolską dyskusję na temat standardów nabywania nieruchomości przez inwestora publicznego. Wywłaszczenia nigdy nie odbywały się w Polsce na taką skalę. Na planowany port lotniczy wraz z inwestycjami towarzyszącymi potrzebne jest około 20 000 hektarów gruntów. Znaczna część z nich jest zabudowana. Ciężko oszacować, ile domów zostanie wyburzonych, ale prawdopodobnie ponad tysiąc.

I wskazuje, że obecny model wywłaszczeń w Polsce "jest zdecydowanie poniżej europejskich i światowych standardów". - Główne problemy z jakimi muszą się borykać osoby dotknięte:

- uzyskane odszkodowania nie pozwalają na odbudowę domu o podobnym standardzie. Ustawodawca przyjął założenie, w którym odszkodowanie ustala się wg. wartości rynkowej nieruchomości z uwzględnieniem stopnia jej zużycia;

- najpierw zajmowana jest nieruchomość, na co pozwala nadawany decyzji rygor natychmiastowej wykonalności, a dopiero później jest ustalane i wypłacane odszkodowanie. Średni czas na uzyskanie wypłaty oscyluje w okolicach kilkunastu miesięcy;

- ustawodawca nie przewidział kompensacji żadnych innych szkód wywołanych przez inwestycję publiczną. Nie ma odszkodowań za obniżenie wartości nieruchomości, utratę pracy, czy likwidację przedsiębiorstwa lub gospodarstwa rolnego - wymienia prawnik.

Możliwa zmiana przepisów. "Potrzebny dialog ze stroną społeczną"

- Warunki, w jakich odbywają się nabycia nieruchomości na strategiczne polskie inwestycje, wywołują oburzenie osób dotkniętych procedurą. A jest ich rocznie nawet kilkadziesiąt tysięcy - wskazuje Mirosław Ochojski.

I przypomina, że strona rządowa proceduje właśnie zmianę przepisów w tym zakresie. To, jak będą przebiegać wywłaszczenia pod CPK, nie jest zatem przesądzone i wiele może się jeszcze zmienić.

Ochojski wskazuje, że ten temat wymaga rzetelnej debaty publicznej. - Konsultacje projektu ustawy odbyły się w zasadzie w gronie zainteresowanych inwestorów publicznych i organów. Rząd nie prowadzi żadnego dialogu ze stroną społeczną. Może czas to zmienić? - sugeruje prawnik.

Przed wywłaszczeniem - możliwość dobrowolnej sprzedaży CPK

Co o wywłaszczeniach mówi rzecznik CPK? Pytany o tę kwestię wskazuje, że w tej kwestii "zastosowanie znajdą aktualnie obowiązujące przepisy, tak jak przy innych inwestycjach celu publicznego". - Zgodnie z nimi proces wywłaszczenia będzie realizował wojewoda właściwy terytorialnie ze względu na miejsce inwestycji - dodaje.

Przypomina jednocześnie, że CPK w grudniu 2020 roku uruchomił Program Dobrowolnych Nabyć, z który poprzedza etap wywłaszczeń. - Przystępując do programu mieszkaniec zyskuje możliwość wsparcia indywidualnego opiekuna, który pełni pełną opiekę na każdym etapie procesu. W ramach PDN dostępnych jest wiele ułatwień: m.in. bezpłatna obsługa prawna (np. pomoc w uregulowaniu statusu prawnego nieruchomości i usług notarialnych), organizacja i sfinansowanie przeprowadzki, możliwość użytkowania nieruchomości również po dokonaniu transakcji sprzedaży (w wybranych przypadkach, aż do rozpoczęcia prac budowlanych). Wykup następuje w formie aktu notarialnego za cenę i w terminie wydania wynegocjowanymi ze spółką - wyjaśnia rzecznik prasowy CPK.

Z programu mogą jednak skorzystać tylko właściciele nieruchomości z obszaru położonego na zachód od Warszawy, leżące między miastami Żyrardów, Grodzisk Mazowiecki i Sochaczew.

Ogólnopolski protest. "Będzie uciążliwie"

Ogólnopolski protest przeciwko CPK to inicjatywa mieszkańców gminy Jaktorów. Zaplanowali go 10 czerwca. Mieszkańcy gmin najbardziej dotkniętych planami inwestycyjnymi spółki wyjdą na drogi. - Będziemy je blokować. Zapewniam, że to będzie bardzo uciążliwe. Niech nas zobaczą i usłyszą - mówi Magdalena Darska-Serafin.

- CPK nie liczy się z nami - my policzymy się z CPK - dodaje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy