Reklama

Reklama

Mniejsza załoga karetki "P". Dwie osoby zamiast trzech. Zmiany w Warszawie

Nie trzy, a dwie osoby obsadzać będą zespół podstawowy w warszawskiej karetce pogotowia. Zmiana ta nie spodobała się medykom, szczególnie, że jest realizowana podczas trzeciej fali pandemii. Jeden z ratowników ocenia: - Dwuosobowy zespół może sobie nie poradzić w stolicy. Rzecznik pogotowia podkreśla zaś, że takie zespoły jeżdżą w całej Polsce, a Warszawa była do tej pory "w awangardzie" i ma się to zmienić.

Zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym z dnia 8 września 2006 r. zespoły ratownictwa medycznego dzielą się na specjalistyczne i podstawowe.

W skład specjalistycznych wchodzą co najmniej trzy osoby uprawnione do wykonywania medycznych czynności ratunkowych, w tym lekarz systemu oraz pielęgniarka systemu lub ratownik medyczny. W skład zaś zespołu podstawowego, zwanego zespołem typu "P" wchodzą "co najmniej dwie osoby uprawnione do wykonywania medycznych czynności ratunkowych będące pielęgniarką systemu lub ratownikiem medycznym".

W całej Polsce zespoły podstawowe to wymagane dwuosobowe minimum. Wówczas jeden z medyków musi być jednocześnie kierowcą. W WSPRiTS "Meditrans" SPZOZ w Warszawie wygląda to inaczej - w skład ambulansu typu "P" wchodzą dwie osoby medyczne plus kierowca, nie będący zazwyczaj medykiem.

Reklama

Już się to zmienia - zespoły są redukowane do dwuosobowych.

Rozgoryczenie pracowników

Osoba pracująca w "Meditransie", która prosi o anonimowość, mówi nam: - Od początku marca zwalniani są kierowcy karetek. Stwierdzono, że jeśli cała Polska jeździ na zespołach dwuosobowych, to i u nas tak można. Trzeba jednak pamiętać, że Warszawa to stolica, jest to specyficzny region. Przede wszystkim jest dużo miejsc, w których na dwuosobowym zespole nie będzie sobie zespół w stanie poradzić tak dobrze, jak w zespole trzyosobowym. Na Pradze chociażby dużo jest takich kamienic, gdzie na wyższe piętra wchodzić trzeba po drabinie. Wówczas ta trzecia osoba, czyli kierowca, pomaga zespołowi, nie siedzi w ambulansie. Może zająć się sprzętem, później pomóc znieść takiego pacjenta.

- Drugi problem jest taki, że w Warszawie jest na tyle dużo wezwań i na tyle mało karetek, że w momencie, kiedy dwuosobowy zespół nie będzie sobie radził, będzie musiał wzywać wsparcie kolejnego zespołu i tak eksploatowane będą dodatkowe karetki. Przypominam, że mamy trzecią falę pandemii - dodaje.

I jeszcze zauważa: - Kierowcy, którzy jeżdżą teraz w karetkach, robią to od wielu lat. Zawsze lepiej w dobie kryzysu korzystać z osób doświadczonych, niż zatrudniać nowe, które będą musiały się wdrażać. Bo ta sytuacja, w której dochodzić będzie do zwolnień kierowców spowoduje, że będą musieli zatrudnić ratowników medycznych - kierowców, których aż tylu obecnie nie ma.

"Najlepsi z najlepszych"

Piotr Owczarski, główny specjalista ds. promocji, marketingu i środków zewnętrznych w "Meditransie" przyznał w rozmowie z Interią, że trwa zmiana zespołów podstawowych z trzyosobowych na dwuosobowe. Podkreślił jednocześnie, że trzyosobowe zespoły miały charakter dodatkowy.

- Dwuosobowe zespoły ratownictwa medycznego typu "P" w całym kraju funkcjonowały od zawsze, a Warszawa była w awangardzie. Trzeba mieć na uwadze, że ustawodawca ustalając obowiązujące standardy dotyczące składów zespołów ratownictwa medycznego w ambulansach typu "P" uwzględnił wszystkie aspekty funkcjonowania ZRM i z pewnością uznał, że takie rozwiązanie jest optymalne - dodał Owczarski.

Przyznał, że decyzja o zmianie to pomysł władz "Meditransu", przy czym jednocześnie wystąpiono do Ministra Zdrowia z prośbą o informację, czy resort planuje ustawodawczą zmianę wytycznych dotyczących składów ambulansów typu "P". 

- W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" SPZOZ w Warszawie pracuje zespół najlepszych w kraju ratowników, lekarzy i pielęgniarzy, którzy mają do swojej dyspozycji jedne z najnowocześniejszych w kraju ambulansów - dodaje. Przyznaje jednocześnie, że jest przekonany, że dwuosobowy zespół to "najlepsi z najlepszych" i na pewno poradzą sobie w nowej rzeczywistości.

"Zespół trzyosobowy? To powinno być minimum"

Spytaliśmy ratowników z innych rejonów Polski, w których od zawsze skład podstawowy stanowiły dwie osoby, co myślą o zmianie w Warszawie.

- Każda para rąk do pracy jest mile widziana - mówi nam Jakub Pawlak, ratownik medyczny z okolic Płocka. Sam pracował wcześniej w "Meditransie". - Faktycznie medycy narzekają na te zespoły dwuosobowe szczególnie w większych miastach. Biorąc pod uwagę specyfikę pracy w aglomeracjach miejskich największy problem jest z noszeniem pacjentów przez kilka pięter. Ja jak mam problem staram się korzystać z pomocy straży. Jeśli straż nie może pomóc, wówczas trzeba wzywać drugą karetkę - wyjaśnia.

- Są i tacy, którzy boją się pracy na zespołach trzyosobowych. Powód jest prosty - obawa przed obcięciem stawki godzinowej - dodaje. 

Inny ratownik medyczny, Wojciech Skotnicki ze Szczecina, mówi: - My zawsze patrzyliśmy na te trzyosobowe zespoły z zazdrością. Ale z zazdrością na zasadzie, że do tego powinniśmy dążyć, to powinien być standard. Ideałem byłoby, gdyby wszyscy trzej członkowie zespołu mieli wykształcenie medyczne. Większość algorytmów postępowania w stanach nagłych przewiduje podział obowiązków na co najmniej trzy osoby. I to jest główny argument wysuwany przez środowisko. Środowisko, które od lat podnosi, że trzyosobowy zespół w całym kraju powinien być wymaganym minimum. 

Trzyosobowe zespoły? MZ: działanie uzasadnione

Zwróciliśmy się z pytaniami do Ministerstwa Zdrowia o to, czy decyzja o zmianie liczby osób w warszawskich zespołach ratownictwa medycznego typu "P" jest zasadna i czy planowane jest ustawodawcze zwiększenie tych zespołów z dwóch do trzech. 

"Ustawa określa jedynie minimalne wymagania składu osobowego ZRM, zatem jego zwiększenie do 3 osób uprawnionych do medycznych czynności ratunkowych należy do decyzji kierownika podmiotu leczniczego i powinno być uzależnione od takich aspektów jak: doświadczenie zawodowe członków ZRM, stanowiących jego dwuosobową obsadę, wyposażenie ambulansu w urządzenia ułatwiające transport pacjenta i prowadzenie reanimacji, obciążenie zespołu wyjazdami, skład zespołu pod względem płci, w powiązaniu z ograniczeniami związanymi z przenoszeniem ciężarów, specyfika obszaru działania" - czytamy w odpowiedzi.

"Bezspornym pozostaje fakt, że każde podniesienie poziomu realizowanych świadczeń - czy to poprzez wprowadzenie 3 - osobowych ZRM, czy też doposażenie ambulansów - jest działaniem w pełni uzasadnionym i popieranym przez resort zdrowia" - dodano. MZ podkreśliło też, że "Warszawa nie jest wyjątkiem w skali kraju i obowiązują tutaj zasady wspólne dla wszystkich dysponentów ZRM".

Resort zdrowia przekazał nam również, że obecnie nie przewiduje się zmian w ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym w zakresie liczby osób wchodzących w skład ZRM.

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy