Reklama

Reklama

Miesiąc "białego miasteczka". Gilbert Kolbe: To ostatnie dni przed burzą

"Białe miasteczko" już miesiąc stoi przed kancelarią premiera. Co dalej zamierzają zrobić medycy? - Mamy ostatnie dni przed burzą - mówi Interii Gilbert Kolbe, pielęgniarz i jedna z twarzy protestu. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, rozważane jest zaproszenie na spotkanie z protestującymi ministra finansów Tadeusza Kościńskiego oraz premiera Mateusza Morawieckiego. W ocenie medyków dotychczasowa formuła negocjacji z Ministerstwem Zdrowia wyczerpała się. Możliwe również, że do "białego miasteczka" dołączy niebawem kolejna grupa zawodowa. Jak szacują medycy, codziennie przychodzi do nich około tysiąca pacjentów, a w weekendy nawet 6 tysięcy.

Mija miesiąc funkcjonowania "białego miasteczka". Powstało 11 września, przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie. Działa ono do dziś. Medycy dyżurują w nim w formie zmianowej. Na miejscu przebywa jednocześnie około 30-40 pracowników ochrony zdrowia - liczba ta, mimo upływu tygodni, nie uległa zmianie.

Co udało się przez ten czas zrobić? Gilbert Kolbe, pielęgniarz i jedna z twarzy protestu, w rozmowie z Interią zauważa, że "Białe miasteczko" jest jedną z form protestu, ale stało się też platformą rozmów między medykami a pacjentami. - To miejsce, do którego pacjenci przychodzą, mówią, jakie mają doświadczenia z systemem, a my możemy wyjaśnić, jak to wygląda z naszej strony: dlaczego jest jak jest i co robimy, żeby było lepiej. Ponadto pomagamy pacjentom w ramach badań profilaktycznych, aby mogli sprawdzić swój stan zdrowia. To jest na pewno duży społeczny plus "Białego miasteczka". Coś w rodzaju pozytywnego "efektu ubocznego".

Reklama

Jak szacują medycy, codziennie w "białym miasteczku" pojawia się około tysiąca pacjentów. W weekendy odwiedza ich od 5, nawet do 6 tys. osób.

Fiasko rozmów z Ministerstwem Zdrowia

- Wiadomo, że jesteśmy tu także z innego - zasadniczego powodu. Oczekujemy realnego dialogu, skutkującego decyzjami ratującymi niewydolny system ochrony zdrowia, poprawiającymi sytuację pacjentów i warunki leczenia. Dotychczasowe negocjacje Komitetu Protestacyjno-Strajkowego z Ministerstwem Zdrowia to jak kręcenie się wkoło - ocenia Gilbert Kolbe. Negocjacje, mimo sześciu spotkań, nie przyniosły efektów.

Szóste spotkanie, nazywane tym "ostatniej szansy", odbyło się 7 października. Wiceminister zdrowia Piotr Bromber mówił po nim: "Chcieliśmy podnieść minimalne wynagrodzenia lekarzy z 1. stopniem specjalizacji o 1844 zł, z 2. stopniem o 1275 zł, pielęgniarkom ze średnim wykształceniem o 1332 zł. Niestety druga strona nie przystała na to."



Dodał też: "Zaproponowaliśmy prawie 6 mld zł na podwyżki minimalnych wynagrodzeń w ciągu pół roku od 1 lipca 2022 r. To są realne pieniądze dla personelu ochrony zdrowia. Usłyszeliśmy, że drugiej strony to nie interesuje."

Później konferencję prasową zwołali protestujący. - Po raz kolejny okazało się, że przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia pozorują negocjacje - mówiła Anna Bazydło, wiceprzewodnicząca Porozumienia Rezydentów. - Treść porozumienia przedstawiono nam z zaskoczenia dopiero dzisiaj, mimo że prosiliśmy o to już wczoraj. Zawarte w nim elementy mają się nijak do naszych postulatów.

Zaproponowane zmiany w wynagrodzeniach zdaniem medyków były minimalne, a warunkiem było przerwanie protestu, na co nie mogli się zgodzić.

"Liczyliśmy na dobrą wolę rządzących"

- Miesiąc po manifestacji jesteśmy praktycznie w tym samym miejscu. My przychodziliśmy na kolejne rozmowy licząc, że wreszcie po stronie rządzących pojawi się dobra wola - komentuje Gilbert Kolbe. Podkreśla jednocześnie, że zaproponowane przez ministerstwo porozumienie to "nieporozumienie" i nie ma nic wspólnego ze spełnieniem postulatów medyków. - Ministerstwo Zdrowia forsuje narrację, która mówi o tym, że w proteście chodzi o wynagrodzenia - to nieprawda. Chodzi o m.in. o pieniądze, ale o pieniądze na pacjenta, na dostępność leczenia, na dążenie do europejskich standardów. Chodzi też o systemowe zmiany organizacyjne, o reformy, które są niezbędne dla pacjentów. Postulatów mamy osiem i nasz protest dotyczy całego systemu. System to naczynia połączone: warunki pracy, problem kolejek, nowoczesne metody leczenia i wiele innych kwestii, składających się na sytuację pacjenta w ochronie zdrowia - wyjaśnia Kolbe.

W poniedziałek minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował: - Podjęliśmy decyzję o przerzuceniu ciężaru negocjacji do zespołu trójstronnego. Tam będziemy chcieli podpisać porozumienie. W piątek mamy zaplanowane posiedzenie.

Gilbert Kolbe komentuje: - My już dawno mówiliśmy, że to nie ma racji bytu. Zespół trójstronny to tak naprawdę dwie strony, ponieważ przedstawiciele związków zawodowych, którzy są obecni w tym zespole, nie ukrywają swojej prorządowej postawy. Nie można w tym przypadku mówić o jakimkolwiek zabieganiu o medyków i sektor ochrony zdrowia.

Co dalej?

- W "białym miasteczku" mamy ostatnie dni przed burzą - zapowiada nasz rozmówca. - To nie jest tak, że po prostu siedzimy w namiotach, czekamy na pacjentów i na ruch ze strony rządzących. Przygotowujemy się do kolejnego etapu protestu. Na dniach wyjdziemy z naszą propozycją faktycznego porozumienia, którą przedstawimy rządowi i opinii publicznej. Wyjaśnimy też dokładnie, jak wyglądało "nieporozumienie" przedstawione nam w ubiegłym tygodniu przez Ministerstwo Zdrowia, na czym konkretnie polegała niedorzeczność jego zapisów - informuje Kolbe. - Będziemy także przedstawiać rządowi i ministerstwu nową formułę rozmów, bo jak wiemy, dotychczasowa się wyczerpała i nie wniosła nic konstruktywnego. To był stracony czas nasz, ale niestety również pacjentów, którzy tracą zdrowie w chorym systemie - ocenia.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że medycy w najbliższych dniach mają zaprosić na spotkanie ministra finansów Tadeusza Kościńskiego oraz premiera Mateusza Morawieckiego.

Z naszych informacji wynika również, że zaostrzenie strajku ma przyjąć formę wypowiadania umów przez medyków. Wszystko po to, by jeden lekarz pracował tylko na jeden etat. Może to doprowadzić do sytuacji takiej, jak w Krakowie, którą opisywaliśmy tutaj.

Ponadto do protestujących w "Białym miasteczku" może niebawem dołączyć kolejna grupa zawodowa niezwiązana z ochroną zdrowia. W tej sprawie prowadzone są obecnie rozmowy.



- Białe miasteczko będzie działało do skutku - podsumowuje Gilbert Kolbe.

Osiem postulatów

Postulaty Komitetu Protestacyjno-Strajkowego  to:

1. Natychmiastowa zmiana ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych podmiotach leczniczych oraz niektórych innych ustaw

2. Realny wzrost wyceny świadczeń medycznych oraz ryczałtów o 30%, dobokaretki w systemie Państwowe Ratownictwo Medyczne o 80% od 1 pazdziernika 2021 roku oraz zobowiązanie AOTMiT do przeprowadzenia ponownej wyceny wszystkich świadczeń do 30 listopada 2022 roku.

3. Zatrudnienie dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego (sekretarki medyczne, rejestratorki, opiekunowie medyczni) oraz wprowadzenie norm zatrudnienia uzależnionych od liczby pacjentów.

4. Zapewnienie zawodom medycznym statusu funkcjonariusza publicznego stworzenie systemu ochrony pracowników przed agresją słowną i fizyczną pacjentów.

5. Stworzenie na warunkach chroniących medyków i pacjentów odpowiedniego systemu rejestrowania zdarzeń medycznych niepożądanych (no-fault).

6. Rezygnacja z tworzenia nowych zawodów medycznych przy jednoczesnym efektywniejszym wykorzystaniu obecnych zawodów medycznych poprzez stworzenie im możliwości kształcenia podyplomowego i specjalizacyjnego rozszerzających ich kompetencje.

7. Wprowadzenie urlopów zdrowotnych po 15 latach pracy zawodowej.

8. Uchwalenie ustaw o medycynie laboratoryjnej, zawodzie ratownika medycznego i innych zawodach medycznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy