Reklama

Reklama

Medycy alarmują: W Warszawie nie ma już miejsc dla pacjentów z COVID-19

- Sytuacja była zła, ale teraz jest dramatyczna. Pacjent z Warszawy zakażony koronawirusem nie znajdzie miejsca w szpitalu w stolicy - mówi nam ratownik z Warszawy. - Jesteśmy na wojnie - dodaje dr Jan Stachurski, ratownik medyczny i wicedyrektor Fundacji Wsparcia Ratownictwa RK. Zespół Prasowy Wojewody Mazowieckiego informuje zaś, że miejsca są - na 2 089 łóżek covidowych w Warszawie zajętych jest 1 745.

Ratownik z Warszawy, który prosi o anonimowość, przekazuje Interii: - Od tygodnia alarmujemy, że tych miejsc dla pacjentów zakażonych koronawirusem jest w Warszawie za mało, ale w weekend bańka pękła. Obecnie nie ma ani jednego wolnego miejsca dla pacjenta z COVID-19 w Warszawie i mówię to po doświadczeniach z weekendowych dyżurów. One się pojawiają pojedynczo i od razu znikają.

Reklama

Jak dodaje, karetki z pacjentami zakażonymi koronawirusem muszą w związku z tym jeździć po całym województwie. - Tylko w niedzielę takich warszawskich karetek poza Warszawą minąłem osiem. Pokonujemy nawet 250 kilometrów, aby znaleźć szpital z wolnymi łóżkami pacjenta z COVID-19 - podkreśla.

- To jest kompletny dramat - ocenia.

Ratownicy medyczni "na wojnie"

Dr Jan Stachurski, ratownik medyczny i wicedyrektor Fundacji Wsparcia Ratownictwa RK, który na co dzień pracuje w zespołach ratownictwa medycznego, przyznaje w rozmowie z Interią: - Tak, faktycznie nie ma miejsc dla pacjentów z COVID-19 w szpitalach w Warszawie. Ten problem narastał w ostatnim tygodniu, jest coraz gorzej. Łóżka dla takich pacjentów są jedynie poza Warszawą - nikogo już nie dziwi, że warszawskie karetki jeżdżą po całym Mazowszu.

- Należy też podkreślić, że miejsca w szpitalach poza Warszawą są ograniczone i ubywają bardzo szybko. Sytuacja wydaje się być bardzo trudna. Co więcej, większość wolnych miejsc, które na chwilę się pojawiają, to są miejsca po osobach, które przez COVID-19 zmarły - podkreśla.

- Jesteśmy na wojnie - dodaje ratownik medyczny.

Według informacji przekazanych Interii przez Zespół Prasowy Wojewody Mazowieckiego "zgodnie z przesyłanymi przez warszawskie szpitale raportami, w stolicy są wolne miejsca dla pacjentów z COVID-19". "Na wszystkich poziomach zabezpieczenia (I, II, III poziom oraz szpitale tymczasowe) w Warszawie jest 2 089 miejsc, z czego zajętych jest 1 745. Liczba miejsc dostępnych dla pacjentów z COVID-19 jest na bieżąco poszerzana w szpitalach tymczasowych, ale w związku z sytuacją epidemiologiczną, również w pozostałych szpitalach" - czytamy w odpowiedzi zespołu prasowego.

"Łóżka papierowe"

Co więcej, według danych na stronie internetowej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego na 4676 łóżek dla pacjentów z COVID-19 3800 jest zajętych. Zgodnie z tym w całym województwie powinniśmy mieć 876 wolnych miejsc covidowych.

- To są łóżka papierowe - mówi Interii Krzysztof Strzałkowski, przewodniczący Komisji Zdrowia w Sejmiku Mazowsza.

- W Warszawie takich miejsc nie ma już prawie wcale. Poza nią? Znam każdy powiatowy szpital w Mazowieckiem i nie widzę takiego potencjału. W Płocku, Radomiu, Siedlcach, Ostrołęce, Ciechanowie - wszędzie jest pod korek. Dyrektorzy szpitali twierdzą, że to niemożliwe, aby dziś zebrać w województwie 800 wolnych od zaraz łóżek covidowych - przekazuje Strzałkowski.

Przeszkolenie personelu

Krzysztof Strzałkowski podkreśla, że barierą nie są fizyczne możliwości utworzenia wolnych miejsc dla pacjentów z koronawirusem, a zebranie personelu, który te osoby mógłby obsługiwać.

- Łóżka fizycznie zawsze można "dostawić", ale nie zadbano o przeszkolenie personelu medycznego, który mógłby je obsługiwać. Trzeba pilnie uruchomić taki program we współpracy z izbami lekarskimi - dla wszystkich, którzy zadeklarują chęć pracy na oddziale covidowym. To jest do zrobienia, więc jeżeli wojewoda tego nie zrobi, my się tym zajmiemy jako samorząd. Przygotowujemy inicjatywę sejmiku województwa mazowieckiego by w szpitalach wojewódzkich takie szkolenia się odbyły - zapowiada.

Jan Stachurski zauważa jeszcze: - Nawet, jeśli znalazłby się personel do obsługi dodatkowych łóżek covidowych, to jest to działanie metodą krótkiej kołdry. Nie jesteśmy w stanie przesuwać zasobów w jedno miejsce nie odsłaniając innego miejsca, które będzie problematyczne. Dodatkowe miejsca dla osób z COVID-19 mogą oznaczać odebranie możliwości leczenia osób z innymi schorzeniami.

Apel ratowników

- Apeluję jako ratownik, żeby ludzie zostali w domu - mówi nam jeszcze nasz pierwszy rozmówca, który chce pozostać anonimowy. - Naprawdę, dla osób zakażonych koronawirusem nie ma miejsc w szpitalach. Za chwilę będzie tak, że nawet do innych miejscowości w województwie ich nie wywieziemy, bo i tam tych łóżek nie będzie - stwierdza ratownik z Warszawy.

Podobnie mówi Jan Stachurski: - Na tak zwane cito możemy zmienić przede wszystkim nasze zachowanie. Społeczna odpowiedzialność, dystans, dezynfekcja, maseczki, dadzą najlepsze efekty.

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy