Reklama

Reklama

Lekarz Bartosz Fiałek ma wsparcie nauczycieli. Zasypują mailami rzecznika odpowiedzialności zawodowej

"Piszemy maile do rzecznika" - to akcja Protestu z Wykrzyknikiem, grupy zrzeszającej nauczycieli. Pedagodzy chcą wesprzeć lekarza Bartosza Fiałka, który został wezwany do złożenia zeznań przed Okręgowym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej w Bydgoszczy. Chodzi o słowa, które padły w rozmowie z Interią w kontekście szczepień nauczycieli przeciw COVID-19.

- Zachęcamy nauczycieli, by wsparli lekarza Bartosza Fiałka, pisząc maile do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Bydgoskiej Izby Lekarskiej - mówi Interii Kasia Baczyk, współtwórczyni Protestu z Wykrzyknikiem. 

- Jego wypowiedzi dotyczące działań ubocznych po przyjęciu szczepionki Oxford-AstraZeneca wpłynęły pozytywnie na środowisko - uspokoił pedagogów, którzy byli przestraszeni powszechnością występowania w dużym nasileniu niepożądanych objawów poszczepiennych, czyli NOP. Gdy rząd bagatelizował obawy nauczycieli lekarz Fiałek wyjaśnił, że objawy poszczepienne nie są zjawiskiem negatywnym i świadczą o właściwej reakcji organizmu. Nazywanie ich POP-ami było dla nas oczywistym potocznym oswojeniem pejoratywnie brzmiącego pojęcia medycznego NOP, o które głównie dopytywali nauczyciele - dodaje Baczyk.

Reklama

- Doktor rzetelnie informował i tłumaczył, jak na szczepionkę może reagować organizm. Informował również, kiedy zwracać się do lekarza - zauważa nauczycielka z Protestu z Wykrzyknikiem. Podkreśla także, że komentarze potwierdzają wręcz, że doktor swoimi działaniami zachęcił niezdecydowanych do zaszczepienia się.

Nauczyciele stworzyli wzór pisma, które można wysyłać do rzecznika. Opublikowali je na Facebooku.

Z obserwacji Protestu z Wykrzyknikiem wynika, że nauczyciele wyjątkowo aktywnie biorą udział w akcji. - W komentarzach dziesiątki osób meldują, że wstawiły się juz za doktorem. Mamy nadzieję, że nasza inicjatywa będzie miała pozytywny wpływ i pozwoli oddalić absurdalne zarzuty wobec doktora, który jest cenionym przez nauczycieli popularyzatorem szczepień - podsumowuje Kasia Baczyk.

W komentarzach lekarz Bartosz Fiałek podziękował nauczycielom za ich inicjatywę.

Skarga dotycząca terminu POP

"W Polsce, na osoby, które popularyzują wiedzę medyczną związaną z COVID-19, szczepionkami przeciw COVID-19 etc., czekają... wezwania do Okręgowych Rzeczników Odpowiedzialności Zawodowej" - napisał lekarz Bartosz Fiałek. Jak poinformował, zostały wobec niego złożone skargi, których skutkiem jest wezwanie do złożenia zeznań przed Okręgowym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej w Bydgoszczy.

"Sprawa dotyczy moich słów wypowiedzianych w kontekście wysoce niepokojących medialnych wpisów dotyczących dużej liczby działań ubocznych w grupie zawodowej nauczycieli po przyjęciu szczepionki Oxford-AstraZeneca przeciw COVID-19 i rezygnacji dużej liczby osób z przyjęcia tego preparatu" - tłumaczy lekarz. Jak dodaje, podstawą skarg było stworzenie przez niego terminu "POP - "pozytywnych/pożądanych objawów poszczepiennych". 

Wypowiedź dotycząca "pozytywnych/pożądanych objawów poszczepiennych" padła w rozmowie z Interią. - Około 70 proc. osób po szczepieniu będzie miało POP, czyli pożądany odczyn poszczepienny. To objaw, który można odbierać jako negatywny, wszak nie jest przyjemny, ale w gruncie rzeczy jest pozytywny, bo pokazuje, że układ immunologiczny po wprowadzeniu szczepionki odpowiednio pracuje - mówił doktor Bartosz Fiałek (materiał można zobaczyć TUTAJ). 

Wcześniej o podobnym wezwaniu informował dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka reaguje

W sprawie wezwań do złożenia zeznań przez dra Bartosza Fiałka i dra Pawła Grzesiowskiego oświadczenie wydała Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

"Wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec pracowników służby zdrowia w trakcie pandemii, może podważać zaufanie obywateli, ale przede wszystkim pacjentów, do lekarzy. Może również ograniczać dostęp opinii publicznej do informacji na temat rzeczywistego stanu służby zdrowia i tym samym utrudniać sprawowanie kontroli nad reakcją władz na epidemię. Wzywanie lekarzy wypowiadających się krytycznie na temat polityki władz należy traktować jako próbę ich zastraszania i "mrożenia" wypowiedzi, które nie są odbierane jako przychylne dla rządzących" - czytamy w komunikacie z 6 kwietnia. 

"Z tych względów Helsińska Fundacja Praw Człowieka będzie monitorować dalsze działania władz wobec tych lekarzy oraz wspierać personel medyczny, wobec którego wyciągane są niedopuszczalne konsekwencje ograniczające swobodę wypowiedzi" - podsumowuje HFPC.

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje