Reklama

Reklama

Koronawirus. Jest konsensus w sprawie leczenia osoczem ozdrowieńców

​- Teraz można w stu procentach powiedzieć, że leczenie chorych na COVID-19 osoczem ozdrowieńców nie jest skuteczniejsze od standardowych procedur wykorzystywanych w terapii COVID-19 - mówi w rozmowie z Interią dr Bartosz Fiałek, popularyzator wiedzy medycznej. W ocenie lekarza poważnie powinniśmy zastanowić się nad dalszym stosowaniem osocza ozdrowieńców w leczeniu COVID-19.

Nowe informacje o skuteczności leczenia osoczem ozdrowieńców zakażonych koronawirusem wynikają m.in. z badania RECOVERY opublikowanego w "The Lancet" przed kilkoma dniami. - Wiemy już, że każdy rodzaj osocza - nawet to z wysokim mianem przeciwciał - nie wpływa na najistotniejsze punkty końcowe związane z COVID-19 - skrócenie hospitalizacji, istotną poprawę stanu klinicznego podczas przebiegu choroby i ewentualne powikłania, czy też na zmniejszenie śmiertelności - mówi nam lekarz.

- Wstępne badania o możliwie niskiej skuteczności lub nieskuteczności osocza ozdrowieńców, publikowane były już przed ponad miesiącem. Teraz zostało to potwierdzone. Natomiast jeszcze wcześniej wskazywano, że osocze zawierające pośrednie lub niskie miana przeciwciał anty-SARS-CoV-2, jest nieskuteczne w terapii COVID-19. Teraz wiemy, że nawet te z wysokim mianem nie wykazuje wyższej skuteczności od standardowego postępowania - wyjaśnia dr Bartosz Fiałek.

Reklama

Terapia osoczem

Bartosz Fiałek zaznacza, że leczenie osoczem w teorii miało sens.

- Biologia również to potwierdza - przeciwciała wiążą się z danym patogenem, osłabiają jego działanie, przez co prowadzą do zmniejszenia aktywności choroby przez niego wywoływanej. Uznano więc, że jeśli poda się przeciwciała obecne w osoczu ozdrowieńców COVID-19, to będą one walczyć z nowym koronawirusem i zmniejszą aktywność choroby. Naukowo to w pełni zrozumiałe - tłumaczy lekarz.

Podkreśla jednocześnie, że osocze ozdrowieńców nie jest szkodliwe. - Każdy lek należy jednak oceniać pod kątem skuteczności działania w porównaniu do innych terapii w "prawdziwym życiu". Pamiętajmy, że osocze ozdrowieńców jest wytwarzane z materiału niezmiernie ciężkiego do pozyskania. Ludzie muszą najpierw zachorować na COVID-19, następnie oddać krew, aby można było wyprodukować ten lek. W Polsce, ale i na świecie, mamy problem z dostępnością do krwi. Dobrze, że na dość wczesnym etapie rozwoju nowej jednostki chorobowej, okazało się, że choć nieszkodliwy, to ciężki do pozyskania lek, nie jest skuteczniejszy od standardowo prowadzonej terapii, dzięki czemu krew tę będzie można wykorzystać do innych celów - podsumowuje.

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia apeluje o oddawanie osocza

Na wtorkowej konferencji prasowej rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz apelował o oddawanie osocza. - Każdy lekarz decyduje o tym, jakie leczenie wdrożyć. Stosowanie osocza jest dopuszczone. Czy jest skuteczne? Kolejne badania wykazują tutaj szereg wątpliwości, ale na dzień dzisiejszy nikt nie jest w stanie ze 100 proc. pewnością stwierdzić, czy leczy, czy nie leczy - stwierdził rzecznik MZ.

Poprosiliśmy naszego rozmówcę o skomentowanie tego apelu. - W żadnym wypadku nie mam zamiaru odnosić się do słów rzecznika Ministerstwa Zdrowia, ponieważ moim zadaniem jest popularyzowanie wiedzy medycznej oraz - niejako - edukacja zdrowotna. W tym celu korzystam z najnowszej, dostępnej powszechnie wiedzy medycznej, która coraz częściej, ponieważ nie tylko badanie RECOVERY o tym mówi, wskazuje, iż skuteczność stosowania osocza ozdrowieńców w leczeniu COVID-19 jest wątpliwa - powiedział na wstępie.

- Oczywiście - ten lek jest uznany za bezpieczny, choć musimy znać ewentualne powikłania po przyjęciu osocza - jednak tutaj nie dyskutujemy o bezpieczeństwie, a skuteczności. Trudność w pozyskaniu danego preparatu, jego profil bezpieczeństwa, przy wątpliwej skuteczności potwierdzanej w kolejnych badaniach, jest wskazaniem, ażeby poważnie zastanowić się nad dalszym stosowaniem osocza ozdrowieńców w leczeniu COVID-19 - dodał. 

I na koniec retorycznie spytał: - Czy etycznym byłoby namawianie do przyjęcia bezpiecznej, lecz o wątpliwej skuteczności szczepionki przeciw COVID-19?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy