Reklama

Reklama

Ilu nastolatków zaszczepiło się w Polsce przeciw COVID-19? Nowe dane

Ministerstwo Zdrowia przekazało Interii najnowsze dane dotyczące szczepień nastolatków mających od 12 do 17 lat. Wiemy, że w ciągu ostatniego miesiąca pierwszą dawkę przyjęło kolejnych 200 tys. osób w tej grupie wiekowej. To, jak ocenia dr Michał Sutkowski, wciąż za mało. - Musimy się obudzić - komentuje lekarz.

Rejestracja na szczepienia przeciwko COVID-19 dla młodzieży w wieku 16-17 lat ruszyła w połowie maja. 7 czerwca dołączyły do nich dzieci w wieku 12+. Ilu nastolatków zostało przez ten czas zaszczepionych pierwszą i drugą dawką?

685 tys. nastolatków po pierwszej dawce szczepienia

Z danych przekazanych Interii przez Ministerstwo Zdrowia wynika, że do 16 sierpnia w Polsce co najmniej jedną dawką zaszczepiło się 685 277 osób w wieku 12-17 lat. W pełni zaszczepione w tej grupie wiekowej są 577 562 osoby.

Najwięcej nastolatków zaszczepiło się w woj. mazowieckim - to 120 685 osób po pierwszej dawce, w tym 102 188 osób po obu. Na drugim miejscu jest Śląsk - tu 82 203 nastolatków jest już po pierwszym szczepieniu, w tym 70 198 to w pełni zaszczepieni. Dobrze na tle innych województw wypada jeszcze Wielkopolska. Pierwszą dawkę przyjęło w tym województwie 74 159 osób w wieku 12-17 lat, a 61 620 jest po dwóch dawkach.

Reklama

Najgorzej szczepienia nastolatków idą w woj. opolskim (I dawka 14 179 osób, II dawka 12 114 osób) i woj. podlaskim (I dawka 14 276 osób, II - 11 636 osób).

W połowie lipca zaszczepionych pierwszą dawką nastolatków było 487 537. 251 810 z nich było w pełni zaszczepionych.

Dr Sutkowski: To wciąż za mało szczepień

Według danych GUS za rok 2020, mamy w Polsce blisko 2,3 mln nastolatków w wieku 12-17 lat. Oznacza to, że na ten moment co najmniej jedną dawkę szczepionki przeciw COVID-19 przyjęło niespełna 30 proc. osób w tej grupie wiekowej.

- Dobrze, że te szczepienia ruszyły na tyle skutecznie, że w ciągu tak naprawdę kilku tygodni udało się już zaszczepić te 30 procent. To jest jednak wciąż za mało - komentuje Interii dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Zauważa, że jest to grupa osób niezwykle aktywnych i mobilnych, która teraz jest na wakacjach i koloniach, często za granicą. - Nie chcę nikomu odbierać prawa do wyjazdów zagranicznych, ale trochę się zastanawiam, czy w pandemii jest to dobry pomysł. Już teraz słyszę od kolegów pracujących w szpitalach o młodych pacjentach przywożących koronawirusa z wakacji zagranicznych. To naprawdę powinno nas niepokoić - dodaje lekarz.

Czytaj też: Szczepienia. Japonia wypłaci odszkodowania za skutki uboczne

Szczepienia a bezpieczny powrót do szkoły

Dodatkowo jest to grupa, która od września rozpoczyna nowy rok szkolny i naukę stacjonarną.

Lekarz pytany, czy to, w jakim tempie przebiegają szczepienia w grupie nastolatków, zapewni im bezpieczny powrót do szkół, odpowiada: - Bezpieczny powrót do szkół zagwarantuje teraz tak naprawdę to, że niewielką mamy liczbę nowych dziennych zakażeń koronawirusem. Ta mała liczba sprawia, że dzieci mogą zacząć naukę stacjonarnie. Jednak to, że tak zaczną, nie oznacza, że ta forma nauki się utrzyma.

- My już jesteśmy nieco do tyłu ze szczepieniami uczniów. Aby po pierwszej dawce wyrobiła się odporność, potrzeba pięciu tygodni. To spóźnienie możemy zacząć nadrabiać i mam nadzieję, że tak się stanie. Tylko musimy działać natychmiast - dodaje lekarz.

Szczepienia w szkołach

Dr Michał Sutkowski chwali też pomysł szczepienia dzieci w szkołach. Jak zapowiedział minister Adam Niedzielski, te ruszą w trzecim tygodniu września. - Najpierw będzie przeprowadzona akcja edukacyjna, potem skierujemy do szkół punkty mobilne. Szczepienia będą, oczywiście, dobrowolne. Musi być na nie zgoda dyrektora szkoły, który będzie opierał się na opiniach i wskazaniach zebranych od rodziców - tłumaczył minister.

 - Każdy pomysł proszczepienny jest świetny i cieszmy się, że akcja szczepień będzie się również odbywać w szkołach. Apelujemy jednak, by - kto może, a może większość - zdecydował się zaszczepić swoje dziecko już teraz - mówi lekarz.

Czytaj też: Adam Niedzielski: Szczepienia mogą być obowiązkowe dla niektórych grup

Jedni nie chcą, inni nie mają zgody rodzica

Lekarz apeluje też do młodych ludzi, by chwilę się zastanowili, czy na pewno nie chcą się szczepić. - Bardzo dużo jest w tym przekory, żeby się nie szczepić. Dużo też takiej walki pokoleń na każdym froncie. Młodzi ludzie często nie mają poczucia zagrożenia chorobą, śmiercią, to dla nich pojęcia abstrakcyjne. Podatni też są na różnego rodzaju sofizmaty, to odwracanie kota ogonem szczególnie w przestrzeni internetowej jest na pewno powodem tego, że te szczepienia nie idą tak dobrze, jakby mogły - ocenia dr Sutkowski.

- Chciałbym też zaakcentować, że są i tacy, którzy szczepią się świadomie, nie dla rodziców, a dla swojego zdrowia, przychodzą się zaszczepić. Jest to budujące. Po drugiej stronie medalu mamy też nastolatków, którzy chcieliby się zaszczepić, ale bez zgody rodzica tego zrobić nie mogą - przypomina lekarz.

- Nie chciałbym być w skórze tego rodzica za kilka lat. Wyobrażam sobie, że w tej materii jest jeszcze dużo do poprawienia. Być może powinna pojawić się jakaś nowa regulacja w tym zakresie, szczególnie dla nastolatków powyżej 16. roku życia - stwierdza dr Sutkowski.

"Musimy się obudzić"

Dr Michał Sutkowski ocenia, że nadal trzeba prowadzić kampanie proszczepienne, odwoływać się do doświadczeń i emocji i próbować trafiać do opiekunów nastolatków.

- Musimy się obudzić z tego sennego letargu. Szczepienia to nie jest sprawa ochrony zdrowia polityków, lekarzy, dziennikarzy. To jest sprawa wszystkich. Kościoła, organizacji, przedsiębiorców. Krótko mówiąc - zostało mało czasu. Musimy używać mocniej tych narzędzi, które mamy. Wszystko, co robimy, musimy robić bardziej zdecydowanie - podsumowuje lekarz.

Czytaj też: Szczepienia. Pierwsi w Polsce uczniowie zaszczepią się w szkołach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje