Reklama

Reklama

12-latek zwraca się do siostry słowami ministra Czarnka. "Najpierw dzieci, potem kariera"

"Zobacz co się może stać, gdy zostaną wprowadzone reformy Ministerstwa Edukacji i Nauki" - napisali inicjatorzy akcji "Wolna szkoła" i na dzień przez rozpoczęciem roku szkolnego opublikowali wymowny spot. Padają w nim słowa ministra Przemysława Czarnka. Tylko wypowiedziane ustami 12-letniego chłopca.

Nagranie przedstawia rodzinę zasiadającą do obiadu. Rodzice wypytują córkę o jej studia. Ta przyznaje, że ma dużo pracy, ale jest bardzo szczęśliwa. Nagle od stołu wstaje jej nastoletni brat i recytuje: "Kariera w pierwszej kolejności, a później może dziecko. Prowadzi to do tragicznych konsekwencji. Jeśli pierwsze dziecko rodzi się w wieku 30 lat, to ile można tych dzieci urodzić? To są konsekwencje tłumaczenia kobiecie, że nie musi robić tego, do czego została przez Boga powołana". 

To słowa wypowiedziane przez Przemysława Czarnka, ministra edukacji i nauki, w październiku 2019 r. Film kończy głos lektora: "Nie pozwól, żeby tak wyglądała edukacja Twojego dziecka". 

Reklama

"Słowa są ważne. Szczególnie w edukacji"

- O tym, że według odbiorców spoty są mocne, wstrząsające, szokujące, decydują słowa samego ministra Przemysława Czarnka - komentuje Interii Anna Schmidt-Fic, współorganizatorka akcji "Wolna szkoła" i liderka inicjatywy Protest z Wykrzyknikiem. 

Zauważa, że jeśli kogoś te słowa bulwersują, to znaczy, że bulwersują go poglądy ministra edukacji. 

- Zastosowana tu drama pobudza wyobraźnię i pozwala łatwiej zrozumieć, że słowa są ważne. Szczególnie w edukacji. Za słowami idą czynny. Zależało nam, żeby skutecznie zainteresować obywatelki i obywateli zmianami w prawie oświatowym, żeby nie przeszły niezauważone, bo zmieniają one dotychczasowy ustrój szkoły i rozpoczną pole do silnej indoktrynacji uczniów i uczennic. Według nas to czas na wezwanie: Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno! Ale za chwilę może być. Szkoła musi być wolna! Mamy czas do najbliższego głosowania w Sejmie - podkreśla.

Lex Czarnek

"Rząd chce odebrać rodzicom i samorządom lokalnym wpływ na szkoły. Cofnąć szkołę do minionego stulecia. Poddać dyrektorów i dyrektorki, nauczycielki i nauczycieli bezpośredniej ministerialnej kontroli. Karać za niezależność, samodzielność i twórcze myślenie. Usuwać niewygodnych dyrektorów i dyrektorki, i obsadzać placówki posłusznymi władzy funkcjonariuszami. Wprowadzić w szkole znaną z okresu PRL atmosferę donosów, kontroli i strachu. Uczyć w sposób, który nie przygotowuje naszych dzieci do wyzwań XXI wieku" - tłumaczą inicjatorzy akcji "Wolna Szkoła".

Podkreślają też, że nowe przepisy dotkną każdego, kto ma do czynienia ze szkołą. Czyli 4,6 milionów uczniów i uczennic, ponad 700 tysięcy nauczycielek i nauczycieli oraz ich rodziny.

W kampanii Wolna Szkoła udział bierze kilkadziesiąt organizacji społecznych działających na rzecz dobrej edukacji oraz Stowarzyszenie Samorządy dla Polski, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, Związek Nauczycielstwa Polskiego i Niezależny Związek Zawodowy Oświata Polska. Kampanię wspierają: Związek Miast Polskich, najstarsza polska organizacja samorządowa skupiająca ponad 350 miast, oraz Unia Metropolii Polskich, która zrzesza 12 największych miast. Codziennie włączają się do niej nowe organizacje i grupy obywatelskie oraz osoby o dużym autorytecie w swoich środowiskach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama