Reklama

Reklama

Zbigniew Ziobro w blokach startowych. Co na to prezydent?

Rozmowy Zbigniewa Ziobry z Jarosławem Kaczyńskim w sprawie drugiego etapu reformy wymiaru sprawiedliwości są na ostatniej prostej. Jeśli Nowogrodzka da ministrowi sprawiedliwości zielone światło, pozostanie tylko jeden znak zapytania. To prezydent Andrzej Duda, który w pierwszym etapie reformy zawetował dwie propozycje Ziobry. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w środę w tej sprawie odbyło się spotkanie prezydenta z ministrem sprawiedliwości.

W ostatnim wywiadzie dla Polsat News Zbigniew Ziobro przyznał, że to Nowogrodzka zapaliła przed nim czerwone światło w sprawie dokończenia reformy sądownictwa. Dodał, że od czterech lat konkretne ustawy zalegają w szufladzie, więc dziś tylko od decyzji politycznych zależy, kiedy będzie możliwa druga próba. Jak słyszymy, rozmowy Ziobry z Kaczyńskim są bardzo zaawansowane i dotyczą w zasadzie ostatecznego kształtu i harmonogramu przeprowadzania reformy.

Reklama

Zdaniem naszych informatorów w drugim etapie przeprowadzania reformy sądownictwa kluczowa będzie jedność obozu rządzącego. Środowisko Ziobry obawia się, że "hamulcowym" może okazać się prezydent Andrzej Duda. Przypomnijmy, że w lipcu 2017 roku prezydent zawetował zmiany w Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Później wprowadził własne poprawki, a środowisko Zbigniewa Ziobry chętnie przypomina, że to właśnie jego zmiany są kontestowane. Ziobro lubi powtarzać, że gdyby to jego reformy przeszły w całości, nie byłoby konfliktu z instytucjami unijnymi.

- Z Ziobro jest jeden problem od samego początku - stawia dobre diagnozy, ale nie bierze żadnej odpowiedzialności. Zawsze wini kogoś innego, teraz premiera. A to Ziobro powinien odpowiadać za konflikt z UE w sprawie reformy sądów, ale się tłumaczy, że nie dali mu jej dokończyć. Tylko gdyby to zrobił, konflikt byłby 10 razy większy - powiedział w wywiadzie dla Interii publicysta Józef Orzeł, szef klubu Ronina.

Dziś stan gry jest następujący - gotowe ustawy od lat czekają na dobry moment. We wspomnianym wywiadzie minister sprawiedliwości mówił, że "sytuacja musiała dojrzeć". Dojrzała, bo pozycja negocjacyjna Ziobry jest dziś najmocniejsza od lat. Bez jego poparcia PiS nie przeforsuje żadnych rozwiązań zawartych w Polskim Ładzie. Ziobro dysponuje, jak na dzisiejsze warunki sejmowej większości, gigantycznym orężem w postaci 19 posłów. I dlatego negocjuje wysoko. Podbija stawkę, bo wie, że lepszego momentu nie będzie.

Tym bardziej, że opowieść o przedterminowych wyborach można na razie włożyć między bajki, a w dodatku stan wyjątkowy za chwilę zostanie przedłużony. Kaczyński nie będzie więc straszył Ziobry wyrzuceniem z koalicji i brakiem miejsc na listach. Zresztą, nie jest to dziś potrzebne, bo obie formacje potrzebują się siebie nawzajem, by naprawić wizerunkowe rysy. Ziobry, który jest krytykowany za brak zmian w obszarze sądownictwa, a także PiS, które ma wielki problem z odpowiednim "sprzedaniem" Polskiego Ładu.

"Chcemy, żeby sądy skupiły się na pracy"

Jesień będzie więc upływać pod znakiem drugiego etapu reformy sądownictwa. Co pójdzie na pierwszy ogień? Istotne są dwie kwestie - uporządkowanie sprawy związanej z dyscyplinowaniem sędziów oraz projekt spłaszczenia struktury sądów.

- Musimy uporządkować sprawy, które powinny zapobiec chaosowi prawnemu, bo przecież niektórzy sędziowie wypowiadają posłuszeństwo państwu i prowadzą do jego paraliżu prawnego. Chcemy, żeby sądy skupiły się na pracy, a nie na tym, by sędziowie wytykali siebie wzajemnie palcami i mówili, kto jest sędzią, a kto nie - przekonuje nasz rozmówca z otoczenia ministra sprawiedliwości.

- Jest przekonanie, że z taką postawą części środowiska trzeba skończyć - dodaje inny.

Co do kierunku, wszystkie ośrodki decyzyjne w państwie (Nowogrodzka, Ministerstwo Sprawiedliwości, Kancelaria Prezydenta, Kancelaria Premiera) mają być otwarte na zmiany i drugą próbę reformy sądownictwa. Po wakacjach minister Ziobro zaczął intensywniej zabiegać o polityczne tło do swoich projektów.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się Interia, w środę odbyło się spotkanie głowy państwa z Ziobrą. Pierwsze twarzą w twarz, choć zaawansowane rozmowy z przedstawicielami obu stron toczą się od kilkunastu dni. Do tej pory z Pałacu dobiegały szczątkowe informacje na ten temat. Usłyszeliśmy m.in., że "prezydent sam widzi, że jest potrzeba zmian". Z drugiej strony np. projekt spłaszczenia struktury sądów spotyka się z aprobatą, ale też jednoczesną obawą, że "nie da się i nie można taką sprawą zarządzać ręcznie".

- Została kosmetyka, choć w toku rozmów można zmienić jakieś konstrukcje. Jeśli mamy być gotowi na poniedziałek, będziemy gotowi. Widoki są takie, że będzie to robione - mówi nam polityk zaangażowany w rozmowy.

Jak słyszymy, nie zapadły jeszcze decyzje co do harmonogramu wdrażania samej reformy. Pierwszym elementem jest zdefiniowanie samego jej kształtu, a nasi rozmówcy przekonują, że wielostronne porozumienie jest bardzo blisko. Drugim będzie opracowanie strategii wprowadzania poszczególnych rozwiązań, bo całościowo reforma będzie składać się z wielu ustaw. Trzeci element to jej realizacja i prowadzenie polityki informacyjnej.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy