Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Paweł Kowal: Spodziewam się różnicy mniejszej niż 10 punktów procentowych

- Finalnie spodziewam się różnicy mniejszej niż 10 punktów procentowych pomiędzy Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim – mówi nam poseł KO Paweł Kowal. Jednocześnie przyznaje, że była to "najdziwniejsza kampania od lat".

28 czerwca odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. W stawce jest 11 kandydatów, a kampania wyborcza tym razem trwała wyjątkowo długo, bo niemal pół roku. Wszystko przez zamieszanie związane z pierwotnym terminem wyborów, który musiał zostać przesunięty ze względu na pandemię koronawirusa i brak politycznej zgody co do formy i terminu przeprowadzenia głosowania.

Reklama

Kampania była długa, miała wiele ważnych momentów i zwrotów akcji. Poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Kowal w rozmowie z Interią wskazuje dwa tematy i momenty, które zdominowały ten czas.

- Pierwszy to początek maja, kiedy rozgorzał spór, czy wybory w ogóle uda się przeprowadzić, a drugi to moment pojawienia się Rafała Trzaskowskiego, który wszystko poprzestawiał na szachownicy. Zmienił się cały dotychczasowy układ sił, bo jeszcze niedawno większe szanse mieli Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia - uważa Kowal.

Były poseł Prawa i Sprawiedliwości, a dziś parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej przekonuje, że jest to jedna z najciekawszych kampanii wyborczych w Polsce w ostatnich latach. Używa jednak innego słowa.

- To była najdziwniejsza kampania od lat - mówi Kowal. - Rafał Trzaskowski wszedł do gry w trudnym momencie, można powiedzieć, że jeszcze w środę był "tylko" prezydentem Warszawy, a dwa dni później na poważnie walczy o urząd prezydenta Polski. Dla Andrzeja Dudy to także trudna kampania, bo przystępował do niej z pozycji murowanego faworyta, a teraz musi liczyć się z dogrywką w drugiej turze - podkreśla.

Kowal, profesor Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, ubolewa, że w toku tak długiej kampanii sztaby w minimalnym zakresie skupiły się na kwestiach związanych z polityką zagraniczną i sprawami związanymi z bezpieczeństwem Polski na arenie międzynarodowej. To jedne z najważniejszych zadań prezydenta, a w tej kampanii pojawiały się rzadko.

Zamiast tego kampanię zdominowały kolejne obietnice, które serwowali wszyscy kandydaci na prezydenta. Wobec tego wyścig ten w jakimś sensie bardziej przypominał kampanię parlamentarną niż prezydencką.

- W Polsce tak jest od zawsze w kampaniach prezydenckich. Zdecydowanie dużo więcej się obiecuje, niż rzeczywiście można dać. Prezydent ma ograniczone możliwości, ale taka jest polska specyfika wyborów prezydenckich - uważa Kowal.

W niedzielę odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Sondażowym faworytem pozostaje Andrzej Duda, drugie miejsce zajmuje Rafał Trzaskowski, a trzecie Szymon Hołownia. Czy właśnie tak będzie wyglądał układ sił po ogłoszeniu exit poll?

- Spodziewam się różnicy mniejszej niż 10 procent między czołowymi kandydatami. Przed drugą turą wyborów zapowiada się z kolei bardzo ostra polityczna rywalizacja - przekonuje Kowal.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy