Reklama

Reklama

Stefan Niesiołowski uniewinniony za seksaferę

Wieloletni poseł Stefan Niesiołowski został uniewinniony w głośnym procesie dotyczącym tzw. seksafery z lat 2013-2015 - dowiedziała się Interia. Wyrok jest nieprawomocny.

Sprawa znanego polityka Stefana Niesiołowskiego rozpoczęła się na początku 2019 roku. Śledczy twierdzili, że od stycznia 2013 r. do końca 2015 r. poseł wielokrotnie przyjmował korzyści osobiste w postaci usług seksualnych w zamian za działania na rzecz spółek należących do zaprzyjaźnionych z nim biznesmenów.

Stefan Niesiołowski uniewinniony. Decyzja sądu

Prokuratura utrzymywała, że poseł pomagał trzem łódzkim biznesmenom załatwiać milionowe kontrakty na dostawy miału węglowego i fosforytów do Grupy Azoty, a ci organizowali i opłacali mu w zamian spotkania z prostytutkami. Takich spotkań miało być co najmniej 30.

Reklama

Proces toczył się przed Sądem Rejonowym Łódź-Widzew. Z uwagi na charakter sprawy, odbywał się z wyłączeniem jawności. Na ławie oskarżonych zasiedli obok byłego parlamentarzysty także dwaj biznesmeni, którzy zdaniem prokuratury mieli zyskać na współpracy z politykiem. W poniedziałek sąd uznał, że wszystkie zarzuty się nie sprawdziły, a potencjalna korupcja nie miała miejsca.

- Wszyscy trzej oskarżeni zostali uniewinnieni od popełnienia zarzucanego czynu. Wyrok jest nieprawomocny - mówi Interii adwokat Jakub Goździkowski, obrońca jednego z oskarżonych.

- Stefan Niesiołowski został uniewinniony. Całkowicie, ze wszystkich zarzutów, które postawiła prokuratura. Sprawa wybuchła dla przykrycia "afery dwóch wież". Tak nie może być w demokratycznym państwie prawnym, że najpierw wywołuje się wielką sprawę, nie mając dowodów, a potem szuka się dowodów. Najpierw niszczy się człowieka, a potem mierzy się z tym, że nie ma się na to dowodów. To skandaliczne dla ziobrowej prokuratury - mówi Interii Ryszard Kalisz, obrońca Niesiołowskiego.

Niesiołowski uniewinniony. "Jest gotów walczyć o dobre imię"

Przypomnijmy, że w 2019 roku, kiedy Niesiołowski miał zostać oskarżony, wycofał się z polityki. Decyzję tłumaczył wiekiem (miał wówczas 75 lat), ale nie tylko.

"Oni za to zapłacą. Za to, co zrobili mi i moim bliskim. To oni staną przed sądem za to, że splugawili moją ukochaną rodzinę" - mówił wówczas polityk w rozmowie z portalem WP.

"Te zarzuty są wyjątkowo odrażające... te przecieki... kłamliwe i bezprawne zresztą. Jakaś korupcja... Grosza nie wziąłem... jakieś łapówki... To wszystko pojawia się w pisowskich mediach" - dodawał Niesiołowski w "Newsweeku".

- Stefan Niesiołowski jest gotowy walczyć o swoje dobre imię. Ten dzisiejszy wyrok jest wyrokiem pierwszej instancji. Jak znam Ziobrę, poleci wnieść apelację. Po tym, jak już będzie prawomocny wyrok, podejmiemy kolejne kroki prawne, aby sprawiedliwości stało się zadość - powiedział Ryszard Kalisz.

Dodał, że rozmawiał z Niesiołowskim oraz jego żoną. Jak zareagował? - Że jednak są sądy w Rzeczypospolitej. Że niszczenie sądów przez siedem lat nie do końca się udało. Powiem tylko, że przez cały rok 2019 prokuratura i ABW intensywnie w sposób tajny szukała wszystkiego, żeby coś znaleźć na Stefana Niesiołowskiego. I co? I nic - przekazał Kalisz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy