Reklama

Reklama

"Solidarna Polska na deskach". Jednak w nieoficjalnych rozmowach ziobryści triumfują

Długi serial dotyczący prezydenckiej ustawy zmieniającej funkcjonowanie Sądu Najwyższego dobiega końca. "Ziobro i Solidarna Polska na deskach" - napisała w mediach społecznościowych posłanka PO Kamila Gasiuk-Pihowicz. Po tych słowach ziobryści tylko drwiąco się uśmiechają, bo zrealizowali cel, jakim jest obsadzenie nowej KRS. A wieczorem zapewne obronią wotum nieufności wobec Zbigniewa Ziobry. - Darmową promocję sponsoruje opozycja - kpią.

"Ziobro i Solidarna Polska na deskach. Za jutrzejsze odrzucenie przez PiS wniosku o wotum nieufności sprzedali swoją rewolucję w SN. Pozostał chaos, przegrane sprawy w trybunałach i blokowane miesiącami KPO. Nic, tylko podać się do dymisji. Ale do tego trzeba mieć honor" - napisała w mediach społecznościowych posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz.

To nie do końca tak, bo według naszych informacji to nie odrzucenie wniosku o wotum nieufności wobec Zbigniewa Ziobry było kluczowym elementem ugody z PiS, ale powołanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa. A ta ma fundamentalne znaczenie w całej operacji Solidarnej Polski pt. "reforma sądownictwa". Dlatego dziś ziobryści drwiąco się uśmiechają.

Reklama

Wiceminister rolnictwa Norbert Kaczmarczyk mówi zresztą wprost. - Przede wszystkim w tych negocjacjach udało się obronić KRS i wiele innych postulatów Solidarnej Polski. Negocjacje polegają czasem na ustępstwach, dlatego trwały długo. Solidarna Polska dużo dobrego dla Polski w wymiarze prawodawstwa uczyniła, w kontekście obrony suwerenności i braku totalnego wpływu UE na nasze prawodawstwo - mówi Interii polityk i dodaje, odnosząc się do wpisu Gasiuk-Pihowicz, że "to bardzo nieładne, co pani poseł napisała".

Swoje dodał na Twitterze ważny polityk Solidarnej Polski, wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, który podkreślając ostatnie osiągnięcia swojej partii, w pierwszej kolejności wymienia obsadzenie nowej KRS.

Jego partyjny kolega Piotr Sak dodaje: - Wiemy doskonale, że pani poseł słynie z barwnego, przesadnego języka i lubi wpadać w egzaltacje. Niemniej nie rozumie polityki i odpowiedzialności, jaka jest przed nami. Musieliśmy szukać kompromisu, bo gra idzie o dużą stawkę. Swoją drogą uważamy, że to nie są kamienie milowe, ale menhiry, które tarasują nam drogę do środków z KPO.

Kompromis był wypracowywany w bólu, a negocjacje trwały długie tygodnie. Zresztą wciąż ważą się niektóre zapisy prezydenckiej ustawy likwidującej Izbę Dyscyplinarną SN. Dość nieoczekiwanie bowiem dwie ważne poprawki Solidarnej Polski zostały odrzucone na środowej komisji sprawiedliwości. W ustawie nie będzie więc preambuły, ale sprawy z przeszłości mogą być rozkopane.

Dwie poprawki odrzucone, ale coś za coś

Sak: - Nie upieraliśmy się przy preambule. Uważamy natomiast, że pozostał jeden problem, którym jest przywrócenie możliwości badania spraw już zamkniętych. Może to otworzyć puszkę Pandory i wygenerować setki, a może i miliony nowych spraw. Szacujemy jednak, że cele, które nam przyświecały przed rozpoczęciem prac, zostały zrealizowane w 80 proc. Przy kompromisach zwykle dwie strony są niezadowolone, nie ma "win-win", bo każda strona musiała ustąpić.

W nieoficjalnych rozmowach ziobryści mają dużo bardziej triumfalny ton. Gdy jednego z nich pytamy o dwa ustępstwa w prezydenckiej ustawie, w odpowiedzi usłyszeliśmy: "ale wybraliśmy KRS", a w kolejnym zdaniu: "mocno nad tym pracowaliśmy".

Inny polityk Solidarnej Polski: - W międzyczasie stało się coś, na czym bardzo nam zależało. Wybraliśmy nową KRS.

Ziobryści uważali, że "kolejnym szantażem UE" będzie konieczność przeprowadzenia zmian w KRS, gdyby ostatecznie nie doszło do powołania nowej kadencji. Nowy skład KRS został jednak wyłoniony, więc sprawa wydaje się zamknięta. A to otwiera Solidarnej Polsce drzwi do kolejnych zmian w wymiarze sprawiedliwości. I to, z perspektywy gmachu przy al. Ujazdowskich 11, może mieć zdecydowanie większe znaczenie niż prezydencka ustaw o SN.

Sąd nad Ziobrą

Jest tylko jeden warunek. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro musi obronić stanowisko. Wniosek o wotum nieufności wobec niego złożyła Platforma Obywatelska. Dyskusja w Sejmie została zaplanowana na godz. 17, a wieczorem głosowanie.

Dotąd rząd Prawa i Sprawiedliwości w tej formule nie stracił żadnego ministra. Dość powiedzieć, że pewną tradycją stała się żarliwa obrona ministrów przez premiera, a potem gromkie brawa i wręczenie kwiatów. Tym razem Ziobro pewnie na kwiaty liczyć nie może, ale na zachowanie stanowiska już tak. Dlaczego?

Poseł PiS: - Wszystko dogadane, Ziobro zostanie, to tylko formalność.

- Nie będzie nam opozycja zmieniać ministrów - miał powiedzieć na posiedzeniu klubu parlamentarnego PiS Jarosław Kaczyński, czym jasno dał do zrozumienia, że minister Ziobro może spać spokojnie. I to mimo niechęci znacznej części środowiska PiS, czego świadomość mają politycy Solidarnej Polski.

- Stanowisko PiS było jednoznacznie wyrażone - nie ma marginesu dla posłów z klubu, by coś kombinowali - cieszy się pewny siebie jeden z ziobrystów.

Kaczmarczyk: - W istotnych głosowaniach musimy się nawzajem pilnować. Zdarzały się takie głosowania, które opozycja wykorzystywała. Nie możemy sobie na to pozwolić, dlatego musimy się pilnować.

Jak się dowiedzieliśmy, podczas sądu nad Ziobrą ma obowiązywać "twarda" dyscyplina klubowa. Wobec tych wszystkich faktów politykom Solidarnej Polski dopisują humory. I uśmiechają się, kiedy mówią, że "czwartkową promocję sponsoruje opozycja". - Dzięki niej kolejny raz możemy pokazać, jakich spektakularnych zmian dokonaliśmy w sądownictwie. Mamy okazję, by wszystko dziś pięknie pokazać - nie ukrywa jeden z naszych rozmówców.

Łukasz Szpyrka 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy