Reklama

Reklama

Rzeszowskim targiem, czyli trzech kandydatów Zjednoczonej Prawicy

Prawo i Sprawiedliwość, Solidarna Polska i Porozumienie wystawiają trzech różnych kandydatów na prezydenta Rzeszowa. Tymczasem opozycja połączyła siły i ostrzy sobie zęby na zwycięstwo.

Gdy Tadeusz Ferenc miesiąc temu ogłosił, że rezygnuje z urzędowania w Rzeszowie, wskazał tego samego dnia potencjalnego następcę. Obok niego na konferencji prasowej siedział Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości z ramienia Solidarnej Polski.

Taki ruch koalicjanta zaskoczył Prawo i Sprawiedliwość. Ryszard Terlecki przyznał nawet w Polskim Radiu, że wolta w sprawie Warchoła nie tylko zaskoczyła PiS, ale wręcz "zirytowała".

- To może skutkować tym, że kandydat zjednoczonej opozycji wygra i nikt na tym nie zyska, ani Solidarna Polska, ani Zjednoczona Prawica wspólnie - mówił Terlecki.

Reklama

Kolejny kandydat

Jakby tego było mało, dziś o godz. 12 Porozumienie przedstawiło własnego kandydata na prezydenta Rzeszowa. Jest nim lokalny działacz Waldemar Kotula. Zjednoczona Prawica nie idzie więc po zwycięstwo w Rzeszowie zjednoczona, ale maksymalnie rozdrobniona, bo wszystkie trzy partie tworzące koalicję stawiają na własnych kandydatów.

Miało być natomiast inaczej. Tuż po przedstawieniu Warchoła słychać było z kręgów PiS niezadowolenie. Posłowie najsilniej polskiej partii przyznawali, że Solidarna Polska wyszła przed szereg, a sprawa rzeszowska nie była konsultowana z Nowogrodzką.

PiS zastanawiało się przez chwilę, czy poprzeć kandydata Solidarnej Polski. Były nawet w tej sprawie prowadzone rozmowy Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobrą. Ale tylko przez chwilę, bo urażona duma podpowiedziała najprostsze rozwiązanie - trzeba wystawić własnego kandydata, bo mamy bardzo dobrego, a przy okazji rzeszowskim wyborcom trudno będzie zrozumieć "namaszczenie" Warchoła przez Ferenca.

Jak mówił nam Marcin Warchoł, Jarosław Kaczyński dyskutował na temat jego poparcia ze Zbigniewem Ziobrą aż trzy razy. "Skoro pan minister nie przekonał do mnie pana prezesa, startuję jako kandydat obywatelski i niezależny" - przekazał nam Warchoł.

Kandydatką PiS została tymczasem wojewoda podkarpacka Ewa Leniart i z marszu zaczęła kampanię. Jej orężem ma być silne wsparcie telewizji publicznej. O takim promocyjnym luksusie Warchoł i Kotula mogą tylko pomarzyć. Leniart, od momentu zgłoszenia startu, pojawiła się w TVP już dwa razy. Warchoł i Kotula - ani razu.

Czy Leniart była rozważana jako kandydat całej Zjednoczonej Prawicy, a sam Warchoł był namawiany do rezygnacji ze startu?

- Ja o takich próbach nic nie wiem, nic nie słyszałam. Nie prowadzono ze mną tego typu ustaleń. Być może to nie ten szczebel, bo jestem po prostu kandydatem - mówi nam Leniart.

- Wszystkich kandydatów traktuję bardzo poważnie. Wierzę, że moje rozwiązania programowe dla Rzeszowa znajdą uznanie wśród mieszkańców. W każdym państwie demokratycznym ugrupowania mogą wystawiać swoich kandydatów, by podkreślać własną odrębność. Zjednoczona Prawica wystawia trzech? Nie ma tu dla mnie zaskoczenia, wręcz przeciwnie, upatruję w tym swojej szansy - dodaje wojewoda.

"Ustalenia liderów"

Kolejni działacze Prawa i Sprawiedliwości zastanawiają się, dlaczego bitwa o Rzeszów będzie miała aż tylu bohaterów. W najnowszej historii Zjednoczonej Prawicy to ewenement, bo poza kilkoma lokalnymi przypadkami o wielkie miasta liderzy ZP dotąd walczyli wspólnie.

- Poznaliśmy dziś kandydata Porozumienia, a kandydata Solidarnej Polski znamy od dawna. Niestety w kwestii wspólnego frontu, wspólnego kandydata, dyskusji nie było - przekazał nam krótko Władysław Ortyl, marszałek województwa podkarpackiego i szef struktur PiS w okręgu rzeszowsko-tarnobrzeskim.

Zbigniew Chmielowiec, poseł PiS z Podkarpacia: Moje prywatne zdanie jest takie, że powinniśmy wystawić jednego kandydata. Dlaczego tak się nie stało? Trudno powiedzieć. To już ustalenia liderów Zjednoczonej Prawicy.

Poseł PiS podziela zdanie Terleckiego, że przez brak porozumienia niespodziewanie może zyskać kandydat opozycji.

Wewnętrzne sondaże

Gdy po stronie rządzących się biją, opozycja zaciera ręce. Konrad Fijołek jest wspólnym kandydatem szerokiego porozumienia między najsilniejszymi partiami opozycyjnymi a rzeszowskimi ruchami miejskimi. Wystartuje on w wyborach z poparciem KO, Nowej Lewicy, Polski 2050 oraz PSL, a także wielu mniejszych rzeszowskich organizacji. Czy wobec tego, że do tych wyborów Zjednoczona Prawica idzie podzielona, Fijołek ma szanse na zwycięstwo?

Na to wskazują wewnętrzne sondaże Koalicji Obywatelskiej, które kilka dni temu jako pierwsza zaprezentowała Interia. Jeśli w Rzeszowie dojdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich, wiceprzewodniczący Rady Miasta Konrad Fijołek wygra zarówno z Ewą Leniart z PiS, jak i Marcinem Warchołem z Solidarnej Polski - wynika z sondażu pracowni IBRiS, zleconego przez Platformę Obywatelską.

Piątym, ale wydaje się, że równie poważnym kandydatem w wyścigu o rzeszowski ratusz, jest Grzegorz Braun z Konfederacji, który w wyborach parlamentarnych dwa lata temu uzyskał na tym terenie bardzo dobry wynik. Czy pojawią się kolejni? Czasu jest jeszcze trochę, bo do połowy kwietnia można zawiązywać komitety wyborcze. Pierwsza tura wyborów ma się odbyć 9 maja.

Łukasz Szpyrka

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne