Reklama

Reklama

Rzeszów. Kto zastąpi Tadeusza Ferenca? Padają pierwsze nazwiska

Edward Słupek będzie kandydatem PSL na prezydenta Rzeszowa - dowiedziała się Interia. Obok Marcina Warchoła, wskazanego przez byłego już prezydenta miasta Tadeusza Ferenca, jest on drugim politykiem, który ma powalczyć o urząd. - O jego kandydaturze będziemy rozmawiać z naszymi partnerami - przekazał nam poseł PSL z Podkarpacia Mieczysław Kasprzak. Opozycja bierze jednak pod uwagę jeszcze innych polityków, w tym m.in. lokalnych działaczy.

Reklama

Po dwóch tygodniach od rezygnacji Tadeusza Ferenca z prezydentury w Rzeszowie kolejne partie przymierzają się do wyboru swojego kandydata w kampanii wyborczej. Pierwszym jest Marcin Warchoł, wskazany przez samego Ferenca. Wiceminister sprawiedliwości jest posłem Solidarnej Polski, ale zapowiedział już, że w kampanii zrzeknie się mandatu i legitymacji partyjnej.

Reklama

Warchoł nie zostanie wskazany przez premiera Mateusza Morawieckiego na komisarza. Według lokalnych mediów tę funkcje będzie pełnił Marek Bajdak, dyrektor wydziału nieruchomości w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim. Bajdak formalnie podlega pod wojewodę Ewę Leniart, która... również może wystartować w wyścigu o prezydenturę. Według naszych informacji PiS rozważa ten pomysł, ale żadna wiążąca decyzja jeszcze nie zapadła. Jeśli Leniart wystartuje lub PiS wystawi kogoś innego, to Warchoł miałby kontrkandydata wewnątrz Zjednoczonej Prawicy. O rzeszowskim problemie mają natomiast rozmawiać liderzy Zjednoczonej Prawicy jeszcze w poniedziałek, bo swojego kandydata może też przedstawić Porozumienie. Z wewnętrznych badań ma wynikać, że zdecydowanym faworytem wyścigu jest Warchoł.

Giełda nazwisk

Co natomiast zrobi opozycja? Wiele wskazuje na to, że wystawi wspólnego kandydata. Tyle tylko, że dziś przed szereg wychodzi nieco Polskie Stronnictwo Ludowe.

- Mamy bardzo dobrego kandydata. Jest nim znany i ceniony w Rzeszowie Edward Słupek, prezes spółdzielni mieszkaniowej Zodiak. O jego kandydaturze będziemy rozmawiać z naszymi partnerami - przekazał nam poseł PSL z Podkarpacia Mieczysław Kasprzak.

Partnerzy PSL to Koalicja Obywatelska, Lewica i lokalne organizacje społeczne. To właśnie szerokie porozumienie tych podmiotów może wystawić wspólnego kandydata, o ile dojdzie między nimi do konsensusu. Na razie zawiązano dwa nieformalne zespoły pracujące nad tym tematem - jeden w Rzeszowie, drugi w Warszawie.

Zespół rzeszowski zajmuje się pracą na miejscu i niejako "typuje" różne nazwiska, które mogłyby powalczyć o urząd. Z naszych informacji wynika, że każdy z podmiotów zgłosił po dwa nazwiska, a warszawska centrala zarządziła badania potencjalnego poparcia. Sondaż ma dać odpowiedź, czy któryś z kandydatów się wybija i miałby szansę w walce o urząd. Wśród potencjalnych nazwisk nieoficjalnie wymienia się posłów Pawła Kowala, Pawła Poncyljusza czy Wiesława Buża.

Krąg kandydatów zamyka się na 8-10 nazwiskach i to spośród nich prawdopodobnie opozycja wybierze wspólnego lidera. Niekoniecznie będzie to polityk, bo wszystkich może pogodzić np. Konrad Fijołek, który ma wielką ochotę na start. To wiceprzewodniczący rady miasta i dotąd prawa ręka prezydenta Ferenca. Fijołek jest liderem prezydenckiego klubu Rozwój Rzeszowa i liderem ruchu miejskiego Rzeszów Smart City. Być może wystartuje w wyborach z własnego komitetu, a być może poprą go największe partie opozycyjne. Faktem jest, że taki pomysł się pojawił.

- Musimy mieć jednego kandydata, który wygra z Warchołem. (Fijołek - red.) to ciekawa opcja, z dużym zapleczem w samym Rzeszowie. Niewykluczone, że zdecydujemy się właśnie na niego, ale czekamy na badania - mówi nam jeden z polityków opozycji z "komitetu rzeszowskiego". Wyniki badań mają być znane w drugiej połowie tygodnia.

Decyzja premiera

Nad własnym kandydatem zastanawia się też Konfederacja. Faworytem pozostaje poseł Grzegorz Braun, ale na stole leżą różne opcje. - To naturalne, że jego nazwisko się pojawia wśród kandydatów, bo to przecież poseł z tego okręgu. Są też jednak inne propozycje - przekazał nam Tomasz Grabarczyk z Konfederacji. Nie sprecyzował, kiedy można się spodziewać decyzji w tej sprawie.

Tymczasem w Rzeszowie w zasadzie panuje bezkrólewie. Po prezydencie do dymisji podali się również jego zastępcy, a formalnie miastem zarządza sekretarz Marcin Stopa. Rzeszów czeka na ruch premiera Mateusza Morawieckiego, który w rozporządzeniu wskaże komisarza, który będzie rządził do czasu wyboru nowego prezydenta. Premier jednocześnie ustali datę wyborów. Zgodnie z przepisami powinny się one odbyć w ciągu 90 dni od daty rezygnacji Ferenca, czyli najpóźniej na przełomie kwietnia i maja.

Łukasz Szpyrka

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy