Reklama

Reklama

Rząd reaguje na usunięte konto Konfederacji. Pisze do Mety

- Właścicielem konta jest Konfederacja i to partia może się odwoływać do Mety, czyli właściciela Facebooka. My jeszcze dziś przekażemy odrębną drogą pismo, w którym deklarujemy wsparcie dla takich starań partii - przekazał w rozmowie z Interią Janusz Cieszyński, minister odpowiedzialny za cyfryzację.

W środę Facebook zablokował profil Konfederacji. Stronę obserwowało ponad 670 tys. osób. Facebook uważa, że partia złamała regulamin dotyczący informacji o COVID-19. - To próba ingerencji w demokrację - ocenił poseł Konfederacji Krzysztof Bosak.

O sprawie jako pierwszy poinformował minister Janusz Cieszyński, odpowiedzialny w polskim rządzie za cyfryzację. Otrzymał pismo z Mety, czyli właściciela Facebooka, o zamiarze usunięcia konta Konfederacji. Taką informację podał na Twitterze, jeszcze zanim doszło do formalnego zablokowania konta.

Reklama

Politycy Konfederacji są oburzeni zamknięciem ich konta, które było najpoczytniejszym ze wszystkich polskich partii politycznych na Facebooku.

Krzysztof Bosak zapowiedział złożenie pozwu cywilnego przeciwko Facebookowi. Wezwał też amerykańską korporację do transparentności, gdyż - jak stwierdził - nie przedstawiono Konfederacji żadnego uzasadnienia dla decyzji o usunięciu jej strony, natomiast skontaktowano się z przedstawicielami rządu i "wybranymi redakcjami".

Profil Konfederacji śledziło blisko 700 tys. osób. Cieszyński, mimo że jest z innej opcji politycznej, zadeklarował w rozmowie z Interią wsparcie dla działań Konfederacji.

- Właścicielem konta jest Konfederacja i to partia może się odwoływać do Mety, czyli właściciela Facebooka. My jeszcze dziś przekażemy odrębną drogą pismo, w którym deklarujemy wsparcie dla takich starań partii - przekazał nam polityk.

- Uważam, że to bardzo niepokojąca sytuacja. Bez względu na to, czy zgadzam się z poglądami polityków Konfederacji, takie działanie stanowi niebezpieczny precedens. Proszę sobie wyobrazić, że zagraniczna korporacja, która nie odpowiada przed polskim sądem, podejmuje arbitralne decyzje na temat tego, co może być w internecie. Byłbym w stanie zrozumieć, jeśli chodziłoby o konkretne posty. Sprawa dotyczy całego profilu, co oznacza, że mamy do czynienia z cenzurą prewencyjną i na to nie może być naszej zgody - podkreśla Cieszyński.

Konto Konfederacji zablokowane. Z jakiego powodu?

Wcześniej polityk Prawa i Sprawiedliwości informował, że zawieszenie konta Konfederacji jest związane ze szkodliwym działaniem partii na polu pandemii koronawirusa. Przynajmniej taką argumentację Cieszyński otrzymał od Mety. Sam jednak do końca w to nie wierzy.

- Mówią, że chodzi o covid, ale gdyby tak było, to czemu funkcjonują profile zajmujące się wyłącznie dezinformacją na temat pandemii? Prawie 80 tys. obserwujących ma Justyna Socha, która od lat kłamie na temat szczepień. Z podobnym zasięgiem funkcjonuje pan Piotr Schramm. Dlatego mam podejrzenia, że sprawa ma polityczny charakter. Każdy, kto obserwuje media społecznościowe widzi setki profili z dezinformacją, a kasuje się ten, który należy do legalnie działającej partii politycznej - podkreśla rozmówca Interii.

- Usunięcie całego profilu to cenzura prewencyjna, a nie walka z dezinformacją. Trzeba te dwie rzeczy wyraźnie rozgraniczyć, bo inaczej wylejemy dziecko z kąpielą. W Polsce nikomu nie trzeba tłumaczyć czym grożą takie działania i dlatego tym bardziej powinniśmy się o te sprawy upominać - uważa Cieszyński.

Kaleta: Walka z cenzurą w internecie

Tymczasem jakiś czas temu wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta zaproponował projekt regulacji, które miałyby walczyć z cenzurą w internecie, głównie w mediach społecznościowych. Polityk podkreślał, że konieczne jest uregulowanie działania mediów społecznościowych w polskim prawie.

- Proponujemy regulacje, które spowodują, że w razie ingerencji mediów społecznościowych w treści zamieszczane przez użytkowników, będą mogli oni odwoływać się do polskiego organu administracji - tłumaczył Kaleta na antenie Polskiego Radia. Czy taki pomysł podoba się Cieszyńskiemu?

- Przekazaliśmy swój wkład do tego projektu. Trzeba mieć świadomość, że internet nie ma granic, więc żeby mieć pewność co do skuteczności trzeba te regulacje wprowadzać w porozumieniu z innymi krajami europejskimi - ocenia minister.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje