Reklama

Reklama

Rybus zostaje w Moskwie. Świat polityki i sportu oburzony

Piłkarz Maciej Rybus odszedł z Lokomotiwu Moskwa, ale nie zdecydował się na wyjazd z Rosji. Będzie występował w Spartaku Moskwa. - Menedżer i sam zawodnik powinni znaleźć klub poza Rosją. To w jakiś sposób jest potwierdzenie, że zgadza się na tę wojnę, która ma miejsce w Ukrainie - mówi Interii Paweł Papke, były siatkarz, który koszulkę z orzełkiem na piersi zakładał 149 razy. - Wydaje mi się, że Maciek powołania w najbliższym czasie, a może i kiedykolwiek, już nie otrzyma - uważa natomiast Tomasz Frankowski, były snajper piłkarskiej reprezentacji, dziś europoseł. "Wybrał kasę i spokój w domu" - napisał z kolei minister sportu Kamil Bortniczuk.

Pozornie powinien to być news czysto sportowy. Piłkarz X przechodzi z klubu Y do klubu Z. W tym przypadku jednak ta ostatnia literka ma duże znaczenie. Klubem Z jest Spartak Moskwa, czyli jeden z najważniejszym klubów piłkarskich w Rosji. Tej samej Rosji, która 24 lutego bestialsko zaatakowała Ukrainę. Tego dnia świat wstrzymał oddech, podobnie jak zagraniczni sportowcy, którzy szeroką ławą zaczęli opuszczać rosyjskie zespoły.

Zrobił tak np. Grzegorz Krychowiak, który później w rozmowie z Interią mówił szerzej o swojej decyzji. A ta nie była łatwa, podobnie jak dla innych sportowców, którzy przez obowiązujące kontrakty byli niejako "uwięzieni" w Rosji. Jednak ci, którzy byli zdeterminowani, uciekli.

Reklama

Zdawało się, że pod koniec sezonu podobnie postąpi Maciej Rybus, którego sytuacja była jednak nieco inna - żoną piłkarza jest Rosjanka, a jego dzieci posługują się rosyjskim paszportem. Kilka dni temu okazało się, że Rybus zostanie nie tylko w Rosji, ale w tym samym mieście - przeniesie się z Lokomotiwu do Spartaka Moskwa.

Decyzja piłkarza i jego menedżera Mariusza Piekarskiego oburzyła piłkarską Polskę. W tym gronie są też byli sportowcy, którzy dziś na co dzień obserwują politykę z bliska.

Frankowski i Papke oburzeni decyzją Rybusa

- Nie odkryję Ameryki mówiąc, że mnie też nie satysfakcjonuje taka decyzja. Ale to jego życie. Podjął decyzję, z której się pewnie nie wycofa. Tylko przyklasnąć Krychowiakowi i innym, którzy opuścili Rosję w ramach protestu - mówi Interii Tomasz Frankowski, były reprezentant Polski w piłce nożnej, a dziś europoseł Koalicji Obywatelskiej.

- Oczywiście tak nie powinno być. Menedżer i sam zawodnik powinni znaleźć klub poza Rosją. To w jakiś sposób jest potwierdzenie, że zgadza się na tę wojnę, która ma miejsce na Ukrainie. Personalnie natomiast sytuacja jest bardzo trudna. Jego najbliższa rodzina to Rosjanie - żona i dzieci z rosyjskimi paszportami - przypomina Paweł Papke, który przez lata z dumą reprezentował Polskę w siatkarskich zmaganiach.

- Byłem zdziwiony tą decyzją, bo pewnie jest wiele klubów w Europie i na świecie, w których pan Maciej mógłby sobie spokojnie grać. Dziwi mnie ten wybór i go nie popieram - dodaje Papke, obecnie poseł Platformy Obywatelskiej.

Kadra zamknięta dla Rybusa?

Dziś jedno z pytań, stawianych przez piłkarskich kibiców brzmi, czy selekcjoner Czesław Michniewicz będzie powoływał Macieja Rybusa do reprezentacji? Czy w tym konkretnym przypadku sport może przeplatać się z polityką? Papke odsyła nas do trenera Michniewicza, Frankowski nie pozostawia złudzeń.

Frankowski: - Prawdopodobnie decyzja Michniewicza będzie spójna z tokiem myślenia większości Polaków. Wydaje mi się, że Maciek powołania w najbliższym czasie, a może i kiedykolwiek, już nie otrzyma.

Tymczasem emocje wywołała nie tylko sama decyzja piłkarza, ale też późniejszy wywiad jego menedżera Mariusza Piekarskiego dla serwisu Meczyki.pl. Mówił tam m.in. o tym, że wybór Rybusa wiąże się ze środkami bezpieczeństwa. Co więcej, Piekarski przywołuje przykład zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

"Takie mamy czasy, że jest tak dużo nakręconych ludzi, że nigdy nie wiadomo, co by się wydarzyło. Przypominając historię z prezydentem Gdańska - tam człowiek został zmanipulowany i wkręcony. Prezydent wchodząc na scenę już z niej nie zszedł" - mówił menedżer Rybusa.

Słowa menadżera. "Za mocne i nietrafione"

- Zdecydowanie za mocno. Znam i lubię Mariusza Piekarskiego, ale to porównanie zbyt mocne i nietrafione - mówi Interii Frankowski. - Wydaje mi się, że Mariusz ograniczył działalność na tym rynku (rosyjskim - red.), ale przedłużenie kontraktu Rybusa, w moim odczuciu, nie wystawia mu pozytywnego świadectwa - dodaje.

- Dlatego nie wspomniałem, że to ma być klub w Polsce. W piłkę nożną gra się na całym świecie, chyba nawet na Grenlandii. Jest mnóstwo klubów nie tylko w Europie, ale też np. w Azji czy Ameryce. Najgorsze wybory to Rosja i Polska. Naprawdę mogli obrać trzecią drogę. Względy bezpieczeństwa były ważne, ale jak to w piłce, względy finansowe mogły być jeszcze ważniejsze - ironizuje Papke.

Siatkarskie wybory i rosyjska propaganda

Nasz rozmówca jest nie tylko parlamentarzystą, ale też członkiem zarządu Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Przywołuje dwa przykłady zawodników, którzy z podobnym problemem poradzili sobie zupełnie inaczej niż Rybus.

- Bartek Bednorz wrócił, jest na etapie szukania klubu, ale na pewno nie będzie grał w Rosji. Malwina Smarzek też jest w Polsce, dokończyła sezon w Rzeszowie. Zresztą to, że ktoś dokończył sezon w Rosji, to trudno, bo byłbym w stanie to jeszcze zrozumieć. Ale podpisanie nowego kontraktu?! Dla mnie jest to nieakceptowalne - nie ukrywa Papke.

Frankowski z kolei jest przekonany, że Rosjanie posłużą się teraz Rybusem do wewnętrznych celów propagandowych.

- Rosjanie, znani z propagandy, na pewno będą prowadzili tego typu działania informacyjne. Niestety, musimy być na to przygotowani. Myślę, że Maciek i Mariusz zdawali sobie z tego sprawę przed przedłużeniem kontraktu, ale świadomie podjęli tę decyzję - mówi były reprezentant Polski.

Minister sportu o "kasie i spokoju w domu"

Do decyzji Macieja Rybusa, a także słów jego menedżera, w jednoznacznym wpisie odniósł się też minister sportu Kamil Bortniczuk.

"Maciej Rybus wybrał 'kasę i spokój w domu', w miejsce szacunku w Polsce i szans na grę w reprezentacji. Jego prawo. Dorabianie do tego wyboru ideologii przez menedżera - poniżej wszelkiego poziomu" - napisał na Twitterze Bortniczuk.

Łukasz Szpyrka 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy