Reklama

Reklama

Różne nogi polskiej dyplomacji. Kto odpowiada za politykę zagraniczną?

Radosław Fogiel został szefem biura ds. międzynarodowych Prawa i Sprawiedliwości. To nowa funkcja, która ma odpowiadać głównie za zewnętrzną politykę partyjną. Jednocześnie w Polsce działają trzy różne ośrodki odpowiedzialne za politykę zagraniczną.

Reklama

Jeszcze kilka lat temu sprawa była prosta. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiadało niemal za każdy obszar związany z polityką zagraniczną państwa. Jednocześnie w swych zadaniach było wspierane przez głowę państwa i premiera.

Reklama

Teraz sytuacja zmienia się dynamicznie. Od jakiegoś czasu utworzyły się, formalne lub nie, trzy ośrodki decydujące o polityce zagranicznej. Żeby uporządkować fakty - Polska jest członkiem dwóch wielkich rodzin - Unii Europejskiej i NATO. Jest również członkiem Grupy Wyszehradzkiej i należy do Trójkąta Weimarskiego. Ma też aspiracje, by odgrywać kluczową rolę w kontekście Inicjatywy Trójmorza.

Obszarów polityki zagranicznej jest więcej, a jak tłumaczą rządzący, każdy z ośrodków decydujących o jej kształcie może spełniać się w przypisanej mu roli. Co to za ośrodki?

Ministerstwo oraz kancelarie premiera i prezydenta

Pierwszym jest oczywiście Ministerstwo Spraw Zagranicznych, którego prerogatywy w ostatnich latach zostały wyraźnie okrojone. De facto MSZ ogranicza się dziś do kwestii związanych z dyplomacją, zarządzaniem kadrami, reprezentowaniem Polski w mniej znaczących wydarzeniach na arenie międzynarodowej.

Drugim ośrodkiem jest KPRM, a w zasadzie jednoosobowo minister Konrad Szymański, który od dłuższego czasu odpowiada za sprawy związane z Unią Europejską. To jeden z kluczowych obszarów, który jednocześnie wywołuje ostatnio najwięcej napięć. Szymański w kwestiach europejskich jest prawą ręką premiera Mateusza Morawieckiego.

Trzecim ośrodkiem jest Kancelaria Prezydenta, która niejako samoistnie pozycjonuje się w kontekście polityki transatlantyckiej. Ośrodek prezydencki odpowiada za współpracę z NATO i ONZ. W tym przypadku na pierwszy plan wybijają się dwie postacie - prezydent Andrzej Duda i minister Krzysztof Szczerski.

Witold Waszczykowski, były szef MSZ: Mamy trzy ośrodki polityki zagranicznej. Jakiś czas temu uznano, że dyplomację polską należy prowadzić wielotorowo: mamy MSZ, część europejską i amerykańsko-natowską. Do tego podziału dostosowano struktury.

Tyle tylko, że struktura, za którą odpowiedzialny był dotąd minister Szczerski, ulegnie modyfikacji. Szczerski ma zbudować polityczne zaplecze przy Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, a ten ośrodek ma jeszcze mocniej zaznaczyć prezydencką obecność w kontekście spraw związanych z polityką transatlantycką i kwestiami bezpieczeństwa.

- W wyniku praktyki ostatnich kilku lat prezydent stał się aktywniejszy w polityce amerykańskiej i natowskiej, i uznał, że musi mieć instrumentarium do jej prowadzenia. Na ile to przedsięwzięcie się powiedzie, zależy od placówek dyplomatycznych. Ich przecież nie można podzielić na trzy resorty. Wszystkie podlegają MSZ. Zakładam, że resort odegra tu jakąś rolę koordynacyjną - mówi Interii Waszczykowski.

Nowa rola wicerzecznika PiS

Tymczasem zaledwie kilka dni od zmian ogłoszonych przez prezydenta, o utworzeniu specjalnego biura do spraw międzynarodowych poinformowało Prawo i Sprawiedliwość. To nowość w polskich realiach, a szefem nowego tworu został Radosław Fogiel. Czy to odpowiedź na inicjatywę prezydenta?

- Nie ma mowy o żadnej rywalizacji z Kancelarią Prezydenta. Prezydent to głowa państwa, a tu mówimy o aktywności partii politycznej, to zupełnie inne porządki. To wyłącznie zbieżność czasowa ze zmianami, które zachodzą w Kancelarii Prezydenta. Zmiany przy BBN nie mają tu żadnego związku - twierdzi Fogiel w rozmowie z Interią.

Czym więc będzie zajmować się prowadzona przez niego jednostka?

- Nosiliśmy się z zamiarem utworzenia takiego biura od dłuższego czasu. Duże partie, jak Prawo i Sprawiedliwość, utrzymują oczywiście kontakty z wieloma ugrupowaniami za granicą. Teraz nasze działania na polu międzynarodowym, a jest ich sporo, będą skupiać się w wydzielonej komórce - mówi nam Fogiel, który przekonuje, że Prawo i Sprawiedliwość chce wzmocnić współpracę największej polskiej partii z jej odpowiednikami za granicą.

- Są to generalnie partie centro-prawicowe, o profilu konserwatywnym. Na przykład brytyjska Partia Konserwatywna, Partia Republikańska w USA, Fidesz, i cała rodzina partii, które wchodzą w skład Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim. Niemcy? Rzeczywiście brakuje tam naszego odpowiednika, ale utrzymujemy kontakty m.in. z CDU - przyznaje Fogiel.

Wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości tłumaczy, że w ramach biura będzie miał do dyspozycji "kilkoro współpracowników, głównie na zasadzie wolontariatu". Zapewnia też, że będzie korzystał z pomocy i doświadczenia posłów i europarlamentarzystów zaangażowanych w sprawy międzynarodowe.

Formalnie więc powstaje czwarty ośrodek odpowiedzialny za kontakty zagraniczne. Może to wywołać konsternację wśród partnerów za granicą. Fogiel nie widzi w tym żadnego problemu i opisuje to obrazowo na przykładzie Viktora Orbana.

- Viktor Orban zazwyczaj przyjeżdża do Polski jako premier Węgier, w oficjalnej delegacji, więc oczywiste, że jego zaplecze kontaktuje się z MSZ i KPRM. Jeśli jednak chciałby spotkać się z Jarosławem Kaczyńskim jako lider Fideszu, a takie sytuacje też się zdarzały, to podlega to ustaleniom między naszymi partiami. Za takie spotkania będzie m.in. odpowiadać nowe biuro - przekonuje poseł PiS.

Waszczykowski: - Radosław Fogiel, jako szef biura ds. międzynarodowych tworzy strukturę partyjną. Ugrupowania polityczne mają swoje komórki zajmujące się kontaktami międzypartyjnymi i nie ma tu nic nadzwyczajnego. Przez całe lata postulowałem, żeby PiS było aktywniejsze na płaszczyźnie międzynarodowej w kontaktach z innymi partiami.

Jakub Szczepański, Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje