Reklama

Reklama

Paweł Kukiz odpowiada Donaldowi Tuskowi: Nikt mnie nigdy nie szantażował

- Nikt mnie nigdy nie szantażował. A jeżeli nawet ktoś mnie podsłuchuje, to niczego ciekawego nie usłyszy. To, co mówię przez telefon, mówię też publicznie, a czasy rock’n’rolla skończyły się blisko 10 lat temu - tak Paweł Kukiz odpowiada na sugestię Donalda Tuska, jakoby były muzyk również mógł być podsłuchiwany.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej Donald Tusk odniósł się szeroko do sprawy podsłuchiwania senatora Krzysztofa Brejzy, a także Romana GiertychaEwy Wrzosek. Zapowiedział, że jeszcze w tej kadencji zechce powołać komisję śledczą w tej sprawie.

Do tego potrzebna jest jednak większość, której opozycja nie ma. Kluczowy może być tu głos Pawła Kukiza i jego posłów. Czy lider Kukiz’15 poprze tę inicjatywę? Tak, ale pod pewnym warunkiem.

- Zwykła przyzwoitość wymaga wyjaśnienia też sprawy marszałka Grodzkiego. Uważam, że nie jest to zaporowe żądanie. To prosta sprawa, kilkanaście przesłuchań, konfrontacja oskarżających z marszałkiem. To znacznie prostsza sprawa do wyjaśnienia niż afera podsłuchowa, którą też trzeba wyjaśnić. Uważam, że taka komisja jak najbardziej powinna powstać, ale równolegle też taka, która wyjaśni sprawy po drugiej stronie - mówi Interii Paweł Kukiz.

Reklama

Podczas konferencji prasowej Tusk zwrócił się bezpośrednio do Kukiza. Zasugerował, że i on może być podsłuchiwany. - Mam tylko nadzieję, że nie jest szantażowany - powiedział szef Platformy Obywatelskiej.

Kukiz odpowiada: - Nikt mnie nigdy nie szantażował. A jeżeli nawet ktoś mnie podsłuchuje, to niczego ciekawego nie usłyszy. To, co mówię przez telefon, mówię też publicznie, a czasy rock’n’rolla skończyły się blisko 10 lat temu.

Szef Kukiz’15 od połowy roku współpracuje z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. Choć formalna koalicja nigdy nie powstała, umowa programowa zobowiązuje obie strony wzajemnie do popierania postulatów obu formacji w Sejmie.

Głos Tuska, który prosi Kukiza o poparcie jego pomysłu, nie jest pierwszą taką próbą. Politycy Platformy regularnie starają się namówić muzyka do przejścia na stronę opozycyjną. Jest tylko jeden problem.

- Nie rozmawiają ze mną. Komunikują się za pośrednictwem środków masowego przekazu. Przecież to śmieszne - nie ukrywa Kukiz.

- Tym bardziej, że Schetyna czy inni z PO mają mój telefon, więc zawsze mogą zadzwonić, możemy się umówić. Nie zgodzę się natomiast, by być chłopcem do towarzystwa. Przyszedłem do Sejmu realizować swój program i jest mi obojętne z kim i kiedy go zrealizuję. Oby jak najszybciej - ucina polityk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje