Reklama

Reklama

Marek Ast: Liczymy na wypracowanie wspólnego, dobrego projektu

- Z tych dwóch projektów (prezydencki i poselski - red.) w trakcie prac legislacyjnych może powstać dobry projekt, który z jednej strony rozwieje wątpliwości Komisji Europejskiej, wykona wyrok TSUE, a z drugiej strony nie wyleje dziecka z kąpielą, czyli postępowania dyscyplinarne sędziów będą prowadzone - mówi Interii poseł Marek Ast, który jest posłem wnioskodawcą projektu ustawy klubu PiS zmieniającego mechanizm dyscyplinowania sędziów.

Skąd ta nieoczekiwana propozycja zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym?

- Dlaczego nieoczekiwana? Sygnalizowaliśmy, że pracujemy nad rozwiązaniami dotyczącymi Izby Dyscyplinarnej. Sygnalizował to blisko rok temu Jarosław Kaczyński. Pan prezydent złożył swoją propozycję, ale jako klub również wychodzimy ze swoim projektem uregulowania postępowania dyscyplinarnego sędziów. Nasz projekt nie idzie tak daleko. Decydujemy się na wyprowadzenie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów do Sądu Najwyższego, ale nie likwidujemy Izby Dyscyplinarnej. Sąd Najwyższy staje się sądem dyscyplinarnym w przypadku naruszeń dyscypliny sędziów.

Reklama

Po co więc Izba Dyscyplinarna?

- Pozostaje, będzie sądem dyscyplinarnym wobec innych zawodów prawniczych. Nie było to kwestionowane na żadnym etapie postępowań przed TSUE. Wzmacniamy zasadę niezawisłości sędziowskiej, ale też wdrażamy wyroki TSUE i doprowadzamy do zgodności prawa polskiego z prawem europejskim. Jednocześnie, co już pokazywaliśmy, robimy jedną zmianę. Wprowadzamy passus z orzeczenia TSUE, który wręcz dobitnie stwierdza, że sędzia nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za wydanie orzeczenia w określonej treści, poza rażącymi naruszeniami prawa. Będzie postępowanie dwuinstancyjne - w pierwszej trzy osoby, w drugiej siedem. Składy orzekające będą wyłaniane w drodze losowania. Oczywiście postępowania dyscyplinarne, które były wszczęte, przechodzą już do właściwości Sądu Najwyższego.

Co z samymi sędziami? Kwestionowany jest sam skład sędziowski wyłoniony przez nową Krajową Radę Sądownictwa.

- Tutaj stoimy absolutnie na stanowisku, że cały wyrok TSUE kwestionował postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, a nie inne sprawy. Mamy tu wyrok TK, który rozwiewa wszelkie wątpliwości. KRS działa w oparciu o konstytucyjne przepisy i nie ma możliwości zakwestionowania statusu sędziów powołanych przez prezydenta. Tu stoimy na twardym stanowisku.

Gdy pojawił się projekt prezydencki Anita Czerwińska z PiS mówiła, że macie już państwo "swój projekt rządowy". Mówiła o tym projekcie wniesionym przez pana, czy jeszcze innym?

- Mogła mieć na myśli właśnie ten projekt poselski. Jest on zbieżny z tym, co zapowiadał pan minister sprawiedliwości, jeżeli chodzi o Sąd Najwyższy. Pewnie można się spodziewać jeszcze propozycji ze strony rządowej, ze strony ministerstwa sprawiedliwości. Ten projekt nie jest związany z projektami, o których mówił pan minister Zbigniew Ziobro.

Za chwilę będziemy więc mieli trzy różne projekty, w tym samym temacie, z tego samego obozu politycznego?

- Na dziś druki nadane mają dwa projekty: prezydencki i poselski. Te projekty będą procedowane w Sejmie, o innych nie wiem.

Jak ten sygnał ma odczytywać prezydent Andrzej Duda?

- Szukamy wspólnie rozwiązania. Myślę, że z tych dwóch projektów w trakcie prac legislacyjnych może powstać dobry projekt, który z jednej strony rozwieje wątpliwości Komisji Europejskiej, wykona wyrok TSUE, a z drugiej strony nie wyleje dziecka z kąpielą, czyli postępowania dyscyplinarne sędziów będą prowadzone.

Ma pan poczucie, że pański projekt zakończy spór z Brukselą?

- Jeżeli postępowanie dyscyplinarne było kwestionowane wobec sędziów, a wyrok wręcz literalnie jest transponowany do polskiego prawa, to nie zdziwiłbym się, gdyby nadal kwestie postępowań dyscyplinarnych były przez KE kontestowane. Albo przez opozycję. To by oznaczało, że wręcz do Sądu Najwyższego opozycja nie ma zaufania. W tym momencie sądem dyscyplinarnym staje się Sąd Najwyższy, a sędziowie są ustalani w wyniku losowania, więc wydaje się, że jest to absolutna gwarancja przestrzegania niezawisłości sędziowskiej. Tak samo, jak zapis w ustawie, który brzmi jednoznacznie, że sędzia za wydanie orzeczenia o określonej treści nie może być pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej czy karnej. Chyba że oczywiście to orzeczenie nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa.

Jak pan w ogóle ocenia projekt prezydencki?

- Nasz projekt powstał przed inicjatywą prezydencką, choć nie został zgłoszony wcześniej. Oba projekty powstawały oddzielnie, więc ocena tamtego projektu w naszym przypadku nie ma nic do rzeczy. Cały czas mówiłem, że prezydent korzysta ze swojej ustawowej kompetencji, ma dobre intencje, chce rozwiązać ten spór. Przedstawił projekt swoich rozwiązań, a dla mnie istotne są sygnały płynące ze środowiska sędziowskiego. Tu nie ma jednoznacznie pozytywnej opinii. Kiedy ruszą prace legislacyjne to myślę, że z tych dwóch propozycji uda się wypracować zadowalające rozwiązanie.

Patryk Jaki odnosząc się do projektu prezydenckiego powiedział, że żałuje, że głosował na Andrzeja Dudę.

- Nigdy tego rodzaju opinii bym nie wygłosił. Absolutnie uważam, że wybór Andrzeja Dudy na drugą kadencję jest jego i naszym sukcesem. Z całą pewnością jednak role parlamentu i prezydenta są inne. Prezydent szuka rozwiązania, ma do tego prawo. Będziemy rozmawiać. Ocena Patryka Jakiego to jego sprawa, ja jej nie podzielam.

Na najbliższym posiedzeniu?

- To zależy od pani marszałek Elżbiety Witek. Na najbliższym posiedzeniu pewnie nie damy rady. 

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy