Reklama

Reklama

Leszek Mazur i Maciej Mitera odwołani. Znamy kulisy zmian w KRS

Leszek Mazur został odwołany z funkcji przewodniczącego KRS, a wniosek o jego dymisję dojrzewał we frakcji "jastrzębi" w KRS od kilku miesięcy. O co poszło? Głównie o nadużywanie możliwości pozyskiwania diet, na co Mazur nie chciał przymykać oka - dowiedziała się Interia.

RMF podał kilka tygodni temu, że niektórzy członkowie nowej KRS drenowali budżet Rady przez zwoływanie - w nieznanej dotąd skali - zdalnych posiedzeń komisji. Pobierali za to dodatkowe diety.

Jak słyszymy od jednego z członków Rady, był to element przesądzający o odwołaniu Leszka Mazura, który nie chciał się zgodzić, by ten proceder trwał w najlepsze. Dodatkowo murem za przewodniczącym w tej sprawie stawał rzecznik prasowy KRS Maciej Mitera, który również został odwołany.

Reklama

Członkowie KRS podnosili, że Mazur bezprawnie pozwolił, w trybie informacji publicznej, na udostępnienie protokołów. Dzięki ich upublicznieniu stało się natomiast jasne, że członkowie KRS wymyślają rozmaite aktywności, byle tylko pobrać dietę. Sam przewodniczący - zarówno wcześniej, jak i dziś - bronił swojej decyzji i przekonywał, że udostępnił protokoły zgodnie z prawem.

"Te decyzje będą miały dalsze konsekwencje"

Upublicznienie protokołów było punktem kulminacyjnym, bo napięta atmosfera w KRS panuje od dłuższego czasu. Rada jest podzielona i wyraźnie rysują się w niej kolejne frakcje. Duże znaczenie w sprawie odwołania Mazura miał też wcześniejszy wybór wiceprzewodniczącego. Na tym tle również dochodziło do wewnętrznych konfliktów. Grupa tzw. jastrzębi, czyli zwolenników radykalnych zmian, wywalczyła tę pozycję dla posła PiS Arkadiusza Mularczyka, który miał się stać przeciwwagą dla prezydenckiego nominata Wiesława Johanna. Wcześniej przepadła kandydatura innego polityka PiS - Bartosza Kownackiego.

Do grupy "jastrzębi", jak przekonuje informator Interii, należą m.in. sędziowie Marek Jaskulski, Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz. To oni mieli być najaktywniejsi na przestrzeni ostatnich miesięcy, a także w trakcie czwartkowego posiedzenia.

Jak przyznaje jeden z członków KRS, "te decyzje będą miały dalsze konsekwencje. Spodziewam się jeszcze większego upolitycznienia KRS. To pokłosie kilku konfliktów, które narastały w Radzie od kilku miesięcy".

Kto nowym przewodniczącym?

W składzie KRS znajduje się dwóch polityków opozycji - Krzysztof Kwiatkowski i Bogdan Zdrojewski, a także czterech polityków PiS: Mularczyk, Kownacki, Marek Ast i Kazimierz Smoliński. Z tego grona najaktywniejszy ma być Mularczyk.

"Głównym 'jastrzębiem' jest oczywiście Mularczyk. Kownacki jest poszkodowany, bo nie został wybrany na wiceprzewodniczącego. Ast trzyma się z boku. Smoliński jest najbardziej powściągliwy. Liderem politycznym jest bez wątpienia Mularczyk" - twierdzi nasz informator.

Wraz z Mazurem z funkcją rzecznika prasowego żegna się Maciej Mitera. Słyszymy, że w jego przypadku poszło o "niedostateczną obronę niektórych członków KRS, którzy mieli być atakowani w mediach".

- Zarzucano mi, że nie przedstawiałem Rady w dobrym świetle. Chyba tak to należy ująć. Szanuję tę decyzję. Jeśli większość jest niezadowolona z mojej pracy, to trzeba tę decyzję uszanować - powiedział Polsat News już po odwołaniu sędzia Mitera.

KRS na razie nie wybierze nowego przewodniczącego i formalnie ta funkcja będzie nieobsadzona. Zgodnie z przepisami decydujący głos ma teraz I prezes SN, która ma trzy miesiące na zwołanie posiedzenia, na którym wybrany zostanie nowy przewodniczący KRS.

Kto może nim zostać? Według naszych informacji w grę wchodzą dwa nazwiska. Są nimi obecni wiceprzewodniczący, czyli Mularczyk lub Johann. Pierwszy wybór oznaczałby, że przeważyły głosy optujące za radykalnymi zmianami. Drugi - za umiarkowanymi.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne