Reklama

Reklama

Jan Maria Jackowski o kontroli NIK: Jeżeli mówi się A, trzeba powiedzieć B

- Jeżeli mówi się A, to trzeba powiedzieć B. Jeżeli stawia się tego typu wnioski pokontrolne, to trzeba z nich wyciągać też konkretne wnioski dotyczące ewentualnej odpowiedzialności - uważa senator Jan Maria Jackowski, który dla Interii komentuje zaprezentowany dziś raport NIK w sprawie wyborów korespondencyjnych z maja 2020 roku.

- NIK negatywnie oceniła proces przygotowania wyborów korespondencyjnych przez kancelarię premiera, MSWiA, resort aktywów państwowych, Pocztę Polską oraz Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych - przekazał szef NIK Marian Banaś. Jak dodał, przygotowanie wyborów na podstawie decyzji administracyjnej było pozbawione podstaw prawnych.

Izba skierowała zawiadomienia do prokuratury w sprawie działań zarządów Poczty Polskiej i PWPW. Stanowiska pozostałych podmiotów będą analizowane.

- Jeżeli chodzi o sprawę formalno-prawną to trudno nie przyznać racji prezesowi Marianowi Banasiowi. NIK badała w sposób materialny zgodność wykonanych czynności z ich podstawą prawną i doszła do takich wniosków, jakie zaprezentował na konferencji prasowej prezes Banaś - mówi Interii senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski.

Reklama

- Przedstawiciele rządu bronią się w ten sposób, że był to stan niejako wyższej konieczności. Sytuacja jest taka, jak została opisana w raporcie. Czy będą z tego jakieś dalsze konsekwencje? To zależy od czynności, które podejmie NIK w zakresie odpowiedzialności przedstawicieli rządu, a później ewentualnie działań organów wymiaru sprawiedliwości - dodaje Jackowski.

Zdaniem senatora klubu Prawa i Sprawiedliwości czwartkowa konferencja prasowa nie była do końca jasna. NIK kontrolował pięć organów, a w stosunku do dwóch złożył zawiadomienie do prokuratury, mimo że krytycznie ocenił niemal wszystkie działania na przełomie kwietnia i maja 2020 roku.

- To pewna niekonsekwencja tego raportu. Jeżeli mówi się A, to trzeba powiedzieć B. Jeżeli stawia się tego typu wnioski pokontrolne, to trzeba z nich wyciągać też konkretne wnioski dotyczące ewentualnej odpowiedzialności - uważa Jackowski.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje