Reklama

Reklama

Ewa Leniart: Nie sądzę, by były nieprawidłowości w sprawie szczepień w Rzeszowie

- Jestem zdziwiona tą sprawą. A zdziwienie wiąże się przede wszystkim z faktem, że zostało to nagłośnione politycznie - mówi Interii o kwestii dużego tempa szczepień w Rzeszowie Ewa Leniart (wojewoda podkarpacki), która startuje w wyborach na prezydenta miasta z poparciem Prawa i Sprawiedliwości. Jak dodaje, sama jeszcze się nie zaszczepiła.

Reklama

Od świątecznego weekendu sprawa szczepień w Rzeszowie wzbudza wiele emocji. Z rządowego raportu szczepień przeciwko COVID-19 wynika, że w tym mieście liczącym niecałe 190 tysięcy mieszkańców, zaszczepiono do tej pory ponad 119 tysięcy osób (stan na 4 kwietnia). Z tej liczby drugą dawkę przyjęły ponad 33 tysiące osób. W porównywalnych wielkością Kielcach (196 tys. mieszkańców) zaszczepiono 57 tys. osób, a w Gliwicach 36 tys. na 181 tys. mieszkańców.

Reklama

Cześć polityków opozycji twierdzi, że duża liczba szczepień w stolicy Podkarpacia może mieć związek ze zbliżającymi się majowymi wyborami prezydenta tego miasta.

- Jestem zdziwiona tą sprawą. A zdziwienie wiąże się przede wszystkim z faktem, że zostało to nagłośnione politycznie. Polityk ogólnokrajowy, związany z moim konkurentem do urzędu, nagłośnił całą sprawę. Mój konkurent nawet nie znalazł odwagi, by samodzielnie się do tego odnieść - mówi Interii Ewa Leniart, kandydatka z poparciem PiS, która zdaniem części polityków opozycji, miałaby być największym beneficjentem szybkiej akcji szczepień na Podkarpaciu.

Leniart ma na myśli posła Dariusza Jońskiego, którego wpis w sieci wzbudził dyskusję. Kandydatem startującym z poparciem m.in. Koalicji Obywatelskiej w Rzeszowie jest z kolei miejski radny Konrad Fijołek.

- Zadaliśmy w sprawie szczepień na Podkarpaciu pytanie do NFZ. Nie sądzę jednak, by były jakiekolwiek nieprawidłowości. Zapoznałam się z wypowiedziami medialnymi prezesa Centrum Medycznego Medyk Stanisława Mazura, który zapewniał, że zintensyfikował proces szczepienia, ale w odniesieniu do grup uprawnionych do szczepień. Zatem nie wydaje mi się, by wydarzyło się w tym względzie coś nadzwyczajnego - uważa Leniart.

"Czekam na swoją kolej"

W przestrzeni medialnej pojawiła się również informacja, że w Rzeszowie w święta działały dwa punkty szczepień, do których zgłosić mógł się w zasadzie każdy.

- Nie wiem, czy były takie dwa punkty. Znam narrację pana Mazura, który wyraźnie mówił, że aby szczepionki się nie zmarnowały, dopuszczał możliwość zaszczepienia osób wcześniej zarejestrowanych. Takie osoby pojawiały się po otrzymaniu smsa - tłumaczy wojewoda.

Jak wskazuje, sama nie została jeszcze zaszczepiona. - Czekam na swoją kolej, choć mam nadzieję, że nastąpi to szybko. Nawet nie jestem zarejestrowana, znajduję się w grupie wiekowej 40+ - mówi Interii.

Leniart jest zdziwiona nie tylko zamieszaniem wokół rzeszowskich szczepień, ale również postawą jej innego kontrkandydata - Marcina Warchoła, który wciąż ma się pojawiać w miejscach publicznych bez maseczki.

- Ze smutkiem przyjmuje tę informację. Zwłaszcza, że widziałam go wczoraj (poniedziałek - red.) na rzeszowskim rynku, znów bez maseczki. To jest wyraz całkowitego lekceważenia bezpieczeństwa innych osób. Rozumiem, że o swoim zdrowiu może decydować, ale niestety może być przekazicielem wirusa dla innych osób. Bardzo żałuję, że nie budzi się w nim taka refleksja, że swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem może powodować zagrożenie u innych - podkreśla Leniart.

Jak przekazała nam wojewoda podkarpacka, w regionie wciąż sytuacja pandemiczna jest bardzo trudna. W poniedziałek w podkarpackich szpitalach miało przebywać 2042 pacjentów chorych na COVID-19.

- W czasie jesiennej fali w szpitalach nie było więcej niż 1300 pacjentów. Służba zdrowia jest bardzo obciążona. Weszliśmy w dziewiąty tydzień tej fali zachorowań. Wiemy, że po okresie świątecznym ponad 250 osób trafiło do szpitala, z niską saturacją. To naprawdę trudny czas - przekonuje Leniart.

Łukasz Szpyrka

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL