Reklama

Reklama

Adam Szłapka: Musimy ciąć koszty

Adam Szłapka objął rządy po Katarzynie Lubnauer /Grzegorz Banaszak/REPORTER /Reporter

- Zmieniamy biuro. Ale daleko się nie przenosimy, raptem kilka kamienic w stronę Świętokrzyskiej, wciąż na Nowym Świecie. Będziemy współpracować z biurem poselskim naszej warszawskiej posłanki, czyli Katarzyny Lubnauer. Nie potrzebujemy tak dużej powierzchni, jaką mamy teraz - mówi Interii Adam Szłapka, nowy przewodniczącej Nowoczesnej.

Łukasz Szpyrka, Interia: Znalazł pan już przycisk z napisem "restart"?

Reklama

Adam Szłapka, przewodniczący Nowoczesnej: - Już go użyliśmy, a teraz piszemy nowy soft. Wiemy, jaka jest nasza wizja i wartości. Wiemy, co było dla nas ważne w polityce. W 2015 roku chyba zbyt szybko nabraliśmy wiatru w żagle, a później zostały one trochę pozrywane. Nikt w 2015 roku nie spodziewał się, że nie będzie normalnej dyskusji na poważne tematy, z którymi wchodziliśmy do polityki. Już w grudniu 2015 roku mieliśmy walkę o Trybunał Konstytucyjny, rozpoczęło się deptanie fundamentów demokratycznego państwa. Wszystko działo się bardzo szybko. Potem mieliśmy długi cykl wyborczy, a teraz jest moment, by na nowo zewrzeć szyki i się przegrupować. Energia i zaangażowanie ludzi to nasze największe zasoby.

Cykl wyborczy jeszcze się nie skończył.

- Nie, ale mamy dłuższą chwilę oddechu. Wybory prezydenckie są inne, bo jest jeden kandydat i cała machina skupiona jest wokół niego. Mamy trochę czasu, by zaktualizować program, zrobić korektę statutową, zorganizować konwencję i rozwijać projekt Koalicji Obywatelskiej, który uważam za dobry.

Nowe porządki rozpoczyna pan jednak od wyprowadzki Nowoczesnej z biura na Nowym Świecie.

- Zmieniamy biuro. Ale daleko się nie przenosimy, raptem kilka kamienic w stronę Świętokrzyskiej, wciąż na Nowym Świecie. Będziemy współpracować z biurem poselskim naszej warszawskiej posłanki, czyli Katarzyny Lubnauer. Nie potrzebujemy tak dużej powierzchni, jaką mamy teraz.

Oszczędności?

- To są oczywiście oszczędności i racjonalizacja kosztów. Nowoczesna ma przecież problemy finansowe i musimy ciąć koszty.

Jakie są wasze dzisiejsze zobowiązania?

- To są przede wszystkim zobowiązania wobec banku PKO BP. Nieco ponad połowa tego kredytu pozostała nam do spłacenia.

Do kiedy?

- Będziemy to negocjować, bo chcemy spłatę zadłużenia rozłożyć w czasie. Poza tym czekamy na rozstrzygnięcie w Strasburgu. Złożyliśmy skargę, bo uważamy, że kara za błąd popełniony w 2015 roku jest niewspółmiernie duża do tego błędu. Finansujemy się przez darowizny, składki i sami też spłacamy dług. Z punktu widzenia podatnika jesteśmy więc absolutnie najoszczędniejszą partią w kraju.

Będzie więcej cięć?

- Przede wszystkim zmieniamy biuro. Będziemy działać w oparciu o zaangażowania naszych posłów i samorządowców. Jestem przekonany, że skutecznie.

Jak wyobraża pan sobie projekt Nowoczesna 2023?

- Jeśli kalendarz się nie zmieni, to wyobrażam sobie Nowoczesną 2023 jako ważnego partnera  w Koalicji Obywatelskiej, która idzie po zwycięstwo w wyborach i jednoznacznie stoi po stronie wartości liberalnych, czyli rozsądku gospodarczego, wsparcia dla przedsiębiorców i otwartości na sprawy społeczne.

Jednak wewnątrz Koalicji Obywatelskiej?

- Przynajmniej do zwycięstwa opozycji w wyborach powinniśmy ściśle współpracować. Priorytetem jest skonstruowanie na nowo fundamentów państwa prawa, praworządności i poszanowania instytucji. Jeśli marszałek Sejmu Elżbieta Witek anuluje głosowanie, to co ona anuluje? Tylko głosowanie? Otóż nie. Anuluje zaufanie obywateli do państwa i instytucji. To dużo ważniejsze niż nam się wydaje. Trzeba będzie to na nowo zbudować.

Marszałek Witek powinna odpowiedzieć za to, co wydarzyło się na drugim posiedzeniu Sejmu?

- Absolutnie rozumiem, że ktoś może się pomylić w głosowaniu. Są w takich przypadkach pewne procedury. W tym konkretnym przypadku chodziło o to, by ukryć to, że prawdopodobnie pomylił się Jarosław Kaczyński. Marszałek Witek była gotowa złamać regulamin Sejmu, by ochronić posła. Jest coś niewiarygodnego w tym, że druga osoba w państwie drży przed wzrokiem szeregowego posła. Anulując głosowania, popełnia się zbrodnię przeciwko instytucjom w Polsce.

W ramach Koalicji Obywatelskiej wystawicie wspólnego kandydata na prezydenta?

- Wyłanianie kandydata trwa. Dla dobra tych wyborów włączenie wszystkich środowisk politycznych w proces wyłaniania tego kandydata jest po prostu pożądane. Wspólny kandydat powinien mieć na starcie jak najszersze poparcie i jak najwięcej ludzi za sobą. O poparciu Nowoczesnej dla konkretnego kandydata, zgodnie z decyzją Konwencji, zadecydują organy statutowe, zarząd i Rada Krajowa. W PO trwają prawybory. Myślę, że na początku roku wszystko będzie jasne.

Od wyniku prawyborów w Platformie Obywatelskiej będzie zależeć, czy wystawicie własnego kandydata?

- Będzie posiedzenie Rady Krajowej Nowoczesnej i będziemy rozmawiać. Są dwie kandydatury PO, w moim odczuciu obie są ciekawe. To mocne nazwiska. Wszystkim nam jednak powinno zależeć, by dobrze wybrać odpowiedniego kandydata. A kandydatowi powinno zależeć na pełnym przekonaniu Nowoczesnej do udzielenia mu poparcia. Dlaczego? Kandydaci Nowoczesnej, sztaby Nowoczesnej w poprzednich wyborach pokazały, że umieją robić dobre, aktywne kampanie, a ich zaangażowanie jest bezcenne. Innymi słowy, dobry kandydat zyska nie tylko oficjalne poparcie Nowoczesnej, ale i pełne zaangażowanie naszych ludzi. Im wcześniej to zaangażowanie będzie miało przełożenie na realną wyborczą działania wyborcze, tym lepiej.

Co będzie po majowych wyborach? Koniec cyklu albo rozpoczyna kolejny, albo następuje rozprężenie.

- Wierzę, że wygra kandydat opozycji i dlatego też opozycja będzie musiała być ciągle zmobilizowana. Widać już teraz, że ta kadencja nie będzie dla Kaczyńskiego spacerkiem. Przy prezydencie z opozycji byłaby to dla niego już bardzo trudna kohabitacja. Czeka go też trudniejsza współpraca z koalicjantami - Gowinem i Ziobrą. Uważam, że w obozie Zjednoczonej Prawicy nastąpi rozprężenie.

Katarzyna Lubnauer postąpiła uczciwie, rezygnując z funkcji przewodniczącej Nowoczesnej po niesatysfakcjonującym wyniku wyborów?

- Pokazała wielką siłę charakteru. Przeprowadziła partię przez bardzo trudny czas. Uczciwie mówiła, że jest to moment, w którym wciąż chce się mocno angażować, ale jest gotowa, by kluczową odpowiedzialność przekazać dalej. Myślę, że była to dla niej trudna decyzja, ale głęboko przemyślana. Co ciekawe, odbiór tej decyzji pokazuje, że tylko wzmocniła ona Katarzynę Lubnauer. Cały czas jest jednym z filarów Nowoczesnej.

Może lider największej partii współtworzącej Koalicję Obywatelską również mógłby się w ten sposób wzmocnić?

- Niezręcznie jest mi wypowiadać się o procesach wyborczych w innych partiach. Mają zaplanowane wybory i okaże się, co dalej. Grzegorz Schetyna miał jednak bardzo trudne zadanie w ostatnim czasie. Skonstruował projekt Koalicji Obywatelskiej, zdobył 28 procent w wyborach do Sejmu i wygrał Senat. To wszystko podlega też wewnętrznej ocenie przez działaczy PO.

Podoba się panu nowa inicjatywa Ryszarda Petru?

- Biznesowa? Absolutnie trzymam za niego kciuki. Nowoczesna weszła do Sejmu przecież na popularności Ryszarda Petru.

Pogratulował panu nowej funkcji?

- Nie mieliśmy jeszcze okazji rozmawiać, ale to nie znaczy, że nie będziemy mieli.

Nie pogratulował panu?

- Wolałbym porozmawiać z nim o gospodarce.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje