Reklama

Reklama

​Seria ataków w Niemczech. Ekspert: Niemcy zbierają żniwo radykalizacji

Monachium, Ansbach, Würzburg i Reutlingen - w tych niemieckich miastach doszło w ostatnim tygodniu do dramatycznych wydarzeń. Co łączy te zdarzenia, dlaczego na celowniku są Niemcy i jak na to zagrożenie zareaguje niemieckie społeczeństwo - zapytaliśmy eksperta ds. terroryzmu.

Czarna seria w Niemczech

W ostatnim tygodniu Niemcami wstrząsają dramatyczne wydarzenia. Zaczęło się od Würzburga, gdzie 17-latek z Afganistanu zaatakował w pociągu współpasażerów. Do ataku użył siekiery i noża, raniąc w ten sposób kilka osób. Jak wskazywali świadkowie, młody mężczyzna wykrzykiwał podczas ataku muzułmańskie wyznanie wiary (Allahu akbar). 17-latek był azylantem, który przybył do Niemiec w 2014 roku. Początkowo mieszkał w ośrodku dla uchodźców, następnie zamieszkał w rodzinie zastępczej w Ochsenfurcie. W pokoju 17-latka znaleziono flagę tzw. Państwa Islamskiego, a sam zamachowiec przed atakiem nagrał wideo z deklaracją przynależności do tej organizacji.

Reklama

Do tragedii doszło również w Monachium. Tym razem zaatakował 18-latek irańskiego pochodzenia, zabijając 9 osób. Swój atak planował od roku, a dokonał go w centrum handlowym Olympia. Z informacji, jakie napływały tuż po tragicznym zdarzeniu wynika, że chłopak był zafascynowany postacią Andersa Breivika i od dłuższego czasu groził dokonaniem morderstw. Ataku dokonał w rocznicę mordu, jakiego dopuścił się jego norweski idol.

To jednak nie koniec makabrycznych wydarzeń w Niemczech. W niedzielę (24 lipca) w Reutlingen 21-letni uchodźca z Syrii zaatakował maczetą ciężarną obywatelkę Polski. Niemiecka policja potwierdziła, że napastnik był znany służbom, gdyż w przeszłości był zamieszany w incydenty, w których inni ludzie odnieśli obrażenia. Policja nie doszukała się jednak związków 21-latka z terroryzmem - wynika z aktualnych informacji.

24 lipca doszło również do innego ataku. 27-letni uchodźca z Syrii zdetonował ładunek wybuchowy ukryty w plecaku raniąc 12 osób. Jego celem było prawdopodobnie zdetonowanie ładunku na terenie, w którym odbywał się koncert. Po tym, jak nie został na ten teren wpuszczony, zdetonował ładunek w pobliżu restauracji. Syryjczyk przyjechał do Niemiec dwa lata temu. Przed rokiem jego wniosek o azyl został odrzucony, jednak imigrant nie został odesłany do kraju, lecz otrzymał status osoby tolerowanej. Niemieckie słuzby podały, że 27-kletni zamachowiec z Syrii złożył wcześniej przysięgę na wierność Państwu Islamskiemu. Film wideo takiej treści znaleziono w telefonie komórkowym zamachowcy. Terrorysta zapowiadał w nim "zemstę" na Niemcach. W mieszkaniu 27-latka znaleziono filmy wideo o brutalnej treści, a także materiały do produkcji bomby: benzynę, chemikalia i inne produkty.

- To nie są jednolite ataki. Część z nich na pewno ma charakter terrorystyczny i jest motywowana ideologicznie, natomiast są wśród nich takie ataki, jak ten z udziałem Syryjczyka, który zaatakował ciężarną Polkę. W tym przypadku nie doszukiwałbym się motywacji ideologicznej. Źle się stało, że te wydarzenia się niemalże połączyły, bo potęgują efekt propagandowy, na czym bazują terroryści - wskazuje w rozmowie z Interią dr Krzysztof Liedel, Dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem i członek zarządu City Security.

- Wspólnym mianownikiem ostatnich ataków w Niemczech jest to, że dokonały ich osoby młode, wywodzące się ze środowisk przestępczych albo z zaburzeniami psychicznymi. Myślę, że to nie jest przypadek, ponieważ takie osoby są bardziej podatne na manipulację. IS dociera do tych środowisk i radykalizuje je, bo tak jest łatwiej. To są osoby, które się nie odnajdują w społeczeństwie, nie mają perspektyw, cierpią na różne zaburzenia, depresje - dodaje.

Dlaczego Niemcy?

Wydarzenia, jakie rozegrały się w Niemczech dają powody do dyskusji na temat wzrastającego w tym państwie zagrożenia. Z czego wynika natężenie liczby ataków - zapytaliśmy eksperta ds. terroryzmu.

- Znaczna część niemieckiego społeczeństwa islamskiego pochodzenia radykalizuje się. To jest ogromny problem Niemiec już od wielu lat. W przeciwieństwie do innych krajów europejskich, proces radykalizacji w tym kraju nie odbywa się tylko w internecie, ale również bezpośrednio - w meczetach, domach modlitwy, czy podczas różnego rodzaju spotkań. Mam wrażenie, że obecnie Niemcy zbierają żniwo tej radykalizacji - wskazuje dr Krzysztof Liedel.

- W chwili, gdy pojawiają się impulsy do działania, zradykalizowane osoby decydują się na atak. Myślę jednak, że jest to element szerszego działania tzw. Państwa Islamskiego na terenie Europy. IS ostrzegało nas już od dawna, że zmieni strategię działania, że to nie będą spektakularne ataki, tylko strategia tzw. samotnych wilków - tłumaczy ekspert.

- Tzw. samotne wilki to jedna z najtrudniejszych kwestii w zakresie przeciwdziałania i minimalizowania zagrożenia. To są ludzie, którzy żyją na co dzień w lokalnych społecznościach, więc trudno wytropić taką niezorganizowaną przestępczość - dodaje.

Nastroje niemieckiego społeczeństwa

Ataki, do jakich dochodzi w Niemczech powodują, że poziom bezpieczeństwa w tym państwie uległ poważnej zmianie. Czy w związku z tym Niemcy zrezygnują z polityki otwartych drzwi i zaczną podchodzić do migrantów z Bliskiego Wschodu bardziej sceptycznie?

- Nie mam wątpliwości, że podejście Niemców do migrantów się zmieni. Niemieckie społeczeństwo już wcześniej było w tej kwestii podzielone, dowodem tego są chociażby podpalenia ośrodków dla uchodźców. Istotne jest jednak to, jak w tej sytuacji zachowa się niemiecki rząd - mówi w rozmowie z Interią dr Liedel.

A jaka jest reakcja rządu? Zastępczyni rzecznika rządu Ulrike Demmer oświadczyła w poniedziałek, że zagrożenie terroryzmem wśród uchodźców nie jest ani większe, ani mniejsze niż w innych grupach społecznych.

"Większość terrorystów, którzy w minionych miesiącach dokonali zamachów w Europie, nie była uchodźcami" - powiedziała Demmer dziennikarzom w Berlinie.

Demmer nie odpowiedziała na pytanie, czy kanclerz Angela Merkel nie obawia się, że w wyniku ostatnich wydarzeń spadnie akceptacja dla polityki migracyjnej Niemiec. Z wypowiedzi zastępczyni rzecznika rządu wynika jednak, że Niemcy pod wodzą Angeli Merkel nie zamierzają zmieniać swojego nastawienia do uchodźców.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy