Reklama

Reklama

Chaos w sprawie umowy CETA. "To doprowadzi do upadku Unii Europejskiej"

Sytuacja ws. umowy CETA rozwija się dynamicznie. Przeciągające się negocjacje zaowocowały odwołaniem szczytu UE-Kanada, który miał się odbyć dzisiaj w Brukseli. Doszło do tego z powodu sprzeciwu ze strony Walonii, z którym nie potrafił "uporać się" belgijski rząd. W świetle tych wydarzeń pewne jest już, że umowa, która miała zostać podpisana dzisiaj, musi jeszcze poczekać. Być może jednak nie tak długo, jak wszyscy się spodziewali. Zaledwie kilka godzin po odwołaniu spotkania z kanadyjskimi przedstawicielami, rząd Belgii ogłosił, że jednak udało się wypracować porozumienie z Walonią.

O odwołaniu szczytu w Brukseli poinformował dzisiaj rzecznik Donalda Tuska Preben Aamann. 

Reklama

- Ponieważ nie wszystkie państwa członkowskie UE są gotowe do podpisania umowy CETA, szczyt UE-Kanada nie rozpocznie się dzisiaj jak planowano. Kanada jest w dalszym ciągu gotowa podpisać to ważne porozumienie, gdy gotowa będzie na to UE - wyjaśniał. Nie podano jednocześnie, czy i na kiedy wyznaczono nowy termin tego spotkania.

Tymczasem kanadyjska delegacja już wcześniej odwołała swoją podróż do Brukseli z jasnym komunikatem "nie mamy po co tam jechać". A sam premier Kanady, jeszcze przed ogłoszeniem tego, że delegacja nigdzie się nie wybiera, zapełnił swój dzień "prywatnymi spotkaniami" odbywającymi się w Ottawie. 

"To może doprowadzić do rozkładu Unii Europejskiej"

W powszechnej opinii odwołanie czwartkowego szczytu nie oznacza fiaska samej umowy CETA, jest to jednak kompromitacja dla strony unijnej, która do samego końca obstawała przy pierwotnym terminie szczytu - zauważyła w swojej analizie niemiecka agencja dpa. Czy faktycznie tak to można odczytywać? 

- Zaistniała sytuacja wywołana zamieszaniem wokół umowy CETA spowodowała z pewnością znaczący spadek zaufania do UE partnera kanadyjskiego. Oznacza to konsekwencje na arenie międzynarodowej, które spowodują dalszą marginalizację Unii Europejskiej, już nie tylko w kontekście politycznym, ale także ekonomicznym - wyjaśnia w komentarzu dla Interii prof. nadzw. dr hab. Anna Antczak-Barzan, prodziekan Wydziału Biznesu i Stosunków Międzynarodowych w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

W opinii ekspertki, rozwój wydarzeń pokazał, że "UE okazuje się być partnerem nierzetelnym, którego mechanizmy są na tyle niesprawne, iż wewnętrzne spory i podziały wewnątrzpaństwowe mają decydujący wpływ na całą organizację". 

- Tego typu wydarzenia w połączeniu z daleko idącą polaryzacją interesów, a zatem i działań poszczególnych państw członkowskich, mogą doprowadzić do całkowitego rozkładu instytucjonalnego i docelowo - upadku pierwszego tak zaawansowanego projektu integracyjnego na świecie, jakim nadal jeszcze jest Unia Europejska - dodaje Antczak-Barzan. 

Ostrożny optymizm

Rząd federalny Belgii ciężko pracował i starał się znaleźć wyjście z patowej sytuacji, bo bez zgody Walonii, państwo nie mogło dać zielonego światła umowie CETA. Decyzja w sprawie zgody na podpisanie umowy, musi zostać jednomyślnie podjęta przez wszystkie państwa Wspólnoty. W przeciwnym razie kontynuowanie działań jest niemożliwe.  

Dzisiaj, już po odwołaniu szczytu Kanada-UE, premier Belgii Charles Michel ogłosił triumf - przedstawiciele belgijskiego rządu federalnego i regionów porozumieli się w sprawie spornych punktów, które uniemożliwiały zgodę Belgii. Wszystkie ustalenia zawarto w deklaracji. Wiadomo, że trafiła ona już do Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej. Co do zawartości uzgodnionych punktów wiadomo niewiele. Udało się ustalić jedynie, że Belgia zadeklarowała, że zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie zgodności systemu arbitrażu ICS z prawem unijnym. To właśnie do tego punktu umowy Walonia zgłaszała największe zastrzeżenia. 

Szef kanadyjskiej dyplomacji Stephane Dion, wykazał w tej kwestii umiarkowany optymizm. - Jeśli to się skonkretyzuje, to jest doskonała wiadomość - powiedział, dodając jednocześnie, że jest "ostrożnie optymistyczny" co do dalszego biegu wydarzeń.

Sprawę na Twitterze skomentował też Donald Tusk. Napisał: "Cieszę się z dobrych informacji przekazanych przez premiera Charlesa Michela. Jak tylko wszystkie procedury dotyczące podpisania CETA przez UE zostaną sfinalizowane, skontaktuję się z premierem Justinem Trudeau".

Teraz ostatni krok, aby umowa CETA mogła dostać od UE "zielone światło" - belgijskie porozumienie musi zostać zaakceptowane przez pozostałych partnerów unijnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama