Reklama

Reklama

Przemoc jak wirus. Dzieci krzywdzone za zamkniętymi drzwiami

Nie milcz, gdy widzisz przemoc! - apelują eksperci z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę /123RF/PICSEL

W pierwszej fazie epidemii co dziesiąte dziecko w Polsce doświadczyło przemocy ze strony bliskiego dorosłego - wynika z badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Eksperci FDDS alarmują, że kolejny lockdown niesie ze sobą ryzyko spotęgowania skali krzywdzenia najmłodszych. I rozpoczynają kampanię "Pandemia przemocy".

Od połowy marca do czerwca 2020 roku w naszym kraju 27 proc. dzieci i młodzieży doświadczyło krzywdzenia, a co dziesiąte dziecko padło ofiarą przemocy ze strony bliskiej osoby dorosłej - wynika z badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (FDDS).

Jedno dziecko na 11 przyznało, że nie ma nikogo, kto mógłby zaoferować mu wsparcie w trudnej sytuacji. - Nie ma na świecie bardziej bezbronnej istoty niż dziecko krzywdzone przez najbliższych - mówi Jolanta Zmarzlik, specjalistka ds. ochrony dzieci przed krzywdzeniem FDDS.

"Myj ręce! Ale nie umywaj ich od odpowiedzialności"

Reklama

Fundacja rozpoczyna kampanię społeczną "Pandemia przemocy".

"Zakrywaj usta! Ale nie milcz, gdy widzisz przemoc!", "Myj ręce! Ale nie umywaj ich od odpowiedzialności, gdy jesteś świadkiem przemocy!", "Zachowaj dystans! Ale bądź blisko, kiedy ktoś Cię potrzebuje!", "Chroń starszych! Ale nie ignoruj przemocy wobec najmłodszych!" - z takimi hasłami chce dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców.

- Jako dorośli musimy czuć się odpowiedzialni za los dzieci - zaznacza Krzysztof Sarzała, koordynator Centrum Pomocy Dzieciom FDDS w Gdańsku.

Eksperci z fundacji podkreślają, że obawy i wątpliwości, jak zareagować w przypadku krzywdzenia dzieci, są normalne, jednak musimy pamiętać, że czasem jesteśmy jedynymi osobami, które mogą zmienić trudną sytuację najmłodszych. 

Gdzie szukać pomocy?

- W Polsce temat krzywdzenia dzieci wciąż budzi kontrowersje. Powodów jest wiele. Często jako dorośli bardziej ufamy dorosłym. Boimy się też "donoszenia" - mówi Jolanta Zmarzlik. Jak podkreśla, czas pandemii, gdy jesteśmy wręcz zachęcani do izolacji, potęguje problem przemocy domowej. Ekspertka nie ma jednak wątpliwości, że reagować trzeba.

- Jeśli mamy podejrzenia, że w naszym otoczeniu jest krzywdzone dziecko, zadzwońmy do lokalnego Ośrodka Interwencji Społecznej. Wówczas na pewno interwencja zostanie podjęta - mówi Jolanta Zmarzlik. Jak dodaje, to nie oznacza nałożenia od razu na rodzinę drastycznych restrykcji. - Pracownicy takich ośrodków w pierwszej kolejności będą chcieli rozpoznać problem i pomóc go rozwiązać - zaznacza.

Jeśli jesteśmy świadkami agresywnych zachowań wobec dzieci, np. w sklepie czy na spacerze, pamiętajmy o tym - tłumaczy Zmarzlik - żeby nie rzucać się z krytyką w stronę opiekuna, bo to tylko utrudni wyjście z niełatwej sytuacji. - Rodzic w takich chwilach działa w potężnych emocjach. Warto wówczas zwrócić się do niego z propozycją pomocy: "Widzę, że jest trudno. Jak mogłabym pomóc?" - wyjaśnia.

W przypadku wątpliwości można skonsultować się także z ekspertami FDDS pod numerem telefonu 800 100 100. Specjalistyczną pomoc oferują też ośrodki fundacji, działające w Warszawie, Gdańsku i Starogardzie Gdańskim.

- Mimo pandemii radiowozy jeżdżą - podkreśla z kolei Krzysztof Sarzała i apeluje, by nie bać się dzwonić na policję, jeśli jest taka potrzeba.

Więcej informacji o kampanii "Pandemia przemocy" można znaleźć TUTAJ.

DZIECI I MŁODZIEŻ MOGĄ SZUKAĆ POMOCY POD NUMEREM TELEFONU 116 111 ALBO PRZEZ FORMULARZ ON-LINE.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne