Reklama

Reklama

Szykuje się strajk generalny? Związki zawodowe w ofensywie

Fot. z protestu nauczycieli przed MEN, wrzesień 2018 /Maciej Łuczniewski /Reporter

Dwa oświatowe związki zawodowe, ZNP i FZZ, będą razem walczyć o wzrost wynagrodzeń dla nauczycieli i pracowników oświaty. Domagają się podwyżek na poziomie 1000 zł brutto i zapowiadają, że jeśli rząd pozostanie głuchy na ich oczekiwania, rozpoczną strajk generalny. Zaostrzenia protestów nie wyklucza także oświatowa Solidarność.

Reklama

W połowie grudnia Związek Nauczycielstwa Polskiego ogłosił rozpoczęcie ogólnopolskiej akcji protestacyjnej, domagając się wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli i pracowników oświaty o 1000 zł brutto od stycznia 2019 roku. W piątek odbyło się spotkanie pomiędzy ZNP a Forum Związków Zawodowych, podczas którego oba związki zdecydowały się współpracować na rzecz realizacji tego postulatu. W najbliższych dniach razem przedstawią go minister edukacji.

Reklama

"Brak woli ze strony rządu do zwiększenia wynagrodzeń nauczycieli i pracowników oświaty zradykalizuje działania FZZ i ZNP zmierzające do wejścia w spór zbiorowy oraz rozpoczęcia strajku szkolnego" - zapisano we wspólnym oświadczeniu.

Rozstrzygniecie w sprawie ewentualnej decyzji o strajku generalnym (co oznacza, że nauczyciele powstrzymają się od pracy) ma nastąpić już pod koniec przyszłego tygodnia. W czwartek w tej sprawie spotka się Zarząd Główny ZNP. To, jaką decyzję podejmie, będzie zależało od wcześniejszych negocjacji ze stroną rządową, które mają się odbyć w przyszłym tygodniu. Na poniedziałek zaplanowano dwa spotkania i to w tym samym terminie.

ZNP zaprosiło do siedziby Związku premiera na rozmowy ws. podwyżek, proponując godz. 11. Kilka dni po tym zaproszeniu, swoje wysłała minister Zalewska, zapraszając związkowców również na godzinę 11 do Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" na konsultacje ws. rozporządzenia płacowego.

- To taki fortel pani minister - słyszymy w ZNP.  

- Będziemy czekali na premiera, a jednocześnie nasi przedstawiciele wezmą też udział w spotkaniu z minister Zalewską - zapowiada związek.

Kiedy zapadnie decyzja o strajku?

Jeśli minister edukacji pozostanie głucha na płacowe żądania ZNP i FZZ, decyzja o przeprowadzaniu strajku generalnego jest niemal pewna, co potwierdzili szefowie obu związków.   

Strajk generalny musi poprzedzić procedura wejścia w spór zbiorowy. - Mam nadzieję, że uda się ją zakończyć na początku marca, a więc od połowy marca jest ryzyko strajku w oświacie - poinformował w piątek Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych.

Co zrobi oświatowa Solidarność?

W tracie piątkowego spotkania nieobecny był trzeci związek zawodowy zrzeszający nauczycieli Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania Solidarność.

- Ubolewamy nad tym, że Solidarność nie chciała się do tego spotkania dołączyć, ale bez względu na to nasze zaproszenie dla nich jest otwarte i w dalszym ciągu liczymy na zrozumienie i wspólny front działania - powiedział w piątek Sławomir Broniarz.

Dlaczego Solidarność nie skorzystała z zaproszenia? "Co prawda cel jest wspólny, ale między nami są bardzo duże różnice co do sposobu jego osiągnięcia, negocjacji z rządem" - mówi nam szef oświatowej sekcji Solidarności Ryszard Proksa.

Wskazuje też, że dla "S" problemem jest "polityczne towarzystwo, które na co dzień otacza ZNP".

- My nie uzależnialiśmy naszych działań od tego, co zrobi drugi związek. Uważam, że jest próba wciągnięcia Solidarności w niekomfortowe dla nas sytuacje - stwierdza i wskazuje na jeszcze jedną kwestię.

- Zgodnie z naszym statutem, sekcja oświatowa nie może wejść w jakiekolwiek porozumienie z innym związkiem zawodowym, jeżeli nie ma na to zgody całego NSZZ "Solidarność" - mówi. Dodaje jednak, że kibicuje dążeniom kolegów z dwóch pozostałych związków. Solidarność również  popiera postulat wzrostu wynagrodzeń, ale ma własny plan działania. Związek domaga się wzrostu wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli na poziomie 15 proc. od stycznia 2019 roku, od listopada prowadzi swoją akcję protestacyjną. M.in. w jej ramach trwa zbieranie pasków od wynagrodzeń nauczycieli, które zostaną przekazane premierowi Morawieckiemu.

15 lutego odbędzie się też spotkanie Rady KSOiW z przewodniczącym Komisji Krajowej Piotrem Dudą. Wówczas ma zapaść decyzja co do dalszych działań. Czy to możliwe, by Solidarność zdecydowała się na strajk generalny?

- Na razie nie strzelamy z takiej armaty jak ZNP i FZZ. Formułujemy coraz radykalniej swoje postulaty i czekamy na reakcje rządu, ale nie wykluczamy i takiej formy jak strajk generalny - mówi nam Ryszard Proksa.

Protest w Poznaniu. "Sytuacje mogą się powtarzać"

- Sytuacja w oświacie jest coraz bardziej napięta, a nastroje wśród nauczycieli coraz gorsze. Pokazują to kolejne oddolne formy protestów nauczycieli. W tym roku mieliśmy po raz pierwszy do czynienia z sytuacją, kiedy egzamin próbny maturalny nie został przez nauczycieli przeprowadzony - mówi Interii rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis.

W czwartek w Liceum Ogólnokształcącym Św. Marii Magdaleny w Poznaniu na tegorocznych maturzystów czekała niemiła niespodzianka. Uczniowie przybyli na próbny egzamin, ale po wejściu do sali zostali poinformowani o proteście nauczycieli, w związku "z sytuacją finansową panującą w polskiej oświacie". W efekcie matura próbna nie została przeprowadzona.  

Szkoła w specjalnym komunikacie poinformował jednak, że uczniowie w kolejnych dniach otrzymają próbne arkusze maturalne, a nauczyciele ustalą z nimi, w jakiej formie zostaną wykorzystane.

"Drodzy maturzyści, (...) odstępujemy od przeprowadzenia próbnych egzaminów maturalnych w dniu dzisiejszym oraz w kolejnych dniach. Rozumiemy, że możecie poczuć się rozczarowani czy oszukani. Przepraszamy, że być może w ten sposób zawiedliśmy Wasze zaufanie. Jednak naszym zdaniem, tylko radykalne kroki będą czytelnym sygnałem dla władz państwowych, oświatowych i społeczeństwa naszego miasta, że nie zgadzamy się na zbyt niskie nakłady na oświatę w Polsce, w tym także na zarobki nauczycieli nieadekwatne do wyznaczanych nam zadań" - napisano w oświadczeniu.

Jak mówi nam rzeczniczka ZNP, takie sytuacje mogą się powtarzać. 

W listopadzie Związek przeprowadził ankietę wśród nauczycieli i pracowników oświaty, z której wynika, że nauczyciele są zdecydowani protestować. W jaki sposób?

- Najczęściej wskazywali na akcję podobną do protestu policjantów (93 tys.) oraz na strajk (w formie strajku ogólnopolskiego, lokalnego, włoskiego łącznie 102 137). Natomiast ponad 25 tys. respondentów opowiedziało się za niesprawdzaniem egzaminów i matur - mówi Interii Magdalena Kaszulanis.  

Poza przypadkami masowego przechodzenia na L4, czy incydentem z Poznania mogą również pojawić się problemy z naborem egzaminatorów.

- Odbieramy sygnały, że nauczyciele nie zgłaszają się jako egzaminatorzy do sprawdzania arkuszy maturalnych. Problem może być głównie ze sprawdzaniem prac z języka angielskiego - mówi nam rzeczniczka ZNP.

Podwyżki proponowane przez MEN to za mało

Zgodnie z projektem rozporządzenia ministra edukacji, płace zasadnicze nauczycieli wzrosną w 2019 r., od 121 do 166 zł brutto. Z tabeli, która jest załącznikiem do projektu wynika, że wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym będzie wynosiło: dla nauczyciela stażysty - 2538 zł brutto (wzrost o 121 zł brutto), nauczyciela kontraktowego - 2611 zł (wzrost o 124 zł), nauczyciela mianowanego - 2965 zł (wzrost o 141 zł) i nauczyciela dyplomowanego - 3483 zł (166 zł).

Podobne podwyżki nauczyciele otrzymali w roku ubiegłym. Ostatni wzrost wynagrodzeń o kolejnych 5 proc. MEN zaplanował na rok 2020.

Minister Anna Zalewska podkreśla, że to jej resort po raz pierwszy od 2012 roku przyznał nauczycielom "bardzo konkretne, bardzo realne podwyżki".

Jednak wszystkie związki zawodowe mówią zgodnie: to wciąż za mało.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy