Reklama

Reklama

Spis Powszechny: Duże obłożenie i ponad 230 wniosków o ukaranie

Na chwilę obecną mamy spisanych 94 proc. punktów adresowych w kraju - mówi Interii Karolina Banaszak z Głównego Urzędu Statystycznego. Dane zmieniają się jednak z minuty na minutę, bo zainteresowanie spisaniem się jest bardzo duże. Pojawiły się też pierwsze problemy w związku z obłożeniem infolinii. - To już naprawdę ostatni dzwonek - słyszymy. Osoby, które odmówią udziału w Narodowym Spisie Powszechnym muszą liczyć się z karami nawet do 5 tys. zł. GUS skierował już do sądów 230 wniosków w tej sprawie.

- Skupiamy się na monitorowaniu postępu spisu w mieszkaniach. Na chwilę obecną mamy spisanych blisko 94 proc. punktów adresowych w kraju - mówi Interii Karolina Banaszek, rzeczniczka Głównego Urzędu Statystycznego. Zastrzega jednak, że dane cały czas się zmieniają. - Z minuty na minutę liczba niespisanych mieszkań topnieje - przyznaje.

Duże obłożenie spisowej infolinii. Ostrzegają też przed kolejkami 

GUS informuje, że w ostatnich godzinach spisu zainteresowanie jest bardzo duże. Spisać można się na trzy sposoby: samemu - wypleniając formularz przez internet, dzwoniąc na infolinię, lub udając się do punktu spisowego. 

Reklama

W środę obciążenie infolinii jest tak duże, że konieczne jest długie oczekiwanie na połączenie. Pojawia się komunikat, jakby infolinia nie pracowała. "Prosimy, żeby dzwoniący, którzy usłyszy taki sygnał, rozłączyli się i po chwili ponownie spróbowali zatelefonować" - informuje GUS. 

Największe obłożenie spodziewane jest jednak w czwartek. - Tego dnia wybrane punkty spisowe będą otwarte do północy. Ich lista będzie dostępna na stronie spis.gov.pl - mówi rzeczniczka GUS. - Apelujemy, by nie odkładać spisania się na ostatnią chwilę, bo wtedy w punktach musimy się liczyć z długimi kolejkami - ostrzega. 

Spis powszechny. Kiedy grozi grzywna? 

Osobom, które odmówią rachmistrzowi wzięcia udziału w spisie powszechnym grożą kary w wysokości do 5 tysięcy złotych. GUS ma obowiązek skierować wniosek do sądu w tej sprawie. Jak dowiadujemy się w GUS, dotychczas skierowano ich ponad 230.

Dlaczego ludzie odmawiają wzięcia udziału w spisie powszechnym? - Zwykle są to osoby, które po prostu negują sam obowiązek spisu - słyszymy w GUS.

Są i tacy, którzy łamią się i spełniają obywatelski obowiązek. - Kontaktujemy się z osobami, które zadeklarowały, że nie wezmą udziału w spisie. Tłumaczymy, że to obowiązek ustawowy i jakie są konsekwencje. Po takim wyjaśnieniu wielu opornych decyduje się, żeby wypełnić formularz spisowy - przyznaje Karolina Banaszak. 

A co, kiedy nie zdążymy się spisać?  

GUS jednoznacznie informuje o karach w związku z odmową wobec rachmistrza. A co z osobami, które się spóźnią lub zapomną o obowiązku spisania? Nie ma przepisu, który wprost przewidywałby karę za brak udziału w Narodowym Spisie Powszechnym.

Reguluje to jednak ustawa o "statystyce publicznej" . Z art. 58 wynika, że "Kto wbrew obowiązkowi przekazuje dane statystyczne po upływie oznaczonego terminu podlega karze grzywny". Jest to traktowane jako wykroczenie. Jak informuje GUS, może za to grozić kara nawet do dwóch lat pozbawienia wolności. 

Spis Powszechny. Pytania, na które nie trzeba odpowiadać

W formularzu spisowym znajdują się pytania, na które ludzie odpowiadają niechętnie. Chodzi o takie kwestie jak wyznanie, niepełnosprawność, czy stan cywilny. Udzielenie odpowiedzi na te pytania nie jest obowiązkowe. GUS podkreśla jednak, że warto to zrobić. Informacja o osobach niepełnosprawnych jest istotna, np. jeśli chodzi o przystosowanie infrastruktury. Poza tym odpowiedzi na te drażliwe dla niektórych pytania są ważne także z naukowego punktu.  

Wątpliwości spisujących się budzi też kwestia adresu zamieszkania: podać ten prawdziwy, czy ten zameldowania? GUS podkreśla, że spis ma oddać rzeczywisty obraz, dlatego biorący udział w spisie powinni podać, gdzie aktualnie mieszkają, a nie gdzie są zameldowani.

Pierwsze wyniki Narodowego Spisu Powszechnego poznamy w styczniu 2022 roku. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama