Reklama

Reklama

Setki ton żywności lądują w koszu. "Marnowanie zaczyna się w głowach"

W Polsce co roku marnuje się setki ton żywności. Najwięcej trafia do koszów wprost z naszych domów. Jak wynika z raportu NIK, konsumenci odpowiadają za około 60 proc. wyrzucanej w Polsce żywności. Następne w kolejności są przetwórstwo i produkcja rolnicza, a dopiero na czwartym miejscu znajdują się sklepy. - Marnowanie zaczyna się już w naszych głowach - podkreśla Beata Ciepła, Prezes Federacji Polskich Banków Żywności. Jak wyliczają specjaliści, czteroosobowa rodzina rocznie wyrzuca do śmieci około 2500 zł. Problem nasila się w okolicach świąt.

Co roku na świecie marnuje się około 1 mld 300 ton żywności, która nadaje się do spożycia. To aż jedna trzecia produkowanego pożywienia - podaje Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). Jednocześnie świat zmaga się z palącym problem głodu. Z opublikowanego w 2021 r. raportu na temat stanu bezpieczeństwa żywnościowego i żywienia na świecie "State of Food Security and Nutrition in the World" wynika, że w ubiegły roku na brak pożywienia mogło cierpieć nawet 811 mln ludzi. Dodatkowo sytuację pogorszyła pandemia.

Setki ton żywności lądują w koszach

Swój udział w globalnym marnotrawstwie ma i Polska. Rocznie w naszym kraju marnuje się około 5 mln ton jedzeniaalarmuje Najwyższa Izba Kontroli. Tylko w tej sekundzie zmarnowano 153 kg żywności. Ponad połowa trafia do śmieci nie z handlu czy gastronomii, ale z naszych domów - wynika z badań przeprowadzonych w ramach "Programu racjonalizacji strat i ograniczania marnotrawstwa żywności" (PROM). 

Reklama

I tak konsumenci odpowiadają za około 60 proc. marnowanej żywności, przetwórstwo i produkcja rolna - ponad 15 proc. Na kolejnym miejscu plasuje się handel - prawie 7 proc. Gastronomia odpowiada za niewiele ponad 1 proc.

Choć autorzy zastrzegają, że wyniki badania dotyczące transportu, handlu i gastronomii mogą być niepełne ze względu na zbyt małą próbę badawczą i trudności z pozyskaniem wiarygodnych danych, to jednak skala domowego marnotrawstwa jest problemem numer jeden.

Różnica pomiędzy określeniem najlepiej spożyć "przed" i "po"

Jedzenie wyrzucamy, bo: się zepsuło (65 proc.), przekroczona została data ważności (42 proc.), przygotowaliśmy go za dużo (26,5proc.), kupiliśmy za dużo (22,2 proc.). Badani wskazywali, że wyrzucają żywność, bo niewłaściwie ją przechowywali (14 proc.), bądź nie mają pomysłu na wykorzystanie produktów przygotowując potrawy - podaje Najwyższa Izba Kontroli. 

Z raportu wynika, że sytuację mogłoby poprawić przede wszystkim doprecyzowanie oznaczeń dat na etykietach produktów. Istnieje różnica pomiędzy określeniem "najlepiej spożyć przed", a określeniem: "należy spożyć do" - pierwsze oznacza jedynie termin gwarantowanej przez producenta jakości żywności, po jego upłynięciu produkt wciąż może naddawać się do jedzenia.

- W Bankach Żywności często powtarzamy, że marnowanie zaczyna się już w naszych głowach - nie sprawdzamy lodówki przed wyjściem na zakupy, nie robimy listy produktów, nie kupujemy samotnych bananów czy krzywych marchewek. Za to kupujemy i gotujemy za dużo. Ale odpowiedzialność nie leży tylko po stronie konsumentów, to złożone zjawisko. Sklepy na przykład mają duży udział w kształtowaniu zachowań konsumenckich i dlatego na każdym etapie powinniśmy szukać rozwiązań i sposobów na ograniczanie marnowania − podkreśla Beata Ciepła, Prezes Federacji Polskich Banków Żywności.

Wyrzuciłbyś 2500 zł do śmieci? 

Eksperci radzą, by przed pójściem na zakupy sprawdzać, czego naprawdę potrzebujemy, a w sklepie mieć przy sobie listę produktów i nie ulegać zbytnio zachciankom.

Oszczędność jedzenia to przede wszystkim oszczędność pieniędzy. Jak wyliczyły Banki Żywności, jedna czteroosobowa rodzina rocznie wyrzuca do kosza żywność o wartości około 2500 zł. Dodatkowo setki kilogramów wyrzucanej żywności przyczyniają się do zmian klimatycznych. Każda tona żywności trafiająca na wysypisko śmieci emituje do atmosfery około 4,2 ton CO2. 

Badania pokazują, że nawet najmniejsza pozytywna zmiana może wpłynąć na poprawę sytuacji. Jak przekonują specjaliści z "Programu racjonalizacji strat i ograniczania marnotrawstwa żywności", jeśli zapobiegniemy zmarnowaniu tylko jednego jabłka - oszczędzimy np. 70 litrów wody, która musiała być zużyta by to jedno jabłko powstało.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje