Reklama

Reklama

Na składach brakuje drewna. "Na jesieni będzie jeszcze drożej"

- Ludzie szukają alternatyw do ogrzania domów, co spowodowało niebotyczne wzrosty cen i spekulacje na rynku. Jestem przekonany, że na jesieni drewno będzie jeszcze droższe - prognozuje prezes Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego Rafał Szefler i dodaje, że właściciele składów z opałem mają ogromny problem z zaopatrzeniem. Lasy Państwowe zapewniają jednak, że indywidualny odbiorca może drewno kupić.

Sankcje nałożone na Rosję w związku z inwazją na Ukrainę spowodowały zawirowania nie tylko na rynku węgla. W Polsce brakuje także drewna. A skoro surowca jest mniej, staje się coraz droższy.

- Wzrost cen na rynku drewna trwa od dwóch lat. Jednak wojna i embargo na drewno z Rosji i Białorusi spowodowały, że jest on ogromny - mówi Interii Rafał Szefler, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego zrzeszającej 150 firm.

Jak informował wiceminister klimatu Edward Siarka, z kierunku wschodniego sprowadzano co roku ok. 2 mln metrów sześciennych tzw. zrębów, które wykorzystywała energetyka oraz ok. 1 miliona metrów sześciennych drewna do produkcji. - Podaż jest znacznie niższa niż popyt, co sprawia, że w niektórych regionach toczy się prawdziwa wojna o drewno - przyznał w Sejmie jeszcze w maju. 

Reklama

- Drewno okrągłe, sosnowe, które jest najbardziej popularne kosztowało dwa lata temu około 300 zł. Dziś to drewno kosztuje dwa razy więcej. W skrajnych przypadkach nawet trzy razy więcej -  stwierdza Rafał Szefler. Mowa tu o drewnie wykorzystywanym głównie w budownictwie, ale znaczny wzrost cen dotyczy także drewna opałowego.

Drewno na opał. "Na jesieni będzie jeszcze drożej"

- Ludzie szukają alternatyw do ogrzania domów, co spowodowało niebotyczne wzrosty cen i spekulacje na rynku. Jestem przekonany, że na jesieni drewno będzie jeszcze droższe - prognozuje Rafał Szefler i dodaje, że właściciele składów z opałem mają ogromny problem z zaopatrzeniem.

Obdzwaniamy składy. W większości przypadków słyszymy, że problem jest. - Drewna brakuje, bo klientów mamy dwa razy więcej niż rok temu - słyszymy na składzie w Szczecinie. Na składach w Sosnowcu drewno kominkowe można dostać od ręki.

O problemie z surowcem słyszmy także przy granicy z Niemcami na składzie w Gubinie, który drewno kupuje na aukcji Lasów Państwowych. - W styczniu kupowaliśmy drewno po 180 zł za kubik, a teraz to już jest około 600 zł - słyszymy. W tym położonym przy polsko-niemieckiej granicy mieście w ostatnim czasie ujawnił się jeszcze jeden trend - znacząco wzrosła liczba klientów zza zachodniej granicy.

- Nigdy wcześniej nie miałem tylu kupców z Niemiec. Ruch się zaczął tak od początku lipca - mówi właściciel składu w Gubinie. Ocenia, że w ostatnim miesiącu przybyło mu około 60-70 proc. klientów z Niemiec.

Ceny drewna opałowego 2022. Ile kosztuje kubik i czy jest tanio?

Dlaczego drewna brakuje?

Według prezesa Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego surowca jest na polskim rynku za mało. - Rozwiązaniem nie jest zwiększona wycinka - jestem temu absolutnie przeciwny, ale zakaz eksportu polskiego drewna. Nasze drewno wyjeżdża do Rumunii, Niemiec, Szwecji, Chin, a kiedy polscy producenci mają problem z kupnem drewna - dodaje. Zaznacza, że rocznie eksportujemy ponad 4 mln metrów sześciennych, czyli około 10 proc. całego drewna dostępnego na rynku.

- To zaopatrzenie dla stu średniej wielkości tartaków - mówi Szefler.

Za taki stan rzeczy wini system stworzony przez Lasy Państwowe (LP). Do października 2021 roku Lasy oferowały na otwartych aukcjach 20 proc. z całej masy sprzedawanego drewna. Teraz jest to 30 proc. I to właśnie na aukcjach ceny szaleją.

- 30 proc. drewna pozyskanego przez Lasy Państwowe może dziś kupić, kto chce. Pośrednicy, handlarze i korporacje, które mają ogromne tartaki wzdłuż granic Polski kupują u nas drewno, bo mamy najbardziej liberalny w Europie system sprzedaży. Dziś Litwa, Łotwa i Estonia, które kupowały drewno na Białorusi przyszły do nas - stwierdza. 

Jak dodaje, winna sytuacji jest także branża energetyczna, która spala ogromne ilości drewna, by w związku z niedoborem węgla pokryć zobowiązania. 

Lasy Państwowe: Musimy godzić sprzeczne interesy 

- Przedsiębiorcy twierdzą, że brakuje im surowca. To jest tożsame z oczekiwaniem, by na rynek trafiały większe ilości drewna. A jednocześnie przedstawiciele organizacji ekologicznych zarzucają Lasom Państwowych "nadmierne wycinki". Unia Europejska zaś, w ramach polityki klimatycznej, oczekuje wyłączenia znacznej części lasów z użytkowania. Widać, jak bardzo sprzeczne interesy muszą pogodzić Lasy Państwowe - mówi Interii rzecznik tej instytucji Michał Gzowski. 

To właśnie Lasy Państwowe są głównym dostawcą drewna dla polskich przedsiębiorców oraz pozostałych obywateli. Pokrywają ok. 90 proc. krajowego zapotrzebowania na ten surowiec.

Michał Gzowski tłumaczy, że LP pozyskują drewno tak, by nie naruszyć trwałości lasów.

- To generalna zasada, która znajduje odzwierciedlenie w określaniu limitów pozyskania drewna w planach dla nadleśnictw. Możliwości przyrodnicze polskich lasów pozwalają obecnie na pozyskanie przez Lasy Państwowe ok. 40 mln metrów sześciennych drewna. To ok. 2 proc. całości zapasu drewna w zarządzanych przez nas lasach i ok. 75 proc. tego, co przyrasta każdego roku. Takie podejście powoduje, że nie tylko nie uszczuplamy zasobów leśnych, ale je powiększamy. W lasach nie da się po prostu "zwiększyć wydobycia" albo "zwiększyć wydajności z hektara". To nie produkcja rolna, a długi, około 100-letni cykl odtwarzania zasobów drzewnych, podporządkowany jest prawom przyrody - przekonuje.

- Wiemy, że Izba oczekuje, by proporcje zmienić i jak największą ilość drewna oferować w portalu - mówi rzecznik Lasów Państwowych.

Portal to kanał dystrybucji drzewa dostępny tylko dla stałych odbiorców (firma musi posiadać tzw. historię zakupów). - Więcej drewna w portalu oznacza większy dostęp dla firm, które już działają w branży i niższą cenę. To oczywiście leży w interesie członków Izby, ale pomija interes firm, które chciałyby dopiero wejść na rynek bądź rozwijać działalność. Im mniej drewna na aukcjach, tym mniejsza konkurencyjność takich podmiotów. Na straży równych zasad konkurencji stoi UOKiK, które wręcz zaleca taki podział pomiędzy dwoma kanałami dystrybucji

 - przekonuje Michał Gzowski.

Drewno na opał prosto od Lasów Państwowych. Wzrost zainteresowania

 

Lasy Państwowe zapewniają jednak, że indywidualny odbiorca może liczyć na zakup drewna opałowego w nadleśnictwach. Jak się dowiadujemy, zainteresowanie Polaków tego typu opałem rośnie. Także osławionym chrustem.

"Średnia cena za jeden metr sześcienny gałęzi opałowych (tzw. chrust) wynosi średnio 27 zł za metr. Drewno średniowymiarowe oznaczone symbolem S4 w zależności od gatunku kosztuje od stu złotych za metr sześcienny. Nadleśnictwa samodzielnie ustalają cenniki. Ceny drewna małowymiarowego oraz  średniowymiarowego nie wzrosły w znaczący sposób w ciągu tego roku. Kilkuprocentowy wzrost cen nie jest podyktowany dużym zainteresowaniem surowcem, a wzrostem kosztów jego pozyskania" - informują Interię Lasy Państwowe. 

Na cenę drewna wpływa również gatunek. Jesion, dąb, grab i modrzew kosztują najwięcej, a najtańsze drewno nadające się na opał to tradycyjnie sosna. Im bardziej kaloryczne i wysokojakościowe drewno opałowe, tym najczęściej jest ono droższe. 

Reklama