Reklama

Reklama

Ukraińska autokefalia stała się faktem. Krok w stronę pełnej niezależności?

Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej i metropolita Epifaniusz podczas mszy w Soborze św. Jerzego w Stambule /BULENT KILIC/KLC /AFP

W sobotę Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I podpisał tomos o autokefalii Cerkwi Prawosławnej Ukrainy, który ostatecznie potwierdził niezależność ukraińskiego kościoła prawosławnego. "Autokefalia jest ogromnym ciosem we wpływy rosyjskiej Cerkwi. To kolejny krok na drodze uniezależniania się Ukrainy od Rosji" - mówi w rozmowie z Interią Daniel Szeligowski, ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, z którym rozmawiamy o konsekwencjach tych wydarzeń.

"Wśród 15 gwiazd, wśród 15 cerkwi prawosławnych, pojawiła się gwiazda ukraińska. W tej świątyni po raz pierwszy usłyszeliśmy dziś modlitwę w języku ukraińskim. Szliśmy do tej chwili bardzo długo" - mówił prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podczas niedzielnej ceremonii, która odbyła się w katedrze św. Jerzego w Stambule. Był to ostatni etap procesu ogłaszania niezależności ukraińskiej Cerkwi.

Reklama

W poniedziałek tomos został wystawiony w Soborze Mądrości Bożej w Kijowie.

Historyczne wydarzenia na Ukrainie

- Z religijnego punktu widzenia mamy do czynienia z powołaniem zupełnie nowego kościoła prawosławnego - mówi w rozmowie z Interią Daniel Szeligowski z PISM.

- Powstała Cerkiew Prawosławna Ukrainy opiera się na bazie dotychczasowych struktur Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego, Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej oraz pewnej części Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Jak duża jest to część, jeszcze nie wiadomo. Wraz z przechodzeniem kolejnych parafii spod podległości UCP Patriarchatu Moskiewskiego do nowej Cerkwi, ta liczba będzie ulegała zmianie - komentuje ekspert.

Nowa ukraińska Cerkiew jest autokefaliczna, czyli niezależna.

- Na naszych oczach dzieje się historia. To odwrócenie sytuacji, z którą mieliśmy do czynienia przez ostatnie 300 lat, kiedy to Rosja sprawowała kontrolę nad metropolią kijowską - mówi ekspert, dodając, że następuje radykalna zmiana układu sił w ramach ukraińskiego prawosławia.

Dotychczas UCP Patriarchatu Moskiewskiego była najpotężniejszą cerkwią na Ukrainie, nie tylko jeśli chodzi o względy polityczne.

Jak mówi Szeligowski, o ile pod względem ilości parafii UCP Patriarchatu Moskiewskiego prawdopodobnie wciąż jest największą Cerkwią na tym terenie, tak politycznie straciła na znaczeniu.

- Najważniejszą i obecnie najbardziej wpływową jest nowa Cerkiew Prawosławna Ukrainy, która będzie się cieszyła przywilejami politycznymi i finansowymi ze strony struktur państwowych. Będzie ona nadal rosła w siłę dzięki przechodzeniu kolejnych parafii pod jej zwierzchnictwo - mówi ekspert PISM.

Decyzje wiernych

Na razie główną zmianą, przegłosowaną przez ukraińskich deputowanych, jest ustawa obligująca Ukraińską Cerkiew Prawosławną Patriarchatu Moskiewskiego do zmiany nazwy na podkreślającą jej związki z Rosją. Jak mówił ukraiński prezydent, pozwoli to wiernym zdecydować, której cerkwi chcą być częścią.

Zdaniem eksperta, to oczywiście może być impuls dla pewnej części wiernych, szczególnie tych o patriotycznych poglądach. Zwraca jednak uwagę na inny powód, dla którego wierni mogą podjąć decyzję o zmianie.

- Do niedawna Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego była jedyną cerkwią na Ukrainie uznawaną za kanoniczną, więc dla praktykujących wiernych mogło mieć znaczenie, by jednak uczęszczać tam, gdzie sakramenty były uznawane za ważne z kanonicznego punktu widzenia - mówi Szeligowski.

- W związku z tym, że nowa ukraińska cerkiew jest kanoniczna, ci, którzy wcześniej skupiali się w parafii podległej patriarchatowi moskiewskiemu, mogą zechcieć zmienić przynależność  - ocenia.

Stanowczy sprzeciw Rosji

Rosyjska Cerkiew Prawosławna wraz ze zwierzchnikiem cały czas jednak utrzymują, że nową Cerkiew utworzyły dwie grupy "rozłamowców".

Patriarcha Cyryl, w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji państwowej, komentował m.in. przeprowadzony w grudniu w Kijowie Sobór przedstawicieli Kościołów prawosławnych na Ukrainie.

"Ten Sobór - zdaniem pociągających za sznurki i zdaniem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki - powinien był zjednoczyć wszystkich i stworzyć wspólną dla całej Ukrainy Cerkiew prawosławną. A cóż się stało? Stało się to, że połączyły się po prostu dwie grupy rozłamowe" - powiedział Cyryl.

Zdaniem eksperta PISM, sprzeciwu Rosji w tej sprawie nie można ani lekceważyć, ani zbyt mocno przeceniać.

- Cerkiew odgrywa jedną z kluczowych ról w koncepcji tzw. ruskiego miru, Rosja niejako uzurpowała sobie prawo troszczyć się o wiernych całego świata prawosławnego. Dlatego autokefalia dla ukraińskiego prawosławia jest ogromnym ciosem we wpływy rosyjskiej Cerkwi, która traci na Ukrainie "rząd dusz". To kolejny krok na drodze uniezależniania się Ukrainy od Rosji - ocenia Szeligowski.

Niepewny proces zmiany zwierzchnictwa

Wciąż nie wiadomo, jak będzie wyglądał proces przejścia parafii do nowej Cerkwi Ukrainy. Prawdopodobnie zostanie uregulowany w ciągu najbliższych tygodni.

Zdaniem eksperta, na szczeblu lokalnym, pojawią się pewne konflikty, jednak to, czy proces  będzie pokojowy, czy pojawią się np. zamieszki, które mogłaby wykorzystać Rosja, jest kwestią otwartą.

- Może być to dla Rosji sposób na destabilizację sytuacji wewnętrznej na Ukrainie. Tym bardziej, że zbliżają się ukraińskie wybory prezydenckie, trwa już kampania wyborcza i Moskwa może liczyć, że lokalny konflikt przerodzi się w coś większego. Wszystko będzie zależało od sprawności państwa ukraińskiego - mówi Daniel Szeligowski.

- Zakładam, że im większa państwowa ingerencja na danym terenie, tym potencjalnych konfliktów będzie więcej. Natomiast tam, gdzie mieszkańcy sami zadecydują o przejściu swojej parafii do nowej Cerkwi, bez nacisków ze strony władz, konflikty będą się pojawiać rzadziej - dodaje.

Jego zdaniem, wpływ na pojawienie się konfliktów mogą mieć też radykalne grupy - zarówno ukraińskie, jak i uzbrojone grupy paramilitarne, funkcjonujące na Ukrainie pod kontrolą  UCP Patriarchatu Moskiewskiego.

Rozłamy w kościele prawosławnym

Już w październiku, w związku z rozpoczęciem procedury nadania autokefalii ukraińskiemu prawosławiu,  Święty Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej zerwał stosunki z Patriarchatem Konstantynopolskim.

W ocenie Daniela Szeligowskiego - spory będą negatywnie wpływać na jedność prawosławnego świata, ale obecny podział nie będzie się już pogłębiał.

- Doszło do zerwania jedności kanonicznej pomiędzy Moskwą i Konstantynopolem. Nie sądzę jednak, żeby pozostałe cerkwie poszły tą drogą. Większość będzie chciała zachować neutralność - stwierdza ekspert.

Polska wspiera Rosję?

Abp Sawa, zwierzchnik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, w rozmowie z dziennikarzem "Polityki" powiedział, że nie jest przeciwnikiem autokefalii dla ukraińskiej cerkwi, jednak jej nadanie powinno się odbyć w "warunkach przyjętych w naszym cerkiewnym prawie". Dodał też, że jego zdaniem "władze Ukrainy powinny najpierw zjednoczyć kraj, zakończyć wojnę i wtedy dopiero zająć się sprawami Cerkwi".

Zdaniem Daniela Szeligowskiego, to absurdalny argument i potwierdzenie, że Polska Cerkiew Prawosławna opowiedziała się po stronie rosyjskiej.

- Kwestie religijne były jednym z instrumentów rosyjskiego wpływu na Ukrainę. Zatem, jeśli mówimy o tym, aby jak najszybciej zakończyć wojnę, to ustanowienie nowej, autokefalicznej Cerkwi na Ukrainie jest jednym z istotnych kroków w tym kierunku - podsumowuje Daniel Szeligowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje