Reklama

Reklama

Prof. Andrzej Zoll: Małgorzata Gersdorf nadal jest I prezesem SN

- I prezes Sądu Najwyższego nie skończyła konstytucyjnie obowiązującej kadencji. Dalej jest prezesem – mówi w rozmowie z Interią prof. Andrzej Zoll. - Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji ze względu na to, że władza ustawodawcza i wykonawcza cały czas twierdzi, że wszystko jest w porządku i konstytucja nie jest naruszana, a fakty są zupełnie inne – podkreśla.

Zgodnie z nową ustawą o Sądzie Najwyższym, w środę sędziowie SN, którzy ukończyli 65 lat i nie złożyli oświadczenia o woli dalszego sprawowania urzędu, przechodzą w stan spoczynku.  

Reklama

Takiego oświadczenie nie złożyła m.in. I prezes SN Małgorzata Gersdorf, która - pomimo wtorkowego spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą - przybyła w środę rano do pracy.  

"Konstytucja gwarantuje mi to stanowisko, bardzo zaszczytne, na sześć lat, i nie widzę powodu, żebym miała zgłaszać się do władzy wykonawczej z prośbą, to w ogóle nie wchodzi w grę" - mówiła Gersdorf.  

Prezydent we wtorek miał podjąć decyzję o powołaniu prof. Józefa Iwulskiego na stanowisko I prezesa SN w zastępstwie Małgorzaty Gersdorf. Jednak przed spotkaniem w Pałacu Prezydenckim prezes Gersdorf sama wyznaczyła prof. Iwulskiego na tymczasowo pełniącego obowiązki I prezesa SN, ogłaszając przy okazji decyzję o udaniu się na urlop.

Dodatkowo Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN w ubiegłym tygodniu jednogłośnie przyjęło uchwałę mówiącą, że sędzia Gersdorf pozostaje zgodnie z Konstytucją RP I prezesem SN do 30 kwietnia 2020 r.  

"Uznajemy, że nie można, zgodnie z regułami obowiązującymi w prawie, w trybie ustawy, zmieniać jasnej, kategorycznej i pełnej normy, wynikającej wprost z konstytucji. Tam kadencja I prezesa SN została uregulowana i zgodnie z zasadami prawodawstwa obowiązuje zakaz regulowania tej samej materii w drodze ustawy, a więc aktu, który zawsze powinien być zgodny z konstytucją" - powiedział wtedy rzecznik prasowy SN sędzia Michał Laskowski.  

"Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji"

Pytany o możliwe scenariusze wyjścia z tej sytuacji, prof. Andrzej Zoll w rozmowie z Interią stwierdził, że niczego nie możemy być pewni.

- Ja myślę, że dzisiaj nie można jednoznacznie stwierdzić, jaki jest pewny scenariusz naszej przyszłości. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji ze względu na to, że władza ustawodawcza i wykonawcza cały czas twierdzi, że wszystko jest w porządku i konstytucja nie jest naruszana, a fakty są zupełnie inne - mówi w rozmowie z Interią prof. Andrzej Zoll.

Profesor odwołał się także do tłumaczeń ze strony prezydenta i partii rządzącej, w których podkreślają, że ustawa nie została uchylona przez Trybunał Konstytucyjny, a w związku z tym obowiązuje.

- Domniemanie obowiązywania, jeżeli TK nie obali ustawy, to kompletna bzdura. Dlatego, że Trybunał Konstytucyjny, co można było już w 2015 roku przewidzieć, został zaatakowany po to, aby właśnie można było później tego typu "banialuki" opowiadać - mówi prof. Zoll.

- Trudno dzisiaj powiedzieć, że Trybunał Konstytucyjny jest funkcjonującym organem praworządności w Polsce. Nie, Trybunał Konstytucyjny dzisiaj w Polsce nie funkcjonuje. Mamy nieprawidłowo wybranych trzech sędziów, którzy właściwie są tylko dublerami, a orzekają - podkreśla profesor i dodaje: - Więc już tutaj mamy naruszoną istotę Trybunału. Dodatkowo osoba, która pełni funkcję prezesa TK, jest wprawdzie sędzią prawidłowo wybranym, jednak nieprawidłowo i niezgodnie z Konstytucją powołanym przez prezydenta na stanowisko prezesa TK. 

Zoll: Konsekwencje w UE moga być poważne

Prof. Zoll stanowczo podkreślił, że stanowisko I prezesa SN wciąż przysługuje Małgorzacie Gersdorf.

- I prezes SN nie skończyła konstytucyjnie obowiązującej kadencji. Dalej jest prezesem, a przewidując przejście na urlop, wyznaczyła osobę, która będzie ją w tym czasie zastępowała - podkreślił prof. Zoll, co potwierdziła zarówno prezes Gersdorf, jak i wyznaczony przez nią na zastępstwo prof. Iwulski podczas wspólnej konferencji prasowej dotyczącej aktualnej sytuacji w Sądzie Najwyższym.

Pytany o możliwe decyzje Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w tej sprawie, prof. Zoll wyraził nadzieję na pozytywną decyzję Trybunału w sprawie ochrony praworządności.

- Mam nadzieję, że orzeczenie Trybunału UE pójdzie w kierunku ochrony praworządności w Polsce. Jestem też ciekawy, jak obecnie rządząca partia będzie usprawiedliwiała swoje działania - zwraca uwagę prof. Zoll.

Ryszard Legutko, szef delegacji PiS w Parlamencie Europejskim, powiedział w środę w Trójce Polskiego Radia, że zakwestionowanie ustawy o Sądzie Najwyższym przez Trybunał Sprawiedliwości UE nie będzie miało realnego wpływu na decyzje władzy, ponieważ reforma już się dokonała. Prof. Zoll zwraca jednak uwagę na poważne konsekwencje takiej postawy Prawa i Sprawiedliwości.

- Oczywiście, obecnie rządzący mogą powiedzieć, że nie interesują ich orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, jednak, niestety, poniesiemy wtedy poważne konsekwencje, z opuszczeniem Unii Europejskiej włącznie - podsumowuje prof. Andrzej Zoll.

We wtorek wśród 73 sędziów SN aż 27 ukończyło 65. rok życia. Oświadczenia o woli pozostania na stanowisku, powołując się na zapisy nowej ustawy o SN, złożyło dziewięciu sędziów. Siedem osób złożyło oświadczenia powołując się jednak bezpośrednio na Konstytucję, nie dołączając dodatkowo zaświadczeń o stanie zdrowia.  

Oświadczeń nie złożyło 11 sędziów, w tym I prezes SN. 

Zarówno we wtorek, jak i w środę przed budynkiem Sądu Najwyższego gromadzili się ludzie protestujący przeciwko konsekwencjom nowelizacji ustawy o SN. Trzymano flagi polskie i UE, tabliczki z napisem "Konstytucja". Skandowano m. in. "wolne sądy".

JB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy