Reklama

Reklama

Zmiany w stołecznym ratuszu. Polityk PiS: Tworzenie sztucznego problemu

- Nazwanie kogoś "prezydentką" nie zwiększa kompetencji ani nie buduje godności - mówi Interii Dariusz Figura, wiceprzewodniczący Rady Warszawy. Polityk PiS odniósł się do zmian, które od 1 stycznia zajdą w stołecznym ratuszu - stosowane będą żeńskie formy nazw stanowisk pracowniczych. - Używanie żeńskich końcówek jest dobrowolne na wniosek urzędniczki - przekazała Karolina Gałecka, rzecznik warszawskiego magistratu.

W praktyce zmiana jest kosmetyczna, bo nazwy stanowisk pracowników administracji samorządowej określony zostały Rozporządzeniem Rady Ministrów z 15 maja 2018 r. "Dlatego w większości dokumentów kadrowych, a także w dokumentach o charakterze formalnym, takich jak decyzje administracyjne i inne dokumenty, których forma została określona przepisami prawa, będzie musiała być stosowana forma męska" - przekazał ratusz.

Reklama

Jak dowiedziała się Interia, pomysł z feminatywami w magistracie nie wyszedł od prezydenta Warszawy. - O taką możliwość apelowały członkinie Warszawskiej Rady Kobiet, ale także część stołecznych urzędniczek zwracała się z prośbą o umożliwienie stosowania żeńskich końcówek - powiedziała Interii Gałecka.

Jednocześnie usłyszeliśmy, że prawa kobiet to "jeden z głównych kierunków w kadencji prezydenta Trzaskowskiego", ogłoszony jeszcze w prekampanii prezydenckiej.

"Inspektorki", "zastępczynie", "specjalistki"

Urzędniczki przywiązane do tradycyjnej nomenklatury nie muszą się obawiać. Nikt nie będzie ich do niczego zmuszał. Gałecka zapewniła nas, że używanie żeńskich określeń w komunikacji, stopkach na wizytówkach czy tabliczkach przy drzwiach do gabinetów jest dobrowolne.

Co z rozdźwiękiem pomiędzy rozporządzeniem rady ministrów, a planami warszawskiego ratusza? - Razem z posłankami chcemy zwrócić się do parlamentu o zmiany ustawowe. Dziś zgodnie z ustawą o samorządzie można używać żeńskich końcówek, ale dotyczy to tylko niektórych stanowisk obsługi: telefonistka, pokojowa, sekretarka - wyjaśnia Gałecka. Trwają rozmowy o przygotowaniu projektu ustawy.

Wydaje się jednak, że przy większości parlamentarnej Zjednoczonej Prawicy taki pomysł nie przejdzie. 

- W języku polskim pewne formy mają żeńskie końcówki. Mówi się "pani radna", a nie "pani radny". To naturalne. Zmienianie czegoś na siłę jest tworzeniem sztucznego problemu - przekazał nam Dariusz Figura, wiceprzewodniczący Rady Warszawy z PiS. - Sprawia jedynie satysfakcję grupce o mocno lewicowych poglądach, dla której to jest kwestia tożsamości. Nazwanie kogoś "prezydentką" nie zwiększa kompetencji ani nie buduje godności - uważa.

Jakie nazwy stanowisk pojawią się w stołecznym ratuszu od 1 stycznia 2020 roku? Chodzi m.in. o "inspektorki", "zastępczynie" czy "specjalistki".  

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama