Reklama

Reklama

Zjednoczona Prawica dogadała się w sprawie Funduszu Odbudowy

Liderzy Zjednoczonej Prawicy zdecydowali, że czas reaktywować Radę Koalicji. Dlatego szefowie PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia wyjadą wspólnie, żeby zastanowić się nad konkretnymi ustawami, które będą razem popierać do końca kadencji. Udało się też dogadać w sprawie Funduszu Odbudowy. - Wszyscy doszli do wniosku, że się opłaca, a głosowanie i tak przejdzie - mówi informator Interii.

W weekend przy jednym stole usiedli Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin. Jak w kuluarowych rozmowach przyznają zgodnie nasi rozmówcy ze wszystkich partii koalicyjnych, dyskusja przebiegała w dobrej atmosferze. - Byliśmy w separacji, ale wracamy do stosunków małżeńskich - stwierdził w Polsat News Waldemar Buda, wiceszef Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej.

Jednym z najtrudniejszych tematów była rozmowa dotycząca głosowania nad ratyfikacją decyzji o zasobach własnych Unii Europejskiej, która jest konieczna do uruchomienia pomocy finansowej. Nie jest tajemnicą, że Solidarna Polska i Zbigniew Ziobro odmawiają poparcia w głosowaniu. Udało się jednak dogadać w tej sprawie.

Reklama

- Obiektywnie (głosowanie nad zasobami własnymi UE - red.) to coraz mniejszy problem. Szymon Hołownia deklaruje, że będzie "za". Część lewicy mówi o poparciu. Są do tego niezrzeszeni, którzy też będą "za". Zagrożenie jest niewielkie. W razie sprzeciwu PO pakuje się w pułapkę polexitu, będzie łatwa do bicia - mówi nam jeden z polityków Zjednoczonej Prawicy.

PiS liczy, że z częścią opozycji uda się ratyfikować decyzję, a co za tym idzie 58 mld euro trafi do Polski (to kwota odnosząca się do Krajowego Planu Odbudowy - red.). Jak usłyszeliśmy, sprzeciw Zbigniewa Ziobry może zostać uznany za wartość dodaną. - Część Zjednoczonej Prawicy mówi do innego elektoratu, część do innego. Podobnie było przy wejściu do Unii Europejskiej. W PiS jedna trzecia z Markiem Jurkiem była sceptyczna, dwie trzecie popierało. To dawało możliwość połykania elektoratu ze wszystkich stron - tłumaczy jeden z naszych informatorów.

Gorzej, jeśli chodzi o żądania Jarosława Gowina. Lider Porozumienia twardo domaga się odsunięcia trzech wiceministrów, którzy w sporze partyjnym poparli Adama Bielana. Chodzi o Zbigniewa Gryglasa, Jacka Żalka i Michała Cieślaka. Żadne decyzje w tej sprawie jednak nie zapadły. - Prezes deklarował, że nie będziemy się wtrącać w wewnętrzne sprawy koalicjantów. Decyzje zapadną, kiedy sprawa zostanie rozstrzygnięta - zdradza rozmówca Interii. Stronnicy Gowina są jednak przekonani, że odwołanie buntowników to tylko kwestia czasu.

Chociaż, jak mówią politycy Zjednoczonej Prawicy, udało się ustalić niewiele konkretów, to przywódcy koalicji zaplanowali wspólny wyjazd, na którym mają wypracować konkretne propozycje programowe. - Do tej pory mieliśmy się wspierać, teraz na stół trafią ustawy, jakie mają zostać przeprowadzone do następnych wyborów - słyszymy. - Powinno to ustabilizować sytuację w koalicji - dodaje nasz rozmówca.  

Liderzy Rady Koalicyjnej mają wyjechać poza Warszawę i rozmawiać w "luźniejszej atmosferze". Z naszych informacji wynika, że nie ma mowy o renegocjacji umowy koalicyjnej. 

Jakub Szczepański

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne