Reklama

Reklama

Ziobro naciska, Lewica murem za Biejat

Jarosław Kaczyński zasugerował, że w najbliższym czasie sejmowa komisja polityki społecznej i rodziny zmieni przewodniczącą. – Najpierw będziemy próbowali rozmawiać z klubem parlamentarnym SLD, aby to oni zmienili swojego kandydata – tłumaczy wicemarszałek Małgorzata Gosiewska z PiS. Z informacji Interii wynika, że na odwołanie Magdaleny Biejat naciska środowisko Zbigniewa Ziobry. – Stoimy murem za naszą przewodniczącą – mówi nam Adrian Zandberg z Lewicy.

W rozmowie z "Gazetą Polską" prezes PiS nie przebierał w słowach. Zapytany o poparcie własnych posłów dla kandydatury Magdaleny Biejat, wyraził się jasno. "Ta sprawa wkrótce zostanie rozwiązana" - oświadczył Kaczyński. O wymianie przewodniczącej w radiowej Trójce mówiła z kolei Gosiewska. "Odbiór (Biejat - red.) jest bardzo negatywny" - powiedziała wicemarszałek Sejmu.

Jak usłyszeliśmy, wymiana przewodniczącej to jeden z warunków, jakie podczas rozmów negocjacyjnych dotyczących nowej umowy koalicyjnej Zjednoczonej Prawicy, stawia środowisko Zbigniewa Ziobry. 

Reklama

- W czasie negocjacji postawiono twarde postulaty programowe dotyczące rodziny. W związku z tym jednym z warunków stała się zmiana szefowej sejmowej komisji rodziny - mówi nam źródło zbliżone do ministra sprawiedliwości. 

Warto pamiętać, że odwołania lewicowej posłanki chcą także posłowie Konfederacji.   

Murem za Biejat

Politycy Lewicy przyznają, że nie dostali jeszcze żadnych dokumentów, który miałyby dotyczyć odwołania Magdaleny Biejat z funkcji szefowej sejmowej komisji rodziny. - Przypominam, że jeśli chodzi o tę komisję do tej pory odbyło się tylko jedno spotkanie, na którym wybrano władze. Nie widzę powodów, które wskazywałyby na konieczność odwołania pani Magdaleny Biejat, bo nie poruszano żadnych merytorycznych tematów - podnosi w rozmowie z Interią Krzysztof Gawkowski, szef klubu parlamentarnego Lewicy. 

- Obecnie byłaby to tylko gra polityczna. Mam nadzieję, że rozmowy o odwołaniu Biejat to tylko plotki albo pogróżki medialne - dodaje.

Murem za koleżanką stoi nie tylko cały klub Lewicy, ale i jej koledzy oraz koleżanki z partii Razem. - Jest świetną przewodniczącą komisji. Zna się na polityce społecznej, walce z bezdomnością, wspiera osoby z niepełnosprawnością. Magda gwarantuje dialog społeczny, to, że głos wszystkich związków zawodowych i organizacji społecznych będzie wysłuchany. Być może to właśnie to przeszkadza tak naprawdę prawicy? - zastanawia się Adrian Zandberg, jeden z liderów lewicowej koalicji w Sejmie.

"Dealowanie" komisjami

Liderzy Lewicy podchodzą bez kompleksów do ewentualnych zmian w składzie komisji sejmowych. W rozmowie z Interią sama Magdalena Biejat przyznała, że posłowie z jej klubu zadowoliliby się także komisją ochrony środowiska, komisją infrastruktury lub komisją gospodarki i rozwoju. Czy to wysokie wymagania?

- Z parytetu komisji dotyczących tego, jak duża jest wielkość klubu Lewicy, przysługuje nam, jak każdemu innemu dużemu blokowi politycznemu, jedna z dużych komisji. Jednak na pewno nie będziemy "dealowali komisjami". Magda jest przewodniczącą komisji i powinna nią pozostać - uważa Gawkowski.

Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu z SLD stara się zachować dystans. - Przyjdzie czas na rozmowy, będziemy rozmawiali. Jako Lewica będziemy pokazywać racjonalność, dystans i spokój. Czy rozmowy dadzą coś rozsądnego, to się okaże. Pamiętajmy tylko, że w tej kadencji to PiS rozdaje karty - podkreśla polityk. 

- Osoby wybierane w Sejmie na stanowiska są wybierane tylko i wyłącznie dzięki głosom ugrupowania rządzącego. W sprawach kadrowych ta partia zrobi to, co zechce - dodaje Czarzasty. Zapewnia, że jeśli dojdzie do rozmów z PiS, Lewica poinformuje o ich efekcie.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje