Reklama

Reklama

Wiemy, co Michał Cieślak usłyszał od prezesa PiS

Chociaż jeszcze w środę wczesnym popołudniem członkowie zarządu Partii Republikańskiej Adama Bielana zapewniali, że będą bronić partyjnego kolegi, niewiele wyszło z ich deklaracji: - Oczekuję od pana ministra Michała Cieślaka, że poda się do dymisji. Jeśli się nie poda, będzie odwołany - tuż po godz. 18, podczas spotkania w Sochaczewie, oznajmił Jarosław Kaczyński. W tym czasie wywołany do tablicy wiedział już, że musi pożegnać się z rządem. O swojej dymisji usłyszał kilka godzin wcześniej w gabinecie prezesa PiS.

Na początku tygodnia cała Polska usłyszała o zachowaniu ministra-członka Rady Ministrów z obozu Adama Bielana. W ostatni piątek, kiedy Michał Cieślak odwiedzał urząd pocztowy w Pacanowie, wdał się w dyskusję z naczelniczką placówki. Kobieta narzekała na drożyznę i wysokie raty kredytów. Niedługo później okazało się, że polityk poskarżył się na urzędniczkę, która miała zostać wyrzucona z pracy.  

W środę, po nagłośnieniu sprawy przez ogólnopolskie media, u Jarosława Kaczyńskiego interweniowali zarówno Adam Bielan jak i sam Cieślak. Do ostatniej chwili bielaniści liczyli, że uda im się ocalić głowę ministra: - Jeśli koledzy z PiS oczekują od nas reakcji względem Michała Cieślaka, to najpierw muszą się zastanowić nad postępowaniem Ryszarda Terleckiego, który podczas wizyty w sklepie nazwał jedną panią "kretynką" - na kilka godzin przed dymisją usłyszała Interia.

Reklama

W gabinecie prezesa

Jak udało nam się ustalić, prezes PiS spotkał się z Michałem Cieślakiem w swoim gabinecie, w KPRM. O rozmowę miał zabiegać sam świętokrzyski polityk, który od rana czuł zbliżające się kłopoty. Do spotkania z wicepremierem doszło jeszcze przed głosowaniami w Sejmie, przed godz. 16. - Prezes powiedział Michałowi, że sprawa będzie medialnie nie do obrony. Obaj ustalili, że Cieślak ma podać się do dymisji - zdradza nam polityk Zjednoczonej Prawicy zorientowany w sprawie.  

Oficjalna wersja jest jednak zupełnie inna. To polityk z obozu Adama Bielana miał sam zdecydować o swoim odejściu. - Po Michale Cieślaku przetoczył się walec machiny medialnej, według mnie, całkiem niesłusznie. Pan minister, dla dobra Zjednoczonej Prawicy, postanowił podać się do dymisji - powiedział Interii Szymon Stachowiak, rzecznik republikanów. - Jako zarząd Partii Republikańskiej nie wywieraliśmy na nim presji. Przyjęliśmy jego decyzję, uszanowaliśmy ją i podziękowaliśmy za wspólną pracę - dodał.

W kuluarowych rozmowach z działaczami Partii Republikańskiej słyszymy jednak, że chodziło o "przyszłość Cieślaka i całego ugrupowania": - PiS wszedł w tryb kampanii wyborczej, dlatego jego politykom wolno teraz znacznie mniej - twierdzi jeden z naszych rozmówców. - Gdyby Cieślakowi coś takiego przydarzyło się jeszcze pół roku temu, pewnie nie straciłby stanowiska. Kaczyński obiecał, że będzie tak samo twardy w stosunku do polityków należących do PiS - zapewnia nasze źródło.

Tak jak pisaliśmy w środę, według działaczy z Nowogrodzkiej zachowanie Cieślaka "nie licowało" z etosem PiS. Politycy śmiali się również z ego kolegi, który w donosie na naczelniczkę z Pacanowa określił sam siebie mianem "najwyższego urzędnika państwowego". Napisał również, że "został obrażony jako minister i poseł".

Namówili lidera PiS

Z nieoficjalnych informacji Interii wynika, że współpracownicy prezesa PiS Krzysztof Sobolewski oraz Radosław Fogiel, namawiali Kaczyńskiego, aby jak najszybciej przeciął spekulacje medialne odnośnie Cieślaka. Dlatego lider PiS zrobił to już podczas swojego wystąpienia w Sochaczewie.

- Zacznę od sprawy ministra Michała Cieślaka. Radykalnie różnimy się od naszych przeciwników, widzimy to poprzez doktrynę Neumanna - na początku swojego wystąpienia powiedział Jarosław Kaczyński. - Oczekuję od pana ministra, że poda się do dymisji i zapewniam, że to miejsce zostanie zachowane dla koalicjanta - dodał. Niedługo później oficjalną deklarację złożył polityk wywołany do tablicy.

"Po rozmowie z wicepremierem Jarosławem Kaczyńskim oraz prezesem Partii Republikańskiej Adamem Bielanem, kierując się dobrem Zjednoczonej Prawicy, podjąłem decyzje o rezygnacji z funkcji ministra w KPRM" - oznajmił Cieślak.

Wiadomo już, że miejsce zdymisjonowanego ministra ma zająć poseł Włodzimierz Tomaszewski. - Nominacja była dla nas naturalna, zarząd zatwierdził ją jednomyślnie. Przez ćwierć wieku był samorządowcem, w tym 8 lat wiceprezydentem Łodzi, jednego z największych miast w Polsce. Był także jednym ze współautorów pierwszej reformy samorządu terytorialnego z 1998 roku - komentuje Stachowiak.

Już teraz wiadomo więc, że przynajmniej w sferze deklaracji, bielaniści, zachowali stan posiadania w rządzie. Pozostaje pytanie: czy Michał Cieślak może liczyć na miejsce na listach Zjednoczonej Prawicy przed kolejnymi wyborami? - Dla dobra rozmów nie mogę teraz niczego deklarować, ani przedstawiać. Odpowiedź na to pytanie pojawi się w przestrzeni medialnej, w najbliższym czasie - usłyszeliśmy od rzecznika republikanów. 

Poczta Polska zapewniła, że urzędniczka z Pacanowa nie musi obawiać się konsekwencji swojej dyskusji z politykiem Zjednoczonej Prawicy.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy