Reklama

Reklama

Waldemar Pawlak nie składa broni

Chociaż na stanowisko szefa Rady Naczelnej ludowców Zarząd Mazowieckiego PSL rekomendował wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego, Waldemar Pawlak nie składa broni. - Rekomendacja zarządu mazowieckiego PSL to tylko opinia wąskiego grona (…). Nie jest wiążąca dla delegatów z województwa mazowieckiego, a tym bardziej dla delegatów z innych województw - mówi nam były premier.

W Interii pisaliśmy już o wynikach głosowania, które odbyło się podczas środowego posiedzenia zarządu PSL na Mazowszu. W tym wpływowym regionie na stanowisko szefa Rady Naczelnej rekomendowano Piotra Zgorzelskiego, Waldemara Pawlaka oraz Jarosława Kalinowskiego, który obecnie sprawuje tę funkcję. Wicemarszałek dostał 54 głosy, były premier uzyskał ich 17, zaś europoseł ludowców ledwie 8.

Zwycięskiego kandydata zgłosił były minister rolnictwa, Marek Sawicki: - Droga nie jest zamknięta, przecież Waldemar Pawlak może zebrać podpisy i zgłosić się na kongresie PSL. Delegatów jest ponad 800, trzeba zebrać 10 proc. głosów - tłumaczy nam polityk. - Jeśli będzie mocno chciał, zbierze podpisy. To nic trudnego. Chyba, że zraził się rekomendacją mazowieckiego zarządu - dodaje.

Reklama

W rozmowie z Interią Waldemar Pawlak deklaruje, że chce stworzyć z ludowców trzecią siłę w polskiej polityce. - Chciałbym zaproponować, aby PSL rozwijał tę koncepcję, którą przedstawiał także Jarosław Kalinowski. Chodzi o szeroką otwartość na różne środowiska, na pamięć i obecność w mateczniku, ale także otwartość na pracodawców, gospodarzy, straże pożarne, przedsiębiorców czy Związek Młodzieży Wiejskiej - tłumaczy nam były premier.

Polityk podkreśla, że nie interesuje go fotel prezesa ludowców, zaś poglądy prezentowane przez Władysława Kosiniaka-Kamysza są mu bardzo bliskie. Jak mówi, on sam jest blisko wsi i dlatego jego głos może okazać się cenny. - Wciąż jestem aktywnym rolnikiem, przedsiębiorcą i mam kontakt z trochę innym światem niż świat salonów sejmowo-politycznych. Jestem przekonany, że realny świat jest trochę pomijany w polityce krajowej, więc podjąłem decyzję o kandydowaniu - tłumaczy Pawlak.

Zapytaliśmy byłego premiera czy wziął do siebie rekomendację swoich kolegów z mazowieckiego zarządu swojej organizacji. W odpowiedzi polityk mówi nam o "opinii wąskiego grona". - W PSL-u, w odróżnieniu od innych partii, mamy strukturalną demokrację zbudowaną w statucie. Bo na każde stanowisko musi być co najmniej dwóch kandydatów. Wywieranie presji i nacisku jest wbrew tradycji ludowców - uważa Waldemar Pawlak.

Zdaniem rozmówcy Interii, ludowcom potrzeba "rozsądnej równowagi". - Są ludzie, którzy tak jak Władysław Kosiniak-Kamysz, dzięki swojej pracy i nauce są już w trochę innej przestrzeni. To doktor medycyny, ale potrzebujemy też takich, którzy dotykają "czarnej ziemi" doskonale znanej z hymnu Związku Młodzieży Wiejskiej - puentuje były premier.   

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje