Reklama

Reklama

Tak Sejm walczy z pandemią COVID-19. Znamy koszty

Jak dowiedziała się Interia, od początku pandemii koronawirusa Kancelaria Sejmu wydała blisko 1,7 mln zł na walkę z COVID-19. Najwięcej kosztowały środki ochronne, takie jak maseczki, rękawiczki czy kombinezony, których zakup pochłonął ponad 722 tys. zł. - Podejmowane środki ostrożności są poddawane regularnej ocenie pod kątem ich adekwatności - podkreśla Centrum Informacyjne Sejmu.

5 marca 2020, dzień po wykryciu w Polsce pierwszego przypadku zakażenia koronawirusem, w Kancelarii Sejmu powołano "Zespół koordynujący działania Kancelarii Sejmu związane z zagrożeniem zakażeniem wirusem SARS-CoV-2". Zespół działa do tej pory. - Wprowadzono regulacje wewnętrzne zmierzające do ograniczenia ryzyka transmisji koronawirusa przy jednoczesnym zachowaniu możliwości realizowania zadań nałożonych na urząd - zapewniają nas służby prasowe Sejmu.

Na początku pandemii wprowadzono m.in. ograniczenia dla dziennikarzy czy przestano wydawać jednorazowe przepustki uprawniające do przebywania na terenie parlamentu. Posłowie zaczęli głosować i obradować zdalnie. Jak ustaliliśmy, rozbudowa systemu umożliwiającego zdalne posiedzenia Sejmu oraz obrad komisji to wydatek rzędu 157 382,19 zł.

Reklama

Z czasem restrykcje poluzowano, ale Sejm wciąż stosuje różne procedury związane z pandemią. Przykładowo: interesantom mierzy się temperaturę przed wejściem do gmachu, wypełniane są także specjalne kwestionariusze. Żeby to umożliwić, należało zakupić sprzęt i systemy służące do dezynfekcji, termometry czy lampy bakteriobójcze. Od 9 marca 2020 r. ich zakup kosztował 158 931,58 zł.

To wcale nie jedyny wydatek związany z dezynfekcją parlamentu. Politycy zdołali się już przyzwyczaić do zamaskowanych pracowników w specjalnych kombinezonach, którzy po godzinach dbają o odkażanie gmachu. W Sejmie ogólnodostępne są płyny do dezynfekcji czy mydła antybakteryjne. Kancelaria Sejmu przekazała nam, że te wszystkie działania i środki, w tym zakup dozowników, pochłonęły dotąd 481 565,99 zł.

W kontekście walki z pandemią "drobniejsze wydatki" to koszt przesłon w samochodach służbowych czy innych materiałów, które można oglądać na przykład w restauracji sejmowej czy recepcji hotelu dla posłów. W tym wypadku mówimy o kwocie 44 656,80 zł. W całym zestawieniu, do którego dotarła Interia, najtańsze okazały się materiały informacyjne jak tablice czy naklejki. Te kosztowały 28 626,37 zł.

Testowanie posłów

Kancelaria Sejmu inwestuje również w testy przeciwko COVID-19. Ostatnio było o nich głośno, kiedy okazało się, że po rutynowej kontroli zakażony był szef klubu parlamentarnego PiS, Ryszard Terlecki. - Poszedłem na test, bo sprawdzano pracowników Sejmu i członków prezydium. Zrobiłem to rutynowo, chociaż byłem przekonany, że nic mi nie jest - kilka dni temu powiedział Interii polityk.

Z zestawienia, które dostaliśmy od Centrum Informacyjnego Sejmu, wynika, że testy wykrywające koronawirusa kosztowały dotąd Kancelarię Sejmu 93 379 zł. Katarzyna Kotula z Nowej Lewicy, wiceszefowa sejmowej komisji regulaminowej, której klub domaga się testowania wszystkich posłów i interesantów w parlamencie zauważa, że posłowie nie mogą się przetestować na obecność koronawirusa w dowolnym momencie. Jak mówi, pamięta jedynie dwa przypadki, kiedy testowano parlamentarzystów.  

- Ostatnio testowano nas po tym, jak wyszło na jaw, że zakażony był Ryszard Terlecki z PiS - mówi Interii Kotula. - We wtorek klub Nowej Lewicy testował się sam, na własny koszt. W Sejmie mamy 460 osób na jednej sali, do tego jest jeszcze kilkuset pracowników Kancelarii Sejmu - dodała. Zdaniem parlamentarzystki dopóki posłowie i osoby odwiedzające parlament nie zaczną być testowane przeciwko COVID-19, wykluczenie kolejnych zakażeń będzie niemożliwe.

Centrum Informacyjne Sejmu przekazało nam, że testy dla parlamentarzystów, które przeprowadzono po zakażeniu Ryszarda Terleckiego miały "bezpośredni związek z dynamiczną sytuacja związaną z zagrożeniem koronawirusem". Decyzję podjęto "z uwagi na rosnącą liczbę zachorowań oraz osób przebywających na kwarantannie". Jak przekonują nas służby prasowe Sejmu, podobnie było w 2020 r.

- Kancelaria Sejmu nie prowadzi statystyk na temat stanu zdrowia parlamentarzystów. Kwestiami poszczególnych osób zajmuje się Państwowa Inspekcja Sanitarna - usłyszeliśmy od urzędników z CIS, kiedy zapytaliśmy, u ilu posłów wykryto COVID-19. Argumentują, że przy wdrażaniu odpowiednich procedur chodzi o to, żeby parlament działał normalnie.

Od 9 marca 2020 r. do 18 listopada 2021 r. Kancelaria Sejmu wydała dokładnie 1 686 974,69 zł na walkę z COVID-19.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy