Reklama

Reklama

Tak PO karci Ireneusza Rasia. Władysław Kosiniak-Kamysz pokrzyżował plany Borysa Budki

Po tym jak Ireneusz Raś został wyrzucony z Platformy Obywatelskiej, działacze Borysa Budki odebrali mu także sejmową komisję sportu, której od dawna przewodniczył. Jak dowiedziała się Interia, z odsieczą przyszli ludowcy. Dariusz Kurzawa odstąpił swoje miejsce nowemu koledze.

Ostra krytyka poczynań kierownictwa PO poskutkowała osobistym wnioskiem Borysa Budki, który domagał się wyrzucenia Rasia z partii. Jak się jednak okazało, nie był to koniec politycznej zemsty. Konserwatywny polityk został bowiem wyrzucony z własnej komisji. Co ciekawe, Ireneusz Raś... sam zagłosował za wykluczeniem się z gremium.

- Głosowanie zmian osobowych często odbywa się w bloku głosowań. Pan poseł chyba nie doczytał i sam głosował za tym, żeby zostać odwołanym jako członek komisji - powiedział Interii Jakub Rutnicki z PO, wiceprzewodniczący sejmowej komisji sportu, który lada moment ma przejąć kierownictwo po Rasiu.

Reklama

Zarówno Raś jak i przedstawiciele Koalicji Polskiej uważają, że cały plan był bardzo podstępny. Takie głosowania jak to dotyczące byłego posła PO są bowiem przeprowadzane szybko, a nie wszyscy czytają do końca druki przedkładane w ostatniej chwili.

- Irek, w sposób dla niego dość zaskakujący, został usunięty z komisji. Było to co najmniej dziwna sytuacja. Tak naprawdę dowiedzieliśmy się po głosowaniu, że Raś został usunięty - przekazał Interii Dariusz Kurzawa z PSL.

Powrót Rasia

Nieoficjalne informacje o przejściu Ireneusza Rasia do Koalicji Polskiej od jakiegoś czasu krążyły po sejmowych kuluarach. Wczoraj potwierdził je rzecznik PSL, Miłosz Motyka: - Od początku mówiliśmy, że chcemy budować racjonalne centrum, też chadecką odpowiedź na oczekiwania Polaków i cieszymy się, że Ireneusz Raś podjął decyzję o tym, aby wspólnie z nami budować ten centrowy, centroprawicowy projekt, który ma szansę odbierać głosy PiS - przekazał.

Dla samego Rasia ważna była praca w komisji, z której usunięto go 19 maja. Wrócił do niej dopiero w ostatni wtorek. Teraz świeżo upieczony polityk klubu Koalicji Polskiej dziękuje liderowi ludowców, Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi.  

- Przypomnę, że jestem bezpartyjny. Jako niezrzeszonego posła nie chcieli mnie przywrócić do pracy w mojej komisji. Jedyną drogą było zgłoszenie przez klub parlamentarny - powiedział Interii Raś. - Ze względu na wewnętrzne parytety ktoś musiał ustąpić. Jeden z kolegów z Koalicji Polskiej, z szacunku dla mnie, wycofał się z komisji - dodał.

Posłem, który wycofał się na własne życzenie był Kurzawa.

Koleżeńskie zachowanie

W rozmowie z Interią Dariusz Kurzawa podkreśla, że po usunięciu Ireneusza Rasia z sejmowej komisji sportu nikt nie wiedział, kto powinien zostać kolejnym przewodniczącym. Podkreśla też zaangażowanie nowego kolegi w prace komisji.

- Kiedy (Raś - red.) wchodził do naszego klubu, zapytał się, czy mógłby trafić do komisji, którą bardzo czuje. W rozmowach wewnętrznych zadeklarowałem, że jako jedyny przedstawiciel Koalicji Polskiej w tej komisji mogę odstąpić swoje miejsce i przejść do innej - usłyszeliśmy od Kurzawy. - Obiecał, że będzie reprezentował nasze interesy, więc nie widziałem problemu. Uważam, że Irek to wartościowy człowiek, który bardzo dobrze się realizował w tej komisji - dodał.

Kiedy formalnie Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki zmieni szefa? Odpowiada przyszły następca Rasia: - W tej chwili czekamy na zwołanie komisji. Od pewnego czasu, po odwołaniu przewodniczącego, pani marszałek nie podjęła jeszcze decyzji - mówi nam Rutnicki. Kiedy pytamy go o dawnego kolegę z Platformy, mówi o dobrej współpracy na przyszłość. - Niemniej, jego decyzje polityczne miały takie, a nie inne konsekwencje, które nie powinny go dziwić - skwitował polityk PO.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy