Reklama

Reklama

Tajemnicze przelewy na stowarzyszenie. Napieralski: Marcin W. kłamie i manipuluje

Marcin W. - wspólnik Marka Falenty i skazany przestępca, za pośrednictwem spółki MM Group dokonał przynajmniej dwóch wpłat na stowarzyszenie, o którym mówił w trakcie swoich zeznań. Do zarządu organizacji należy małżonka Grzegorza Napieralskiego. - Stowarzyszenie Harfa Dzieciom działa przy szkole, nie należy do mnie. Nie wiem, kto i kiedy na nie wpłaca - tłumaczy Interii poseł KO.

Współpracownik Falenty złożył zeznania obciążające Napieralskiego w lipcu 2018 r. Według mężczyzny parlamentarzysta miał odwrócić uwagę Anny Bańkowskiej z SLD, która interesowała się zanieczyszczaniem środowiska przez składy węgla należące do W. - Powiedziałem mu o tych moich problemach z poseł B. On powiedział, że mi ją "spacyfikuje", ale muszę przelać na konto fundacji (...), w której to na harfie grały jego córki bądź córka, kwotę 30 lub 20 tys. zł - twierdził wspólnik Falenty.

Jak podał "Super Express", na konto stowarzyszenia Harfa Dzieciom, faktycznie wpłynęły co najmniej dwie darowizny. Według dziennikarzy gazety we wrześniu 2013 r. firma W. wpłaciła organizacji 10 tys. zł. Kolejna darowizna w kwocie 3 tys. zł miał przyjść w styczniu 2014 r. Co na to Grzegorz Napieralski? Polityk nie ukrywa poirytowania. Tym bardziej, że jego telefon miał być zainfekowany Pegasusem.   

Reklama

- Okazuje się, że w Polsce osoba skazana może kłamać i manipulować, a ludzie niewinni muszą się z tego tłumaczyć. Jak już mówiłem, zeznawałem w prokuraturze. Moje słowa uznano za wystarczające, a świadka (Marcina W. - red.) za niewiarygodne - tłumaczy Interii Napieralski. - Stowarzyszenie Harfa Dzieciom działa przy szkole, nie należy do mnie. Nie wiem, kto i kiedy na nie wpłaca. Dlatego jestem przekonany, że warto powołać komisję śledczą, która zbada wszystkie wątpliwe wątki. Chętnie się przed nią stawię - dodaje.

Jak mówi nam polityk, nie ma niczego, co "kładłoby się cieniem" na jego aktywność polityczną. - Gdyby było inaczej, kiedy Zbigniew Ziobro rządzi prokuraturą, już dawno pojawiłby się wniosek o odebranie mi immunitetu - opowiada polityk KO. - Nie zamierzam się tłumaczyć, bo nic złego nie zrobiłem. Granica przyzwoitości została już dawno przekroczona. Jeśli panowie z PiS chcą sobie cokolwiek sprawdzać, niech zerkną do moich zeznań. Tam wszystko jest na piśmie - precyzuje.

Kilka dni temu, w rozmowie z Interią, Grzegorz Napieralski uznał, że publikacja zeznań Marcina W. to zemsta Zbigniewa Ziobry. - W tym momencie, skoro prokuratura nie postawiła zarzutów korupcyjnych, oznacza, że nie zgromadziła dowodów, które wskazałyby na popełnienie tych czynów. Natomiast sprawa nie została zakończona - w poniedziałek, na antenie RMF FM, przyznał wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy