Reklama

Reklama

Rozłam w Porozumieniu. Jest decyzja o wyrzuceniu z partii Adama Bielana i Kamila Bortniczuka

Władze Porozumienia, które są związane z Jarosławem Gowinem podjęły decyzję o wydaleniu z partii Adama Bielana i Kamila Bortniczuka - dowiedziała się Interia. Wniosek został przyjęły przez aklamację. Wcześniej - jak twierdzą nasi informatorzy - Bielan powiedział prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, że Gowin spotykał się z Donaldem Tuskiem. Na spotkaniu z prezesem PiS wicepremier i szef Porozumienia miał wytłumaczyć, że takiego spotkania nie było.

W praktyce oznacza to, że za głosowało 23 członków ugrupowania. Jak mówią informatorzy Interii ze strony Bielana i Bortniczuka "nie było słowa sprzeciwu".

Od stronników wicepremiera dowiedzieliśmy się, że zdobyli opinię prawną "która zmasakrowała argumentację zbuntowanych".

Wnioskiem zajął się krajowy sąd koleżeński.

Wcześniej - jak twierdzą nasi informatorzy - Bielan miał powiedzieć prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, że Gowin spotykał się z Donaldem Tuskiem. 

Do takiego spotkania, według Bielana, doszło w styczniu, w jednym z warszawskich hoteli. Podobno podczas rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim europoseł powołał się na "bardzo wiarygodne źródło", które miało informacje z pierwszej ręki.

Reklama

Na spotkaniu z prezesem PiS Gowin miał wytłumaczyć, że takiego spotkania nie było. Jak się dowiedzieliśmy, spore wrażenie na Jarosławie Kaczyńskim zrobiła też deklaracja posłów Porozumienia, którzy w publicznym oświadczeniu wyrazili poparcie dla wicepremiera. Podpisało się pod nim czternastu parlamentarzystów, co ma niebagatelne znaczenie w kontekście sejmowej większości Zjednoczonej Prawicy.

Z informacji Interii wynika także, że prezes PiS był przekonany, iż Bielan założy swoją partię. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w tym konflikcie prezes PiS opowiedział się po stronie Gowina.

- Informacja o wniosku o wykluczenie mnie z Porozumienia to nie może być prawda, bo taki wniosek może złożyć tylko Prezydium Zarządu, zwołane przez prezesa, którym obecnie jest Adam Bielan - powiedział poseł Kamil Bortniczuk.

Wcześniej większość parlamentarzystów Porozumienia napisała: "Nie godzimy się na próby destabilizowania naszej partii przez pojedynczych jej członków, w ich dążeniu do realizacji planów politycznych czy to osobistych, czy to pisanych przez przeciwników naszego ugrupowania. Sprzeciwiamy się uprawianiu przez nich polityki metodą wywoływania konfliktów i politycznego chuligaństwa - nie takim ideom służy partia, która w swej nazwie odwołuje się do porozumienia".

Parlamentarzyści napisali też, że przywództwo Gowina "gwarantuje stabilność zarówno w łonie naszej partii, jak i w całej Zjednoczonej Prawicy, której Porozumienie pod przywództwem prezesa Jarosława Gowina jest lojalnym członkiem".

Czytaj też: Bielan mówi, że lider musi mieć charyzmę

Bortniczuk ujął się za Bielanem

Otwarty konflikt w ugrupowaniu wyszedł na jaw w czwartek, gdy Porozumienie zawiesiło Bielana, a także Arkadiusza Urbana i Marcela Klinowskiego w prawach członka partii za "wielokrotne łamanie regulaminu". Bortniczuk napisał potem w mediach społecznościowych, że jest "pewny w 200 proc., że zawieszenie Adama Bielana jest prawnie bezskuteczne".

Czytaj też: Ujawniamy stenogramy z kongresu Porozumienia

Przypomnijmy, Bielan twierdzi, że zarząd partii, rozszerzony w październiku ubiegłego roku na wniosek Gowina został uzupełniony niezgodnie ze statutem. Europoseł mówił, że nie uznaje decyzji podejmowanych przez ten zarząd i jego prezydium za ważne. Zdaniem Bielana, trzyletnia kadencja Gowina, wybranego na prezesa Porozumienia w 2015 roku upłynęła w kwietniu 2018, bo na nadzwyczajnym kongresie partii, który odbył się jesienią 2017 roku wyboru prezesa nie przeprowadzono.

JSZ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje