Reklama

Reklama

Robert Biedroń obawia się o pozycję Włodzimierza Czarzastego

Chociaż w sondażach poparcie Lewicy rośnie, w koalicji nie brakuje napięć. Politycy Wiosny obawiają się, że jeśli Włodzimierz Czarzasty utraci stery w SLD, współpraca z partią Roberta Biedronia zakończy się z hukiem. Dlatego do mediów wyciekły informacje o spotkaniu europosła z Rafałem Trzaskowskim.

Pod koniec ubiegłego tygodnia media informowały o tajnym spotkaniu lidera Wiosny i prezydenta Warszawy. Politycy spotkali się we wtorek późnym wieczorem w stołecznym ratuszu. "Trzaskowski założy z Biedroniem partię?!" - dopytywał "Super Express", który nagłośnił sprawę.

Po spotkaniu Biedroń zobaczył się z parlamentarzystami z własnego ugrupowania. Opowiadał, że było merytorycznie i snuł wizje rządu, który Wiosna mogłaby utworzyć po wyborach razem z Platformą. Mówi jeden z uczestników: - Biedroń przygotowuje nas do startu z PO. Jednak jeśli wystartujemy oddzielnie (bez koalicjantów - red.), żadnego wspólnego rządu nie będzie, bo będziemy mieli za mało posłów.

Reklama

W oficjalnych rozmowach nie ma mowy o tak daleko idących planach jak wspólny rząd. - Spotkania Roberta Biedronia z Rafałem Trzaskowskim to spotkania mające na celu przybliżyć to, czy jesteśmy w stanie ze sobą w ogóle rozmawiać - twierdzi Krzysztof Gawkowski, przewodniczący klubu parlamentarnego Lewicy.

Z kolei Krzysztof Śmiszek, wiceprzewodniczący z Wiosny mówi o "spotkaniu roboczym". - Przypomnę, że Robert jako pierwszy poparł Rafała po pierwszej turze wyborów (prezydenckich - red.). Jako jedyny dał mocny sygnał. Udowodnił, że pomimo różnic programowych można jednoznacznie pokazać, gdzie jest demokracja. Czyli po stronie opozycji - argumentuje poseł.

Posłanka Małgorzata Prokop-Paczkowska: - Trzaskowski jest postępowy, może nawet bardziej niż cała PO.

Jak usłyszeliśmy, liderzy lewicy regularnie spotykają się z politykami Platformy, żeby rozważać ewentualne scenariusze na rok 2023, kiedy odbędą się kolejne wybory parlamentarne.

Kłopoty Czarzastego

Jak usłyszała Interia, w nagłośnieniu informacji o spotkaniu Trzaskowskiego i Biedronia, nie było ani odrobiny przypadku. Nasi informatorzy twierdzą, że Biedroń chciał pokazać SLD swoje ewentualne zdolności koalicyjne. Dlaczego?

- Frakcja konserwatywna w SLD nie uznaje przywództwa Czarzastego. Odwołanie Żukowskiej (Anna Maria Żukowska, posłanka i była rzecznika sojuszu - red.) to był tylko pierwszy krok. Dla wielu baronów skupionych wokół Leszka Millera, obecny przewodniczący jest zbyt postępowy - tłumaczy Interii jeden z polityków należących do klubu Lewicy.  

Jak twierdzą nasi rozmówcy z Sejmu, baronom nie podobają się porządki Wiosny, "włącznie z walką o prawa kobiet i pomoc mniejszościom". - Dla niektórych takie działania są wręcz szokujące. Co gorsza, połączenie z SLD idzie jak po grudzie. Przecież było zapowiadane już dwa lata temu - dorzuca jeden z naszych informatorów. 

Czarzasty w Tygodniku Interii: nie muszę co kwartał ogłaszać nowego programu

Anna Maria Żukowska: - Napięcia odbieram jako wyraz frustracji spowodowanej tym, że nasz statut nie został zarejestrowany w sądzie. Na to nie mamy wpływu. Do tego trwa pandemia, to jest nie bez znaczenia - mówi nam parlamentarzystka. - To wszystko generuje sytuacje stresogenne. Nie tylko w partiach politycznych, ale w rodzinach czy w firmach. Wierzę, że statut uda się prawomocnie zarejestrować i będziemy mogli zwołać kongres - dodała.

W razie utraty władzy przez Czarzastego Wiosna najprawdopodobniej będzie musiała radzić sobie sama w kolejnych wyborach. A to, w opinii wielu jej polityków, mogłoby się zakończyć politycznym niebytem. 

Burza w Wiośnie

Na ile to wszystko prawdopodobne? Lęki po stronie Biedronia może obrazować wypowiedź Marka Dyducha, byłego sekretarza generalnego SLD: - Jeżeli lewica nie będzie obarczona lewactwem, możemy przekroczyć 20 procent poparcia - oświadczył na antenie RMF FM. Po tych słowach w Wiośnie... rozpętała się burza. 

- Być może Biedroń powinien zareagować, bo posłowie Wiosny są zniesmaczeni - oburzają się politycy z otoczenia europosła, z którymi rozmawiamy. - Trzeba się dogadać. Inaczej po połączeniu partii, jeśli finalnie w ogóle do niego dojdzie, powybijamy się nawzajem - dodają nasze źródła. 

W klubie Lewicy panuje przekonanie, że kierownictwo Platformy Obywatelskiej chętnie przystanie na współpracę z posłami Biedronia czy Czarzastego. Ewentualne połączenie sił nie jest jednak proste ze względu na konserwatywną frakcję w PO, która przy takim scenariuszu może zagrozić rozłamem.

Jakub Szczepański, Łukasz Szpyrka

Przekaż 1 proc. na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL