Reklama

Reklama

Przemysław Czarnek kpi z gróźb opozycji. "Już się bałem, że nie zauważają mojej pracy"

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, na początku lipca Sejm pochyli się nad wnioskiem o odwołanie szefa resortu edukacji i nauki, który złożyła Koalicja Obywatelska. - I tak późno. Już się bałem, że PO i Lewica nie zauważają efektów mojej pracy - w rozmowie z Interią komentuje Przemysław Czarnek.

Dotąd politycy PiS mogli spać spokojnie, bo mieli dość szabel, żeby odrzucić każdy z wniosków opozycji. Sytuacja się zmieniła, gdy z klubu Zjednoczonej Prawicy odeszli Małgorzata Janowska, Arkadiusz Czartoryski i Zbigniew Girzyński, którzy założyli koło poselskie Wybór Polska.

- Przyjrzymy się uzasadnieniu wotum nieufności dla ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka, ale będziemy bardzo poważnie rozważać jego poparcie - na antenie TOK FM przyznał Girzyński. W rozmowie z Interią studzi jednak gorące głowy przeciwników PiS: - Opozycja zapowiada różne rzeczy, składa wnioski, a potem nie przychodzi na głosowania. Niech przestaną się kompromitować - usłyszeliśmy.

Reklama

Sam Przemysław Czarnek podchodzi spokojnie do sprawy. - Nie mam żadnych lęków. Jeśli Sejm udzieli mi wotum nieufności to odejdę. Jeśli wniosek upadnie, będę pracował dalej. Zwykłe zasady demokracji. Myślę, że moich zwolenników w Sejmie jest więcej niż przeciwników. Liczę także na obiektywizm posła Zbigniewa Girzyńskiego - usłyszeliśmy.

"Girzyński ogarnie"

Zbigniew Girzyński powiedział Interii, że opozycja jest zwyczajnie nieudolna. -  Ostatnio były głosowane trzy wota nieufności zgłoszone przez PO i Lewicę. Z jednego klubu nie było pięciu, z drugiego dwóch posłów. A z klubu PiS, o wiele większego, nie było ledwie trzech - dodaje.

Do grupy posłów Koalicji Obywatelskiej zgłaszających wniosek dotyczący Przemysława Czarnka należy Barbara Nowacka. Jak przekazała nam posłanka, dokument liczy 11 stron i będzie procedowany podczas najbliższego posiedzenia Sejmu.

- Girzyński ogarnie przeczytanie tych kilkunastu stron, a dokument na pewno będzie dostępny dla posłów. Są tam nasze zastrzeżenia, przede wszystkim, jeśli chodzi o zarządzanie oświatą - mówi Nowacka. - Nie mówię nawet o wypowiedziach Czarnka, które go dyskwalifikują jako ministra. Znajdziemy tam całą listę przewinień ministra - dodała.

Co z oskarżeniami o nieobecność polityków opozycji na sali plenarnej? - Na ostatnich głosowaniach nie było kilka osób, bo są w szpitalach. Leczą się po COVID-19. Kiedy głosowaliśmy zdalnie, mieliśmy 100 proc. Taka frekwencja, fizyczna, właściwie się w Sejmie nie zdarza. Jesteśmy zmobilizowani, przychodzimy. Na pewno nie ma u nas mowy o niechlujstwie - broni kolegów Nowacka.

Opozycja liczy, że Sejm zajmie się wnioskiem o odwołanie Przemysława Czarnka podczas następnego posiedzenia, które zaplanowano na 7 lipca. 

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy