Reklama

Reklama

Posłowie żądają informacji od premiera. Przez rakotwórczy składnik jedzenia

- Sprawa nie jest błaha. Olej palmowy ma wpływ na konsumentów - na posiedzeniu sejmowej Komisji do Spraw Petycji referował poseł Mirosław Maliszewski z PSL. - Mamy jedną regulację dotyczącą rakotwórczego glicydolu, o którym mowa w petycji. W tym zakresie ustanowiono najwyższe dopuszczalne poziomy - mówił Andrzej Starski z Państwowego Zakładu Higieny. Posłowie żądają informacji od premiera.

Jak już pisaliśmy w Interii, w ubiegłym tygodniu sejmowa Komisja do Spraw Petycji zajmowała się dokumentem dotyczącym zakazu produkcji i sprzedaży artykułów spożywczych zawierających olej palmowy. Autor dokumentu zwracał uwagę na skład tego tłuszczu oraz zalecenia Komisji Europejskiej, która nakazała monitorowanie potencjalnie szkodliwej żywności. Jak wyglądało posiedzenie?  

- Olej palmowy występuje w trzech postaciach: mamy surowy olej palmowy, rafinowany olej palmowy oraz olej palmowy utwardzony. Właśnie ten ostatni jest przyczyną bardzo wielu chorób związanych z układem naczyniowym. Wiąże się z otyłością, miażdżycą, nadciśnieniem oraz prowadzi do problemów onkologicznych - wyliczała Małgorzata Niemczyk z Koalicji Obywatelskiej. - Zdaję sobie sprawę, że wyeliminowanie oleju palmowego ze wszystkich produktów jest być może niemożliwe. To surowiec bardzo wydajny, tani. Na pewno musimy się bardzo głęboko pochylić nad tematem i zająć sprawą - dodała.

Reklama

I kiedy wydawało się, że sprawa zostanie zamknięta, zaś odpowiedni dezyderat (z prośbą o odniesienie się do petycji - red.) został skierowany do premiera, do dyskusji włączyli się nieoczekiwanie specjaliści z Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny. Próbowali tonować nastroje, choć wcale nie ukrywali, że szkodliwe działanie oleju palmowego to efekt zanieczyszczeń powstających w trakcie "procesów technologicznych".    

Składnik powoduje raka, ale są normy

- W 2016 r. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności wydał raport na temat bezpieczeństwa oleju palmowego i zawartych w nim estrach. Na podstawie tych badań Komisja Europejska podjęła działania w celu ustanowienia najwyższych dopuszczalnych poziomów dla zanieczyszczeń powstających w procesie technologicznym - przekonywał Grzegorz Chudzik, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego, który występował jako reprezentant resortu zdrowia. Z ramienia Polski przy KE pracuje Andrzej Starski z NIZP-PZH.

Co udało się ustalić w sprawie oleju, który tylko w 2017 r. trafił do Polski w ilości 445 tys. ton? - Dla oleju palmowego mamy w tej chwili ustanowioną jedną regulację dotycząca rakotwórczego glicydolu, o którym mowa w petycji. W tym zakresie ustanowiono najwyższe dopuszczalne poziomy. To podstawowa praktyka, która ma chronić konsumentów zarówno w Polsce jak i Unii Europejskiej - tłumaczył Starski. - Takie rozwiązania istnieją praktycznie we wszystkich państwach świata. W ten sposób reguluje się kwestie bezpieczeństwa i nie narażenia konsumentów na zbyt wysokie poziomy zanieczyszczeń - dodał kierownik Pracowni Oceny Zanieczyszczeń Żywności w Zakładzie Bezpieczeństwa Żywności NIZP-PZH.

Starski podnosił, że komisja przygląda się także organicznym związkom MCPD. W tym przypadku należy się niebawem spodziewać odpowiednich regulacji. - Nie są substancją rakotwórczą, natomiast regulacje w tym zakresie są teraz opracowywane. Po odpowiednim procesie prawnym zostaną przyjęte i będą obowiązywały od 1 stycznia 2021 r. - przekazał.

Zarówno Grzegorz Chudzik jak i Andrzej Starski uważają, że zakaz stosowania oleju palmowego może odnieść skutek przeciwny od zamierzonego.

- Zakaz stosowania oleju palmowego mógłby powodować to, że producenci chcieliby go zastąpić innym podobnym technologicznym środkiem, którym nie jest olej słonecznikowy, a utwardzone tłuszcze roślinne. Te wnoszą izomery trans niekorzystne dla zdrowia człowieka - powiedział Starski. - Swobodny przepływ towarów i usług może powodować to, że wpłyną do naszego kraju towary z krajów ościennych, które tego typu regulacji prawa nie przynoszą - wtórował mu Chudzik.

Eksperci obecni na posiedzeniu sejmowej Komisji do Spraw Petycji nie mieli żadnych wątpliwości: tłuszcze należy ograniczać. - Spożycie oleju palmowego powinno być ograniczone w codziennej diecie i bilansowane łącznie ze spożyciem tłuszczy zwierzęcych, bo jednak mają negatywny wpływ na zdrowie człowieka. Natomiast nie jesteśmy w stanie wyeliminować z obrotu i produkcji w Polsce oleju palmowego. Proponowałbym poczekać na rozwiązania KE - przekazał posłom zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego.  

WWF zainteresowane

Olej palmowy to nie tylko kwestia diety. Pod uprawę palmy olejowej wycina się bowiem lasy deszczowe. Ze względu na działalność człowieka wymierają m.in. orangutany. W ciągu 16 lat wyginęła aż połowa z nich. Dlatego WWF Polska (Word Wide Fund for Nature - red.) jest bardzo zainteresowane tematem. Po pierwszym tekście Interii do naszej redakcji trafił mail, w którym organizacja wyraziła swoje "zaniepokojenie" związane z całkowitym wyeliminowaniem oleju palmowego z rynku.

"Na zlecenie Fundacji WWF Polska powstał raport na temat skutków spożywania oleju palmowego w Polsce i określenia wpływu zastąpienia oleju palmowego innymi olejami roślinnymi. Z opracowania jasno wynika, że każda próba wymiany oleju palmowego występującego w produktach spożywczych i detergentach na kokosowy czy rzepakowy pociągnie za sobą degradację środowiska" - pisze Interii Marta Grzybowska z WWF.

Podkreśla, że rządy i organizacje pozarządowe powinny skupić się na "zmniejszaniu konsumpcji wszystkich olejów". Producenci powinni zaś produkować olej z certyfikowanych źródeł, które nie szkodzą środowisku. Jak jest teraz? Droższe tłuszcze, te certyfikowane, ale za to z gwarancją pochodzenia, stanowią ledwie 19 proc. całkowitej produkcji tego surowca na świecie.

Zgodnie z raportem WWF, który trafił do redakcji, średnia roczna konsumpcja oleju palmowego w Polsce (na osobę - red.) wynosi 711 kg. Na polskim rynku najwięcej tego tłuszczu pochodzącego z importu znajduje się w chemii - 68 proc., następnie w żywności i paszach dla zwierząt - 28 proc. Pozostałe 4 proc. autorzy raportu zaliczają do biopaliw. 

Jak podaje raport WWF, olej palmowy można z powodzeniem zastąpić. "Teoretyczne alternatywy" to oleje: rzepakowy, słonecznikowy, sojowy, oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej jojoba i jatrofa, masło kakaowe, olej z glonów, masło shea, wosk pszczeli czy olej powtórnego obrotu. Dlaczego żaden z producentów się na to nie decyduje? Wiąże się to chociażby z efektywnością produkcji oraz... pieniędzmi.

- Tłuszcz palmowy jest niesamowicie tani. To numer jeden w produkcji wszystkich tłuszczów na świecie. Jeśli zostanie utwardzony i oczyszczony w zasadzie udaje wszystko - powiedziała nam kilka dni temu Katarzyna Bosacka, autorka programu "Wiem, co jem".

Jak już pisaliśmy, tylko w 2018 r. wartość importu oleju palmowego do Polski sięgnęła 205 mln euro.

Wniosek do premiera

Posłowie chcą się dowiedzieć, czy olej palmowy można zastąpić, a jeśli tak, to w jaki sposób. Parlamentarzyści domagają się m.in. danych dotyczących importu surowca oraz jego spożycia. Formalnie dezyderat skierowano do premiera, aby ten - zgodnie z procedurą - mógł go przekazać odpowiednim ministrom. Chodzi o szefa resortu zdrowia czy ministra rolnictwa.

Olej palmowy znajdziemy m.in. w czekoladzie, płatkach owsianych, orzeszkach, batonach, żywności przetworzonej, batonach, a nawet mleku modyfikowanym dla dzieci. 

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy