Reklama

Reklama

PO poparła "piątkę dla zwierząt", bo… liczyła na Senat

Senatorowie PO orzekli, że w sprawie "piątki dla zwierząt" nie będzie dyscypliny klubowej i każdy zagłosuje, jak zechce. W Sejmie było inaczej, a zbuntowani posłowie mogą spodziewać się kar. Jak to wytłumaczyć? – Mieliśmy nadzieję, że błędy zostaną naprawione w izbie wyższej – mówi Interii Iwona Śledzińska-Katarasińska z Platformy. W środę Senat zdecydował, by nie odrzucać w całości proponowanej ustawy.

Jeszcze w połowie września kierownictwo największej partii opozycyjnej w Sejmie prezentowało twarde stanowisko. - Posłowie Koalicji Obywatelskiej będą głosować za ustawą o zakazie hodowli zwierząt futerkowych - deklarował Borys Budka. Okazało się jednak, że przewodniczącemu sprzeciwiło się czterech posłów, którzy nie chcieli poprzeć ustawy. Z kolei jeden parlamentarzysta koalicji wstrzymał się od głosu.

Reklama

Czytaj: "Piątka dla zwierząt". Jest decyzja Senatu 

W opałach znaleźli się Jerzy Borowczak, Tomasz Lenz, Magdalena Łośko oraz Kilion Munyama. Od głosu wstrzymała się zaś Ilona Kozłowska. Już wtedy było wiadomo, że na buntowników posypią się kary. Izabela Katarzyna Mrzygłocka, rzecznik dyscypliny i etyki klubu zapowiedziała rozmowy ze swoimi posłami.

- Rozmawiam z osobami, które złamały dyscyplinę. Wyniki tych dyskusji przedstawię na kolegium klubu, a wtedy zastanowimy się, co dalej z tym zrobić - przekazała Interii Mrzygłocka. - Sądzę, że trzeba zająć się tym całościowo. Będziemy rozmawiać przed kolejnym posiedzeniem Sejmu (i głosowaniem po tym, jak ustawa wróci z Senatu - red.) - dodała.

"Część kolegów chyba się nie zastanowiła"

Faktem jest, że kiedy "piątka dla zwierząt" trafiła do izby wyższej, sytuacja się zmieniła. - Podczas głosowania w Senacie nie będzie dyscypliny w klubie Koalicji Obywatelskiej - przekazał nam wicemarszałek Bogdan Borusewicz z PO. - Część kolegów z Sejmu chyba się nie zastanowiła, zanim podniosła ręce za tą ustawą - powiedział z kolei Robert Dowhan, również senator Platformy.

Tylko dlaczego kierownictwo partii wywierało presję na swoich posłów? - Nasze stanowisko było od początku jasne. Mówiliśmy, że nasze poprawki nie przeszły, ale jest Senat. Mieliśmy nadzieję, że tam błędy zostaną naprawione - usłyszeliśmy od Śledzińskiej-Katarasińskiej.

- Zakładam, że intencja była taka, aby ustawa jak najszybciej znalazła się w dobrych rękach - wtóruje koleżance Cezary Tomczyk, od niedawna szef klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej. Jak podkreśla, gdy wydawano decyzję o dyscyplinie podczas głosowania, nie należał do kolegium klubu.

Ankiety wśród senatorów

Od kilku dni w Senacie trwa ostra dyskusja na temat ustawy futerkowej. Jak dowiedziała się Interia, Marcin Bosacki, szef senackiego klubu Koalicji Obywatelskiej, postanowił wybadać nastroje wśród swoich parlamentarzystów.

Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że ankiety są jednoznaczne: senatorowie koalicji zgadzają się na likwidację branży futerkowej, ale nie na ograniczenie uboju rytualnego. W kuluarach mówi się, że w wewnętrznych sondażach podobne stanowisko prezentują wyborcy PO.   

- Chcieliśmy wiedzieć, co i kto myśli na wstępie naszej dyskusji. Wszyscy (senatorowie - red.) wypełnili ankiety. Ich przeprowadzenie było pomocne i sensowne. Są bardzo cenne, jeśli chodzi wymianę informacji - mówi Interii Bosacki. - Zwłaszcza, jeśli chodzi o wymianę informacji w czasie pandemii, gdy nie spotykamy się osobiście. Konsultacje w ramach grupy senackiej są i będą. To rzecz absolutnie normalna - dodał.

Nieoficjalnie słyszeliśmy o konflikcie pomiędzy kierownictwem PO w Sejmie i w Senacie dotyczącym ankiet. Jednak jedna i druga strona zgodnie dementują te doniesienia. - Nie było i nie będzie zgrzytów pomiędzy posłami, a senatorami. W Senacie decyzje podejmujemy samodzielnie - usłyszała Interia od Borusewicza. - Podziały dotyczące ustawy są w poprzek podziałów politycznych - dodał słynny opozycjonista.

Chcieliśmy dowiedzieć się, co o braku dyscypliny w Senacie sądzą posłowie, którzy mają być ukarani za nieposłuszeństwo w Sejmie. - U nas wolno łamać dyscyplinę, tylko to kosztuje. Wiem, że będzie jakaś kara finansowa 500 czy 1000 zł. Nie mam jednak pretensji do klubu - przekazał Interii Jerzy Borowczak, który zapewnia o swoim poparciu dla PO. - Senatorzy to inna bajka i rozumiem sytuację. Tam nasze porozumienie tworzą też Koalicja Polska czy niezależni. Rządzimy w Senacie, więc nie ma potrzeby ludzi denerwować - dodał.

W głosowaniu senatorowie zdecydowali, żeby nie odrzucać proponowanej ustawy. Przeciwko takiemu rozwiązaniu było 64 senatorów, za odrzuceniem było ich 24. Izba wyższa, w ramach głosowań, zdecydowała się zmodyfikować "piątkę dla zwierząt".

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje