Reklama

Reklama

Plotki o rywalizacji Budki i Trzaskowskiego. Tomczyk ripostuje: Oni są jak Kaczyńscy

Politycy Platformy zapowiadają, że Rafał Trzaskowski ma stworzyć ruch społeczny. Taki, który będzie tuż obok partii. Nasi rozmówcy zapewniają też, że nie ma mowy o rywalizacji między Borysem Budką a prezydentem Warszawy. – Podobnie było z Jarosławem Kaczyńskim w Sejmie i Lechem Kaczyńskim na stanowisku prezydenta Warszawy. Powstały z tego fajne rzeczy – ocenia Cezary Tomczyk, były szef sztabu Trzaskowskiego.

"Platforma Obywatelska jest i będzie. Nic się tutaj nie zmieni, przygotowujemy nowe otwarcie. Równolegle Rafał Trzaskowski będzie budował ruch społeczny dla tych, którzy nie chcą się wiązać z partią polityczną" - przekazał Marcin Kierwiński, sekretarz generalny PO oraz jeden z byłych sztabowców prezydenta Warszawy.

Reklama

Sam Borys Budka przekonuje ostatnio, że partia szykuje zwrot programowy. "Platforma i cała Koalicja Obywatelska muszą być rzecznikiem ludzi ciężko pracujących. PiS zaniedbuje ludzi, którzy dzięki swojej pracy utrzymują państwo" - stwierdził na łamach "Rzeczpospolitej". W teorii polityczny plan wydaje się całkiem klarowny. Jednak przemeblowanie PO wcale nie będzie proste.

- Po ostatnich wyborach ruch wokół Trzaskowskiego to coś naturalnego i nie jestem zdziwiony. Mam jednak wątpliwości, że to się uda - powiedział Interii jeden z polityków Platformy. Trudno się dziwić, skoro z sondażu IBRiS i "Polityki" przeprowadzonego cztery dni przed wyborami wynika, że 70 proc. wyborców konkurenta Andrzeja Dudy zagłosowało na "mniejsze zło".

Kilka koncepcji: od ruchu po partię

Z rozmów, które odbyliśmy z politykami PO, wynika, że w partii jest kilka koncepcji na to, co robić dalej. - Jestem zwolennikiem stworzenia, na bazie Platformy i ludzi zaangażowanych w wyborach po stronie Trzaskowskiego, nowej partii - mówi Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Senatu. Jak usłyszeliśmy, obecnie pod uwagę są brane różne koncepcje.

Wydaje się jednak, że plany dotyczące ruchu, który ma być skupiony wokół prezydenta Warszawy, są trzymane w tajemnicy. Przynajmniej jeśli chodzi o informowanie zwolenników Grzegorza Schetyny.

- W rozmowach o ruchu skupionym wokół Trzaskowskiego jest więcej spekulacji niż konkretów - przyznaje Andrzej Halicki, obecnie europoseł. - Nie było dyskusji w kierownictwie PO. Samorządowcy mają swoje pomysły. Rafał Trzaskowski musi powiedzieć pierwsze słowo, potem uruchomi się dynamika. Pewnie po 15 sierpnia - dodaje poseł Tomasz Siemoniak.

Politycy nowego rozdania, którzy doszli ostatnio do władzy, boją się niekontrolowanych przecieków. - Nie chcemy wszystkiego zdradzać na posiedzeniach organów kolegialnych partii. Bo później można za wiele przeczytać w prasie - mówi Interii jeden z polityków PO.

Trudno się dziwić tej aurze tajemniczości. Jeszcze kilka dni temu "Gazeta Wyborcza" pisała o "kresie wielu karier" i zupełnie nowej ofercie na rynku politycznym. Sęk w tym, że w Platformie chyba tylko najbliżsi współpracownicy nowego kierownictwa faktycznie wierzą w budowę oddolnego ruchu społecznego, którego szefem będzie wiceszef partii politycznej.

- Ktoś, kto jest wiceprzewodniczącym partii, może budować ruch, który jest obok polityki. Wielu ludzi, których spotykaliśmy w czasie kampanii, deklaruje chęć zaangażowania się. Nie wszyscy jednak chcą się wiązać z partią i trzeba stworzyć dla nich ofertę. Znaleźć odpowiedź na pytanie, czego chcą - uważa Cezary Tomczyk.

Boją się konfliktu

- Wokół partii politycznej musi być zbudowane środowisko ludzi, którzy nie chcą się bezpośrednio angażować w politykę, ale są zainteresowani tym, co się dzieje w Polsce - mówi Bartosz Arłukowicz. - Jeśli nie chce być w partii, to wcale nie znaczy, że nie chce się angażować w politykę - dodaje Borusewicz. Niemalże wszyscy politycy PO, z którymi rozmawiamy, wypowiadają się w tym tonie. I to niezależnie od wieku czy orientacji frakcyjnej.

Jednak faktem jest, że dla ludzi, którzy w Platformie zjedli zęby na polityce, oddolny ruch to jedynie przybudówka dla struktur terenowych. Potrzebna, ale nikt nie ukrywa, że to nic poza tym. Niemniej budowa ruchu społecznego obok partii politycznej z dwoma przywódcami może rodzić pytania o ewentualne współzawodnictwo.

- Często jesteśmy pytani o to, kto jest liderem. Na szczęście jest ich wielu. Z jednej strony mamy przewodniczącego, który reprezentuje nową politykę, z drugiej Rafała Trzaskowskiego. Dostał ponad 10 mln głosów, jest prezydentem Warszawy. To idealna drużyna - uważa Tomczyk. - Podobnie było z Jarosławem Kaczyńskim w Sejmie i Lechem Kaczyńskim na stanowisku prezydenta Warszawy. Powstały z tego fajne rzeczy. Borys i Rafał są nastawieni na współpracę. Tylko tak można osiągnąć sukces - twierdzi.

W Interii wielokrotnie pisaliśmy, że podczas kampanii wyborczej Trzaskowski był odbierany jako lider ruchu samorządowego. - Był nie tylko kandydatem Platformy, ale wielu środowisk politycznych i społecznych, a przede wszystkim ruchu samorządowego - ocenia Halicki.

Na pewno Rafał Trzaskowski chce rozdawać karty w całej partii, a nie tylko w jej części. I może to robić z drugiego rzędu.

- Średnie pokolenie polityków PO jest najlepsze. Jest tu najwięcej osobowości, udało się "wytworzyć" najwięcej dobrych twarzy. Do tego grona należy też Rafał Trzaskowski - mówi nam jeden z młodszych polityków. Już od czasu kampanii to środowisko obawia się tylko jednego: konfliktu pomiędzy przewodniczącym partii i prezydentem Warszawy.

Nie jest tajemnicą, że w świetle reflektorów i przy błysku fleszy Borys Budka czuje się jak ryba w wodzie. I choć przewodniczący zaprzeczał, Interia kilkakrotnie słyszała o tym, że ciężko przechodził swoją drugoplanową rolę z czasów kampanii prezydenckiej. - W ambicjach Borysa Budki nie ma nic złego. Wiadomo, że życie przynosi wiele konfliktów, ale pewne sprawy są nieuniknione. Ważne, żeby być świadomym, bo wtedy można wyeliminować potencjalne zagrożenia - kwituje jeden z naszych informatorów.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama